środa, 21 września 2016

Kosmetyczny hit ostatnich miesięcy - Serum do twarzy Anti Age do skóry tłustej i mieszanej Planeta Organica...

Witajcie!

Dzisiaj mam dla Was recenzję genialnego serum do twarzy Anti Age do skóry tłustej i mieszanej marki Planeta Organica. To serum w znaczny i co najważniejsze widoczny sposób poprawiło stan mojej cery. Tym samym stało sie moim kosmetycznym odkryciem, hitem i ulubieńcem ostatnich kilku miesięcy. Serum kupiłam w sklepie TRINY.pl, w którym znajdziecie wiele naturalnych i skutecznych kosmetyków.



Planeta Organica to firma produkująca rosyjskie naturalne kosmetyki, które są tworzone na bazie organicznych olejów i ekstraktów roślinnych pochodzących z certyfikowanych upraw z całego świata. W swojej ofercie Planeta Organica  posiada kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji twarzy, włosów i całego świata. Ich produkcja odbywa się na bazie tradycyjnych receptur. Nie zawierają parafiny, silikonów, olejów mineralnych i SLS-ów. Nie zawierają składników genetycznie modyfikowanych i testowanych na zwierzętach. 

Żródło: triny.pl

To moje pierwsze zetknięcie z tą marką, ale jakże udane, ponieważ z tego serum jestem bardzo zadowolona. Znajduje się ono w szklanej ciemnej buteleczce o pojemności 50 ml. Buteleczka wyposażona jest w wygodną pompkę, która ułatwia dozowanie kosmetyku. Serum ma naturalny, delikatny ziołowy zapach, ale w żaden sposób nie jest on drażniący. Używam go rano po oczyszczeniu twarzy. Wystarczy jego niewielka ilość, aby dokładnie pokryć skórę twarzy. Po jego aplikacji i wchłonięciu smaruję twarz kremem na dzień. Potem nakładam podkład i gotowe. Stosuję go także wieczorem zamiennie z serum z kwasem hialuronowym i serum z witaminą C. Serum ekspresowo się wchłania, nie jest tłuste więc nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Nie przetłuszcza skóry i nie zapycha jej, a wręcz przeciwnie. Powoduje, że skóra jest gładka, jędrna, delikatna i przyjemna w dotyku, nawilżona i matowa.




Przed stosowaniem tego serum w okolicach brody miałam podskórne gulki, które nie nadawały się do wyciśnięcia, a i ich zmniejszenie było bardzo trudne. Już po pierwszym tygodniu stosowania serum gulki znacznie się zmniejszyły, a w końcu całkowicie zniknęły, bez konieczności ich wyciskania. Przy regularnym stosowaniu tego kosmetyku kondycja mojej cery znacznie się poprawiła. Po pierwsze pozbyłam się podskórnych gulek trudnych do zlikwidowania i zapobiegłam powstawaniu nowych. Po drugie zmatowiłam skórę, która już mi się nie przetłuszcza i nie świeci. Po trzecie skóra stała się gładka, miękka i przyjemna w dotyku. Po czwarte prawie w całości wyeliminowałam zaskórniki i wągry, a pory zmniejszyły się. Czy zauważyłam jakieś wady tego serum? Nie, żadnych wad, tylko same zalety :) 

W składzie serum znajdziemy ekstrakt z Tamanu zawierający aminokwasy, witaminy i minerały, które regenerują i chronią skórę przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi, a także spowalniają procesy starzeniowe i przyczyniają się do zmniejszania drobnych zmarszczek. Morskie wodorosty, które mają działanie przeciwstarzeniowe i tonizujące, eliminują błyszczenie skóry, odświeżają i wygładzają ją.  Czerwone krasnorosty zatrzymują wilgoć w skórze i przywracają jej jędrność i elastyczność.

Dla zainteresowanych pełny skład serum:
Aqua enriched with Calophyllum Inophyllum Seed Oil * (Tamanu), Ascophyllum Nodosum Extract (askofilluma extract, brown algae), Furcellaria Lumbricalis Extract (extract Furcellaria), Laminaria Digitata Extract (kelp extract), Fucus Vesiculosus Extract (extract of seaweeds), Oreganum Vulgare Extract (extract of oregano), Spirulina Maxima Extract (extract of spirulina), Olea Europaea (Olive) Fruit Oil * (olive oil), Aralia Mandshurica Root Extract (extract of Aralia Manchu), Curcuma Longa (Turmeric) Root Extract (extract of turmeric), Foeniculum Vulgare Fennel Oil (fennel oil), Aloe Barbadensis Leaf Juice (Aloe Vera Gel), Calendula Officinalis Oil (calendula oil), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (and) Cetearyl Glucoside (and) Avena Sativa (Oat) Kernel Extract ( oat milk), Corylus Avellana Seed Oil (hazelnut oil), Helichrysum Arenarium Flower Extract (extract of Helichrysum), Epilobium Alpinum Leaf Extract (alpine willow herb extract), Rosa Damascena Flower Oil * (oil of rose petals), Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil * (lavender), Melia Azadirachta Oil* (neem oil), Gingko Biloba Leaf Extract (Ginkgo biloba), Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil * (evening primrose oil), Rosa Canina Seed Oil * (rosehip oil), Simmondsia Chinensis Seed (Jojoba) Oil * (jojoba), Tocopherol, Ubiquinone (Coenzyme Q10), Cera Alba(Beeswax), Sucrose PalmitateN (product sugar cane), Sodium Stearoyl GlutamateN, Xanthan GumN (polysaccharide), Chondrus Crispus, Sodium Ascorbyl Phosphate (Vitamin C), Panthenol (pro-vitamin B5), Retinyl Palmitate (Vitamin A), Santalum Album Oil, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Oil (chamomile oil), Plantago Major Leaf Extract (plantain extract), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil * (almond oil), Salvia Officinalis (Sage) Oil (sage oil), Echinacea Purpurea Extract (echinacea), Salix Alba (Willow) Bark Extract, Cucurbita Pepo (Pumpkin) Seed Extract; SorbitolN, GlycerinN, Caprylic / Capric TriglycerideN, Palmitoyl Tripeptide-5, Glyceryl StearateN, Pentaerythrityl TetrabehenateN, Hydrolyzed Rice Protein (protein rice bran), Zinc PCAN, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Citric AcidN.
(*) Składniki organiczne, (N) składniki pochodzenia naturalnego, (NI) składniki identyczne z naturalnymi.

Biorąc pod uwagę pojemność serum 50 ml, jego cenę, która obecnie wynosi ok. 35 zł (kupiłam je w promocji za ok. 30 zł) oraz jego świetną jakość i skuteczność, polecam każdemu, kto boryka się z niedoskonałościami skóry i komu zależy na skutecznej poprawie stanu cery.


poniedziałek, 19 września 2016

Olej krokoszowy Etja - skuteczny środek przeciwzapalny...

Witajcie!

Długo mnie tu nie było, ale ciąża daje mi się we znaki. Mam z nią trochę problemów, a przed nami jeszcze dwa miesiące leżenia i oszczędzania się. Jestem jednak dobrej myśli i zatęskniłam do blogowania, które trochę zaniedbałam. Dlatego też mam dzisiaj dla Was recenzję olejku, który świetnie się u mnie sprawdził na niedoskonałości i wypryski na twarzy. Mam na myśli Organiczny olej z krokosza barwierskiego Etja.




Olej kupiłam kilka miesięcy temu w sklepie TRINY.pl. Przez ten czas zdąrzyłam dość dobrze go poznać i polubić się z nim. Najpierw jednak kilka słów o tym specyfiku. Olej krokoszowy jest tłoczony na zimno. Zawiera największą ilość kwasu linolowego spośród wszystkich olejów roślinnych. Zawiera też w sobie kwas oleinowy, palmitynowy, stearynowy, a także witaminy A i E. A jakie są jego właściwości? Zapewnia ochronę antyoksydacyjną skóry, zmiękczając ją i dbając o jej prawidłowy poziom nawilżenia. Ma działanie przeciwzapalne, łagodzi podrażnienia i zmiany trądzikowe, a także oczyszcza skórę i zwęża rozszerzone pory. 

Czy podziałał na moją tłustą cerę ze skłonnością do wyprysków? Tak, tak, tak! Muszę przyznać, że ciąża dość dobrze służy mojej cerze. Na jej początku miałam mały wysyp na twarzy, jednak po miesiącu lub dwóch wszystko się fajnie unormowało. Sama jestem zaskoczona, ponieważ gdybym nie będąc w ciąży jadła tyle słodkości, co teraz, moja twarz wyglądałaby jak pobojowisko, świecące z daleka. Na szczęście nic takiego nie ma miejsca :) Oczywiście jest to też zasługa kilku nowych kosmetyków w mojej codziennej pielęgnacji, o których w najbliższym czasie napiszę. Na pewno jednym z nich jest właśnie olej krokoszowy, ponieważ potrafi poradzić sobie z wypryskami znacznie szybciej niż, np. olejek z drzewa herbacianego, którego używałam jakiś czas temu. 

Kiedy już coś nieproszonego pojawi się na mojej twarzy od razu sięgam po olej krokoszowy. Jego zapach jest ledwo co wyczuwalny więc nie podrażni wrażliwych nosów. Jego konsystencja nie jest bardzo tłusta i ciężka, dzięki czemu wchłania się on dość szybko, a przede wszystkim nie zapycha skóry i nie powoduje jej przetłuszczania. Zazwyczaj stosuję go na pojedyncze wypryski, ale czasami, gdy zauważę pogorszenie stanu skóry w strefie T, to właśnie tam go aplikuję na noc. Jak olej radzi sobie z pojedynczymi trudnymi wypryskami? Bardzo dobrze! Aplikując go na takiego syfka na noc już rano widać znaczną poprawę. Zmiana zapalna jest zmniejszona i mniej boląca. Po dwóch-trzech dniach praktycznie nie ma po niej śladu. Podobnie jest ze strefą T, na której pojawiają się drobniejsze niedoskonałości. Również aplikuję go na noc w strefie T i po kilku krótkich dniach skóra jest wygładzona i wygląda zdrowiej. Olej zamknięty jest w szklanej, ciemnej buteleczce o pojemności 50 ml. Kosztuje ok. 10 zł więc biorąc pod uwagę jego pojemność, cenę, a przede wszystkim skuteczność, to naprawdę warto mieć go w swoim posiadaniu :-) Jestem pewna, że posiadaczki skóry tłustej ze skłonnością do trądziku, a także skóry mieszanej z tendencją do przetłuszczania się, będą z niego bardzo zadowolone.


czwartek, 7 lipca 2016

Czerwcowy projekt denko...

Witajcie!


Czerwiec już za nami, a więc pora na podsumowanie kosmetycznych zużyć tego miesiąca. Standardowo najwięcej udało mi się zużyć kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji całego ciała.

 




Wśród tych kosmetyków znalazło się kilka takich, do których dość często wracam więc często goszczą w mojej łazience.

 




* Żel pod prysznic Spa BeBeauty - z tego co pamiętam to jest to chyba wersja Bali. Żel ten posiada drobinki peelingujące, które naprawdę dobrze radzą sobie z usuwaniem martwego naskórka z ciała. Do tego bardzo ładnie pachnie. Regularnie do niego wracam.

* Olejek pod prysznic Isana- bardzo fajny olejek pod prysznic. Niektórzy narzekają na jego specyficzny zapach, jednak dla mnie jest on normalny i podoba mi się. Olejek po rozsmarowaniu na skórze lekko się pieni. Obecnie używam go do mycia ciążowego brzuszka ;-)

* Żel + oliwka pod prysznic Lirene - wersja Mango. Bardzo ładny zapach, jednak dość słaba wydajność. Do tego nie nawilżał ciała. Ale czasami dla urozmaicenia sięgam po żele tej marki.

* Żel do higieny intymnej Facelle - wersja Sensitive. Często sięgam po żele tej marki. Niektórzy używają ich do mycia włosów, twarzy i całego ciała. Ja używam go zgodnie z przeznaczeniem. Ostatnio zdradziłam go z Białym Jeleniem ;-)

* Mydło w kostce Alterra - wersja imbirowa. Mydła używałam do mycia rąk. Nie wiem jak sprawdzi się na całe ciało. Jego zapach na początku był w porządku, jednak po kilku zmoczeniach mydła, jego zapach zaczął przypominać nieświeży imbir.

* Żel pod prysznic Balea Paradise Beach - uwielbiam żele tej marki za ich soczyste zapachy, jednak od jakiegoś czasu trochę przesuszają moją skórę. Jednak ich zapach wynagradza tę wadę.

* Żel do golenia Balea - bardzo fajny żel do golenia o przyjemnym zapachu. Nie przesuszał skóry i był wydajny.

 




* Skoncentrowany krem oliwkowy foto-ochronny Ziaja - krem wykorzystałam jako krem do rąk, ponieważ zupełnie nie sprawdził się na mojej twarzy. Owszem nawilżał ją, ale i zapychał i przetłuszczał.

* Kakaowy krem do rąk Avon Care - to mój ulubiony krem do rąk tej marki. Ma bardzo fajny kakowy zapach, jest wydajny, a do tego spełnia swoją rolę.

* Nawilżający krem do stóp z mocznikiem Fuss Wohl - mój ulubieniec. Od jakiegoś czasu nie sięgam po żaden inny krem do stóp, bo ten jest rewelacyjny. Świetnie nawilża skórę stóp, pozostawiając ją miękką i delikatną. Do tego jest bardzo wydajny i kosztuje niewiele.

* Szampon do włosów z mocznikiem Isana - czasami dla urozmaicenia pielęgnacji włosów sięgam po szampony tej marki. Nie należą do zbyt wydajnych, ale ich cena także nie odstrasza. Nie robią problemów na mojej głowie więc polecam wypróbować.

* Dwufazowy płyn do demakijażu - kolejny mój kosmetyczny ulubieniec. Świetnie usuwa makijaż, nie pozostawiając tłustej warstwy, szczególnie na powiekach. 

* Tusz do rzęs False Lashes i Pump Up Lovely - tanie i dobre i pewnie wszystkim bardzo dobrze znane :)





* Nawilżany papier toaletowy rumiankowy Quenn.

* Płatki kosmetyczne Carea.

* Maska do twarzy anty-stress Ziaja - bardzo fajna,  delikatna i niepodrażniająca.

* Próbka perfum i kremu do twarzy.

 

A jak Wam poszło w czerwcu ze zużywaniem kosmetycznych zapasów? :-)



czwartek, 30 czerwca 2016

Piątki pachnące Yankee Candle: Lilac Blossoms...

Witajcie!


Dawno nie było recenzji wosków Yankee Candle więc dzisiaj to nadrabiam. Na tapetę idzie wosk typowo kwiatowy czyli Lilac Blossoms. Aromatami w nim dominującymi są bzy i lawenda.

 

 

Sięgnęłam po ten wosk z myślą o powrocie do majowego aromatu bzu, który uwielbiam. Lilac Blossoms to typowy kwiatowy zapach, który z pewnością przypadnie do gustu kobietom. Jest delikatny, nienachalny, romantyczny i subtelny. Śmiało mogę go zaliczyć do wosków tych na co dzień, które nie spowodują bólu głowy i nie przytłoczą nas swoją intensywnością. Połączenie aromatu bzu i lawendy okazało się bardzo udane, ponieważ te dwa zapachy fajnie się ze sobą komponują i nawzajem uzupełniają. Osobiście raczej nie przepadam za zapachem lawendy, jednak takie wydanie jest dla mnie bardzo przyjemne. Dzięki woskowi Lilac Blossoms możemy nadać swoim pomieszczeniom wiosennej atmosfery. Dla wielbicieli kwiatowych zapachów będzie jak znalazł :)

 

 

Ten, jak i pozostałe woski recenzowane na moim blogu, pochodzą ze sklepu Goodies

 

wtorek, 28 czerwca 2016

Pianka do mycia twarzy z arcydzięgla Organic Therapy...

Witajcie!


Dzisiaj mam dla Was recenzję kosmetyku, który od kilku tygodni towarzyszy mi w codziennej pielęgnacji twarzy. To także pierwszy kosmetyk, który znalazł się wśród moich kosmetycznych zakupów w sklepie TRINY.pl, o których pisałam tutaj. Mowa o Piance do mycia twarzy z arcydzięgla Organic Therapy

 

 

Pianka znajduje się w typowym dla tego typu kosmetyków opakowaniu o pojemności 150 ml. Pompka działa bez zarzutu: nic się nie zacina, nic samoistnie nie wylatuje. Dozujemy taką ilość kosmetyku, na jaką mamy ochotę. Mi do umycia całej twarzy w zupełności wystarcza taka jedna pompka. Zapach pianki jest świetny. Pachnie niczym łąka pełna polnych kwiatów. W żadnym wypadku nie jest to zapach sztuczny czy chemiczny. Wręcz przeciwnie. Zapach jest bardzo naturalny, lekki i orzeźwiający. Bardzo przypadł mi do gustu. Pianki używam podczas porannego oczyszczania twarzy i sprawdza się w tym wyśmienicie. Pomimo swojej lekkości i delikatności bardzo dobrze oczyszcza skórę z nadmiaru sebum i innych zanieczyszczeń. Sprawia, że skóra jest porządnie oczyszczona, ale nie jest przy tym podrażniona, przesuszona czy niemiło napięta. 



Po zastosowaniu pianki skóra twarzy jest oczyszczona, miękka, nawilżona i delikatna. W jej składzie znajdziemy ekstrakt z arcydzięgla, który ma właściwości przeciwzapalne, regenerujące i odżywcze. Ponad to w piance znajduje się olej z wiesiołka, ekstrakt z magnolii i lilii. Pianka została pozbawiona parabenów, silikonów, glikoli, sztucznych barwników i ftalanów. Jak dla mnie skład jest bardzo dobry, co może także potwierdzić moja cera, ponieważ bardzo polubiła codzienne mycie przy użyciu tej pianki. Jej stan poprawił się, a dzięki użyciu jeszcze kilku innych nowych i skutecznych kosmetyków, moja cera uległa znacznej poprawie. Ale o tym innym razem ;-) Podsumowując Pianka do mycia twarzy z arcydzięglem Organic Therapy według mnie zasługuje na mocną 5. Spokojnie mogą po nią sięgnąć zarówno osoby z delikatną i wrażliwą cerą, jak i takie osoby jak ja: posiadające cerę mieszaną i tłustą ze skłonnością do powstawania niedoskonałości. To moje pierwsze zetknięcie z tą marką kosmetyczną, ale myślę, że nie ostatnie. Piankę możecie kupić w sklepie TRINY.pl, gdzie obecnie jej cena w promocji wynosi ok. 15 zł.


Skład pianki: Organic Angelica Archangelica Extract (organic angelica extract), Organic Oenothera Bieniss Oil (organic evening primrose oil), Magnolia Acuminata Bark Eztract (magnolia extract), Lilium Candidum Flower extract (extract of lilies); Cocamidopropyl Betain, Glycerin, Decyl Glucoside, Coco-Glucoside , Glyceryl Oleate, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid.