Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyczne zużycia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyczne zużycia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lipca 2016

Czerwcowy projekt denko...

Witajcie!


Czerwiec już za nami, a więc pora na podsumowanie kosmetycznych zużyć tego miesiąca. Standardowo najwięcej udało mi się zużyć kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji całego ciała.

 




Wśród tych kosmetyków znalazło się kilka takich, do których dość często wracam więc często goszczą w mojej łazience.

 




* Żel pod prysznic Spa BeBeauty - z tego co pamiętam to jest to chyba wersja Bali. Żel ten posiada drobinki peelingujące, które naprawdę dobrze radzą sobie z usuwaniem martwego naskórka z ciała. Do tego bardzo ładnie pachnie. Regularnie do niego wracam.

* Olejek pod prysznic Isana- bardzo fajny olejek pod prysznic. Niektórzy narzekają na jego specyficzny zapach, jednak dla mnie jest on normalny i podoba mi się. Olejek po rozsmarowaniu na skórze lekko się pieni. Obecnie używam go do mycia ciążowego brzuszka ;-)

* Żel + oliwka pod prysznic Lirene - wersja Mango. Bardzo ładny zapach, jednak dość słaba wydajność. Do tego nie nawilżał ciała. Ale czasami dla urozmaicenia sięgam po żele tej marki.

* Żel do higieny intymnej Facelle - wersja Sensitive. Często sięgam po żele tej marki. Niektórzy używają ich do mycia włosów, twarzy i całego ciała. Ja używam go zgodnie z przeznaczeniem. Ostatnio zdradziłam go z Białym Jeleniem ;-)

* Mydło w kostce Alterra - wersja imbirowa. Mydła używałam do mycia rąk. Nie wiem jak sprawdzi się na całe ciało. Jego zapach na początku był w porządku, jednak po kilku zmoczeniach mydła, jego zapach zaczął przypominać nieświeży imbir.

* Żel pod prysznic Balea Paradise Beach - uwielbiam żele tej marki za ich soczyste zapachy, jednak od jakiegoś czasu trochę przesuszają moją skórę. Jednak ich zapach wynagradza tę wadę.

* Żel do golenia Balea - bardzo fajny żel do golenia o przyjemnym zapachu. Nie przesuszał skóry i był wydajny.

 




* Skoncentrowany krem oliwkowy foto-ochronny Ziaja - krem wykorzystałam jako krem do rąk, ponieważ zupełnie nie sprawdził się na mojej twarzy. Owszem nawilżał ją, ale i zapychał i przetłuszczał.

* Kakaowy krem do rąk Avon Care - to mój ulubiony krem do rąk tej marki. Ma bardzo fajny kakowy zapach, jest wydajny, a do tego spełnia swoją rolę.

* Nawilżający krem do stóp z mocznikiem Fuss Wohl - mój ulubieniec. Od jakiegoś czasu nie sięgam po żaden inny krem do stóp, bo ten jest rewelacyjny. Świetnie nawilża skórę stóp, pozostawiając ją miękką i delikatną. Do tego jest bardzo wydajny i kosztuje niewiele.

* Szampon do włosów z mocznikiem Isana - czasami dla urozmaicenia pielęgnacji włosów sięgam po szampony tej marki. Nie należą do zbyt wydajnych, ale ich cena także nie odstrasza. Nie robią problemów na mojej głowie więc polecam wypróbować.

* Dwufazowy płyn do demakijażu - kolejny mój kosmetyczny ulubieniec. Świetnie usuwa makijaż, nie pozostawiając tłustej warstwy, szczególnie na powiekach. 

* Tusz do rzęs False Lashes i Pump Up Lovely - tanie i dobre i pewnie wszystkim bardzo dobrze znane :)





* Nawilżany papier toaletowy rumiankowy Quenn.

* Płatki kosmetyczne Carea.

* Maska do twarzy anty-stress Ziaja - bardzo fajna,  delikatna i niepodrażniająca.

* Próbka perfum i kremu do twarzy.

 

A jak Wam poszło w czerwcu ze zużywaniem kosmetycznych zapasów? :-)



środa, 15 czerwca 2016

Majowy projekt denko...

Witajcie!


Przez moją nieobecność ominęło mnie kilka projektów denko, jednak przeglądając foldery ze zdjęciami znalazłam kosmetyczne zużycia z kwietnia i maja. Postanowiłam więc je Wam pokazać, aby się nie zmarnowały ;-)





Na powyższym zdjęciu są spóźnione zużycia kosmetyczne z kwietnia. Nie będę ich wszystkich po kolei opisywała, bo nie było w nich kosmetyków, które zrobiły na mnie jakieś wielkie wrażenie. W kwietniu zużyłam 3 żele pod prysznic, mydło w płynie, tonik i 2 żele do twarzy, maseczkę, perfumy, zmywacz i lakier do paznokci, suchy szampon do włosów, płatki kosmetyczne. Oprócz tych kosmetyków zużyłam także podkład Amilie i krem do rąk Kamill oraz żel do mycia twarzy Himalaya, które stały się moimi ulubieńcami i na pewno jeszcze po nie sięgnę.

 

 

Z kolei w maju zużyłam już trochę mniej kosmetyków, ale wśród nich znalazło się więcej moich kosmetycznych ulubieńców. Na pewno na pozytywy zasługuje rosyjski szampon do włosów, niemieckie żele pod prysznic Balea i polski żel do mycia twarzy Fitomed.

 * Szampon do włosów Bania Agafii - nie pamiętam dokładnie z czym on był, ale znając mnie to na pewno był przeciw wypadaniu włosów lub przeciw przetłuszczaniu się ich. Był wydajny, dobrze się pienił i nie przetłuszczał włosów. Na pewno kiedyś sięgnę po szampony tej marki.

* Suchy szampon do włosów Batiste - tym razem skusiłam się na wersję Floral Essence. Zapach był bardzo ładny, kwiatowy, jednak z działaniem już gorzej. Szczerze mówiąc nie rozumiem takich zachwytów nad suchymi szamponami tej marki, bo u mnie nie sprawdzają się rewelacyjnie. Mimo to, co jakiś czas kuszę się na nie, ale chyba ze względu na ich fajne zapachy ;-)

* Suchy szampon do włosów Isana - ten szampon jest moim faworytem wśród tego typu gadżetów kosmetycznych. W moim przypadku lepiej radzi sobie z odświeżeniem włosów. Jedyny minus to taki, że nie pachnie tak jak szampony Batiste ;-)

* Żele Balea: Melone i Hawaii Pineapple - nie raz wspominałam, że uwielbiam te żele ze względu na ich świetne soczyste zapachy. W tym przypadku zdania nie zmieniłam jednak od jakiegoś czasu trochę przesuszają mi skórę. Nie jest to jakieś tragiczne uczucie, ale w mojej obecnej sytuacji dość nieprzyjemne. 

* Żel do mycia twarzy do skóry suchej i wrażliwej Fitomed - do tej pory miałam okazje używać kilku kosmetyków tej marki i za każdym razem byłam z nich bardzo zadowolona. Tak było i w tym przypadku. Pomimo tego, że nie mam cery suchej to żel bardzo dobrze się u mnie spisywał. Był wydajny, ale przede wszystkim bardzo dobrze oczyszczał skórę, nie powodując uczucia jej ściągnięcia. No i jeszcze ten porządny skład :)

* Mydło w płynie Isana - fajny orzeźwiający morski zapach.

* Nawilżający żel micelarny do mycia twarzy BeBeauty - to mój kosmetyczny hit z Biedronki. Tani jak barszcz, ale za to bardzo dobrze oczyszcza twarz, a jego skład możecie porównać do żelu z Tołpy ;-)

* Olejek z drzewa herbacianego - bardzo dobry na niedoskonałości na skórze, wypryski i inne nieprzyjemne wydarzenia na naszej twarzy.

* Perfumetka Calvin Klein.

* Płatki kosmetyczne Carea.

* Zużyłam też kilka próbek, głównie kremów do twarzy Vichy, ale wszystkie wylądowały w koszu.


Jak widzicie dużo tego w maju nie było, ale trafiło się kilka porządnych kosmetyków. Większość z nich pewnie znacie więc czekam na Wasze opinie na ich temat :-)


środa, 2 marca 2016

Lutowy projekt denko...

Witajcie!


Luty za nami więc pora na podsumowanie kosmetycznych zużyć tego miesiąca. W sumie w lutym nie zużyłam dużo produktów kosmetycznych. W poprzednich miesiącach było tego więcej i może wrzucę tu na dniach post o kosmetycznych pustakach z poprzednich miesięcy.



Jak widzicie na powyższym zdjęciu kosmetyki, które zużyłam w lutym należą do tych podstawowych i praktycznie codziennie się ich używa, oprócz oczywiście peelingu do twarzy i lakieru do paznokci.

 

 

* Aloesowy żel pod prysznic Kamill - bardzo przyjemny żel, który nie wysuszał mi skóry. Miał przyjemny, delikatny zapach, kremową konsystencję i dobrze się pienił.  

* Żel pod prysznic Cabana Dream Balea - świetny, żywy i egzotyczny zapach. Niestety ostatnimi czasy żele Balea sprawiają, że po kąpieli z nimi mam uczucie suchej i ściągniętej skóry. Mimo to dalej je uwielbiam i mam ich jeszcze kilka w zapasie - na szczęście ;-)

* Mleczko do ciała Isana Med - dobrze nawilżało, jednak jego chemiczny zapach zraził mnie do siebie i zużyłam je z wielką ulgą.

* Mydło w płynie Isana - to chyba jedna z lepszych limitowanych edycji tych mydeł, jakie do tej pory miałam okazję używać. Fajny waniliowy zapach, dobrze się pieni i jest wydajne.

 

 

* Żel do higieny intymnej Facelle - w ostatnim czasie sięgam tylko po żele do higieny intymnej z Facelle. Są tanie jak barszcz i łatwo dostępne. Jednak ostatnio przeżyłam szok, kiedy postanowiłam podczas kąpieli tym właśnie żelem umyć sobie twarz. Po minucie od nałożenia skóra na twarzy zaczęła mnie strasznie piec i zaraz musiałam go spłukać. Kiedy po kąpieli  spojrzałam w lustro twarz była czerwona jak burak. Nie wiem czemu tak się stało, ale już więcej tego nie powtórzę ;-) Ciekawe jest też to, że podczas mycia nim miejsc intymnych wszystko jest ok :)

* Lakier do paznokci Lemax - towarzyszył mi przez długi czas jednak niestety dobił już dna więc wylądował w śmietniku.

* Antyperspirant Fitness Isana - szału nie zrobił więc raczej nie wrócę do niego.

* Mini krem pielęgnacyjny Johnson's Baby - towarzyszył mi poza domem jako krem do rąk i w tym przypadku spisywał się zadowalająco.

* Perfumetka Endless Euphoria CK - bardzo ładny kobiecy zapach. Lekki, kwiatowy, subtelny. Idealny na wiosnę.

* Wazelina - stosowałam ją do nawilżania skóry stóp.

 

 

* Korektor rozświetlający Wibo Deluxe Brightener - w ogóle nie przypadł mi do gustu i nie rozumiem zachwytów nad nim. Jego aplikacja to porażka, ponieważ po przekręceniu albo nic się nie wydobywa, a jak już zacznie to o wiele za dużo niż trzeba. Do tego słabo sobie radził z kryciem cieni pod oczami więc już więcej po niego nie sięgnę.

* Maskara Dolls Lash Wibo - to jedna z moich ulubionych maskar z niższej półki. Kosztuje niewiele, a potrafi fajnie współpracować z moiomi rzęsami.

* Lekki krem-baza Celia - słabo nawilżał skórę, ale na szczęście nie przetłuszczał jej i szybko się wchłaniał kiedy nałożyłam go więcej. 

* Oczyszczający peeling do twarzy - bardzo fajny peeling do twarzy. Odsyłam Was do jego recenzji, którą kiedyś naskrobałam. 

 

To by było na tyle z  moich lutowych zużyć kosmetycznych. A jak Wam poszło w lutym?


środa, 2 września 2015

Sierpniowy projekt denko...

Witajcie!


Czas zasuwa jak oszalały - dopiero niedawno prezentowałam Wam lipcowy projekt denko, a tu już kolejny miesiąc za nami. Pora więc na podsumowanie kosmetycznych zużyć tego miesiąca. Ostatnio trochę szaleję z zużywaniem kosmetyków z czego bardzo się cieszę, bo do czasu przeprowadzki, która odbędzie się (mam nadzieję) za kilka miesięcy, chciałabym zużyć jak najwięcej kosmetycznych zapasów, aby nie targać ich tam i z powrotem. Mam nadzieję, że uda mi się zużyć większą połowę tych zapasów. Póki co jestem na dobrej drodze :-)

 

 

Jak widzicie trochę się tego uzbierało. Od jakiegoś czasu staram się systematycznie zużywać wszystkie kosmetyki i nie rozpoczynać kilku np. żeli pod prysznic na raz. Moja metoda dość dobrze się sprawdza, co potwierdza dzisiejszy post.

 

 

W kategorii włosy znalazły się:

* Farba do włosów Loreal Recital Preference odcień Havane 6.35 (Jasny bursztyn) - na początek zaczynam od  farbowego niewypału. Postanowiłam zdradzić szamponetki na rzecz farby do włosów. Marzył mi się jasny brązowy odcień na włosach, a co wyszło? Ni to rudy, ni czerwony kolor. Bardzo źle się w nim czułam więc już na drugi dzień zafarbowałam się moją ulubioną szamponetką z Mariona (Orzechowy brąz). Następnym razem kiedy zamarzy mi się zmiana koloru udam się do znajomej fryzjerki ;-)

* Arganowa maska do włosów Prosalon - dostałam ją od siostry, która znalazła ją w którymś z kosmetycznych pudełek. Maska szału na mnie nie zrobiła, ale to pewnie dlatego, że też nie mam problemów ze zniszczonymi włosami.

* Szampon do włosów przetłuszczających się Gres Energy Nivea - całkiem przyjemny szampon, który nie spowodował swędzenia skóry głowy, ani łupieżu. Mam przyjemny cytrusowy zapach i był wydajny.

* Szampon przeciwłupieżowy Citrus Detox Garnier Fructis - kolejny dobry szampon dostępny w każdej drogerii. Świetnie się pieni więc jest mega wydajny.

 

 

W kategorii ciało znalazły się:

* Kremowy żel pod prysznic o zapachu lodów pistacjowych - zapach tego żelu przypominał mi migdałowe landrynki (pamiętacie takie?). Bardzo przyjemny i bardzo ładny, ale niestety nie był zbyt długo wyczuwalny. Poza tym dość dobrze się pienił i nie przesuszał skóry.

* Żel do higieny intymnej Facelle - lubię i używam prawie na okrągło. 

* Żel do golenia Nivea Men -  Mężuś ma swój ulubiony żel do golenia i ten nie trafił w jego upodobania więc musiałam sama go zużyć ;-)

* Żel do golenia Blueberry Love Balea - to moje pierwsze zetknięcie z żelem do golenia  tej marki. Już samo opakowanie kusi oko, a i zapach jest bardzo ładny. Do tego żel jest wydajny i nie przesusza skóry. Chyba zacznę częściej po nie sięgać w miarę możliwości :)

 

 

* Balsam do ciała Golden Shine Balea - tak jak uwielbiam żele pod prysznic tej marki, tak do balsamów coś nie mogę się przekonać. Ta wersja zawierała w sobie złote drobinki, które na szczęście nie rzucały się zbytnio w oczy. Nawilżał średnio i pachniał trochę jak balsam brązujący.

* Krem do rąk Moment od sense Isana - przyjemny lekki krem do rąk o bardzo ładnym kobiecym zapachu. Stał u mnie u mnie w kuchni, bo zaopatrzony był w wygodną pompkę. Miał dużą pojemność więc i na dość długo wystarczył. Nawilżał całkiem dobrze i był niedrogi.

* Żel pod prysznic Tropical sunshine Balea - uwielbiam i tyle ;-)

* Peeling do ciała jeżynowo-malinowy  Tutti Frutti Farmona - to chyba mój ulubiony peeling do ciała. Mocny z niego zdzierak, a jego zapach jest genialny. Więcej możecie przeczytać o nim w tym poście.

* Olejek do kąpieli z masłem shea Spa Vintage Body Oil - w ogóle nie polubiłam się z tym pseudo olejkiem. Do olejku jeszcze dużo mu brakuje, bo to raczej zwykły żel, który na dodatek dziwnie pachniał. 

 

 

W kategorii pozostałe znalazły się:

* Zapas mydła w płynie Isana - był całkiem ok, jednak zapach był słaby i słabo wyczuwalny.

* Energetyzujący multiaktywny koktajl 35 + Bandi - bardzo fajny krem, który mnie nie zapchał, ale dobrze nawilżył skórę twarzy.

* Płatki kosmetyczne Carea.

* Nawilżany papier toaletowy Alouette.

* Próbka mleczka nawilżającego LPM.

* Maszynki do golenia Wilkinson - moje ulubione. 

 

To by było na tyle z moich kosmetycznych zużyć sierpnia. Myślę, że w tamtym miesiącu poszło mi bardzo dobrze i mam nadzieję, że będzie podobnie w tym miesiącu. A jak prezentują się wasze kosmetyczne pustaki?

 

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Lipcowy projekt denko...

Witajcie!


Oj trochę mnie tu nie było, ale nie będę się kolejny raz tłumaczyła z mojej nieobecności. po prostu są wakacje i trochę z Mężusiem odpoczywaliśmy jeśli tak można nazwać prace remontowe w naszym nowym domku ;-) Jesteśmy już bliżej niż dalej, ale i tak jeszcze mnóstwo pracy przed nami. na szczęście chyba najgorsze roboty już mamy za sobą. Niedługo zaczniemy wybierać meble, firany, poduszki, regały, garnki, lampy i inne rzeczy, których wybieranie będzie sprawiało mi największą frajdę. No bo ileż można wybierać oświetlenie do garażu czy gniazdka, albo inne mało interesujące przedmioty :-) Dzisiaj jednak przychodzę do Was z podsumowaniem moich lipcowych zużyć kosmetycznych, które publikuję tu z niemałym opóźnieniem. Na szczęście w końcu się za nie zabrałam i mogę pochwalić Wam się co w lipcu wyrzuciłam do kosza.

 

 

Na powyższym zdjęciu widać wszystkie kosmetyczne lipcowe pustaki. W ciągu ostatnich kilku miesięcy ilość zużytych kosmetyków przeważnie wynosi ponad 10 sztuk z czego jestem bardzo zadowolona. Oczywiście jakieś nowości do mnie też przybywają, ale znacznie więcej zużywam niż kupuję więc jest dobrze :-)

 

 

W kategorii ciało znalazły się:

* Dezodorant Ultra Sensitive Isana Med - bardzo fajny dezodorant za śmieszne pieniądze. Ma ładny, przyjemny zapach i jak na taką cenę, to dobrze radzi sobie z ochroną przed potem. Oczywiście za niecałe 4 zł nie ma co od niego wymagać nie wiadomo czego, więc jak dla mnie zasługuje na pozytyw.  Więcej możecie przeczytać o nim tutaj.

* Mleczko pod prysznic Pro Care Restore Lukcja - ten kosmetyk dostałam w ramach testowania na Wizaz.pl. Mleczko miało bardzo przyjemny, kremowy zapach i zaskoczyło mnie tym, że tak dobrze się pieniło. Niestety nie nawilżało mojej skóry, a powodowało nieprzyjemne uczucie ściągnięcia skóry po kąpieli więc raczej więcej już po nie nie sięgnę.

* Balsam brązujący Body Arabica Lirene do ciemnej karnacji - dość dobry balsam brązujący, który nie tworzył na skórze niefajnej pomarańczowej opalenizny. Minusem tego typu balsamów jest ich charakterystyczny zapach, podobny do zapachu skóry po wyjściu z solarium. W tym przypadku ten zapach nie był aż tak charakterystyczny, ale i tak wyczuwalny. Mimo to mi taki aromat zbytnio nie przeszkadza.

* Mydło w kostce Melon & Karambola - takie sobie mydło. Myślałam, że będzie pachniało typowo melonowo, jednak to nie to.

* Żel do golenia Fresh Cien -  całkiem dobry żel do golenia. Zalegał u mnie w łazience, bo mój Mężuś ma swój jeden ulubiony i na żaden inny nie spojrzy więc go zużyłam.

 

 

* Balsam do ciała Mango Mambo Balea - wiecie, że uwielbiam żele tej marki, jednak do balsamów nie jestem przekonana. Owszem bardzo fajnie pachną jednak wolałabym żeby lepiej nawilżały. W tym przypadku efekt nawilżenia był taki sobie, chociaż i tak nie najgorszy.

* Woda toaletowa Carribean Paradise Avon - trochę męczyłam ten zapach, bo w połowie butelki znudził mi się. Zapach średni. Są inne dużo ładniejsze zapachy dostępne w Avonie więc do niego już więcej nie wrócę.

* Szampon do włosów farbowanych Finale - szampon ten dostępny jest w Lidlu. Zaczęłam go używać od połowy butelki, ponieważ moja mama o nim zapomniała. Nic złego nie zrobił z moimi włosami: nie przesuszył ich, nie spowodował łupieżu i swędzenia głowy, ani też nie przetłuścił ich.

* Dezodorant Exotic Isana - kolejny dezodorant z Isany w tym denku. Ten był gorszy od poprzednika, bo nie chronił przed potliwością. Jego zapach był ok, ale też bardzo pylił podczas aplikacji, tak jak poprzedni.

* Krem do rąk z woskiem pszczelim i olejem makadamia Anida - bardzo dobry krem do rąk w niskiej cenie. Fajnie nawilżał dłonie i miał przyjemny zapach. Jego pełną recenzję znajdziecie tutaj

* Mydło w płynie Ahoj morze! Isana - jeden z lepszych zapachów limitowanych mydeł z Isany. Mydło faktycznie kojarzyło się z czymś morskim i miało lekko morski, słony zapach. Bardzo przypadło mi do gustu.

 

 

W kategorii twarz znalazły się:

* Oczyszczająca maseczka do twarzy z glinką Turkish Thermal Baths Planet Spa Avon - to zdecydowanie moja ulubiona maseczka z tej serii i tego producenta. Bardzo dobrze oczyszczała skórę, ale musi być stosowana regularnie co kilka dni. Moja skóra polubiła się z nią.

* Krem nawilżający Shedor - ten krem dostałam od siostry, która znalazła go w którymś z kosmetycznych pudełek. Miał fajny, nietypowy, ale i bardzo przyjemny zapach. Bardzo dobrze nawilżał skórę, nie przetłuszczając i nie zapychając jej przy tym.

* Łagodzący płyn micelarny  Be Beauty - ta wersja micela zupełnie nie przypadła mi do gustu. Kiedy choć odrobina płynu dostała się do oczu bardzo piekło więc nie wyobrażam sobie, że mogłabym używać go do demakijażu oczu.

 

To by było na tyle z moich lipcowych zużyć kosmetycznych. Jak widzicie trochę się tego uzbierało. mam nadzieję, że w sierpniu pójdzie mi tak samo dobrze. A Jak tam Wasze lipcowe kosmetyczne pustaki?

 

środa, 8 lipca 2015

Czerwcowy projekt denko...

Witajcie!

 

W tym miesiącu mam lekki poślizg z podsumowaniem kosmetycznych zużyć, jednak są wakacje więc same rozumiecie ;-) W sobotę pokazywałam Wam moje czerwcowe zakupy kosmetyczne (tutaj), które okazały się niewielkie i stonowane. A jak poszło mi zużywanie kosmetyków w czerwcu? Zobaczcie same...

 




Patrząc na moje poprzednie kosmetyczne zużycia, czerwcowe denko okazało się być największym w tym roku. W sumie udało mi się zużyć 14 pełnowymiarowych kosmetyków, paczkę płatków kosmetycznych i dwie próbki podkładów. To chyba sporo, prawda?





W kategorii twarz znalazły się:

* Tonik do demakijażu Rival de Loop - pisałam o nim bardzo dawno temu (tutaj), kiedy był zamknięty w trochę innym opakowaniu. Polubiłam się z nim, bo dobrze oczyszczał twarz z zanieczyszczeń, nie podrażniał skóry i nie przesuszał jej. Do tego jest tani jak barszcz więc warto go wypróbować.

* Morelowy krem matujący So pretty! Soraya - z tym kremem również się polubiłam, o czym pisałam w tym poście. Dobrze nawilżał, ale przede wszystkim matowił. Do tego przyjemnie pachniał i był wydajny.

* Pianka do mycia twarzy z miodla indyjską Himalaya Herbals - kolejny produkt w moim denko, który się u mnie sprawdził. Pianka dobrze oczyszczała, nie przesuszała. Więcej możecie przeczytać o niej tutaj.

* Emulsja oczyszczająca z granatem Alterra - z tym kosmetykiem niestety się nie polubiłam. Emulsja ma wielu zwolenników jednak ja do nich nie należę. Niestety zapychała mnie, co od razu ją zdyskwalifikowało. Pełną recenzję przeczytacie tutaj.





W kategorii ciało znalazły się:

* Krem pod prysznic i do kąpieli Ceylon Bingo Spa - całkiem przyjemny kosmetyk do codziennej pielęgnacji. Taka pojemność wystarcza na bardzo długo, dlatego w połowie butelki zaczęłam stosować go jako mydło do rąk. Jego pełna recenzja jest tutaj.

* Płyn do higieny intymnej Facelle - regularnie po niego sięgam i nie mam mu nic do zarzucenia. Kosmetyk wielofunkcyjny, który zawsze się sprawdza.

* Żel pod prysznic Werbena i cytryna Le Petit Marseiliais - dobre działanie i boski zapach. To cytrusowa bomba pod prysznic. Bardzo go polubiłam. Chyba większość z Was już o nim słyszała, jednak jesli chcecie poznać go bliżej zapraszam do tej recenzji.

* Żel do golenia Energy Lirene Men - kupiłam go Mężusiowi jednak jakoś go nie polubił więc ja go przejęłam. Nie mam mu nic do zarzucenia, bo sprawdzał się w porządku jako żel do depilacji.





* Malinowy żel pod prysznic Isana - zdecydowanie to jeden z lepszych zapachów żeli pod prysznic tej marki. Fajny, orzeźwiający, malinowy zapaszek. Przeczytacie o nim więcej tutaj.

* Olej kokosowy KTC - zużywałam go bardzo długo z tego względu, że stosowałam go tylko jako nawilżacz do dłoni, stóp i łokci. Czasami po depilacji nakładałam go na nogi. Całkiem dobrze spełniał swoje zadanie, jednak jego największym minusem jest brak kokosowego zapachu. Pod koniec też trudno było go wygrzebać z opakowania.

* Masło do ciała Pobudzająca pomarańcza i kawa Perfecta Home Spa Dax Cosmetics - bardzo przyjemne masło do ciała o ślicznym zapachu. Bardzo dobrze nawilżało skórę i otaczało ją miłym zapachem (recenzja).





W kategorii włosy znalazły się:

* Kuracja do włosów z błotem karnalitowym Bingo Spa - bardzo dobry produkt do włosów, który sprawił, że moje włosy znacznie mniej się przetłuszczały. Więcej przeczytacie o nim tutaj.

* Szampon ułatwiający rozczesywanie włosów Babydream - skuteczny i niedrogi szampon, po który na pewno jeszcze nie raz sięgnę. Naprawde nie plątał włosów tak jak niektóre szampony, a do tego był wydajny i nie przetłuszczał włosów (recenzja).

* Piwna odżywka do włosów Cmo - tę odżywkę znalazłam w rosyjskiej edycji pudełka PinkJoy. Jej zapach skradł moje serce, ponieważ pachniała jak waniliowe ciasteczka. Jej zapach utrzymywał się jeszcze przez jakiś czas na włosach więc dla mnie bomba. 





W kategorii pozostałe znalazły się:
* Płatki kosmetyczne Carea - standard :-)

* Próbki podkładów z Vichy i Yves Rocher.

 

Uff! To by było na tyle z moich czerwcowych zużyć kosmetycznych. Trochę się tego uzbierało, ale to dobrze, bo zapasy pomału się zmniejszają i ... uzupełniają ;-) Mam nadzieję, że w lipcu także pójdzie mi tak dobrze. Znacie coś z moich czerwcowych pustaków?



poniedziałek, 1 czerwca 2015

Majowy projekt denko...

Maj już za nami, pora więc na podsumowanie kosmetycznych zużyć tego miesiąca. Swoją drogą ten miesiąc zleciał mi jeszcze szybciej niż poprzedni. Nie wiem jak to się dzieje, ale dni mi umykają jak szalone. Gdybym jeszcze zużywała tak szybko swoje zapasy kosmetyczne byłoby świetnie ;-)



W maju zużyłam 12 pełnowymiarowych produktów i ani jednej małej próbeczki. W sumie próbek zostało mi tylko kilka, a na dodatek są to próbki podkładów więc dlatego tak opornie idzie mi ich wykończenie. Majowe denko okazało się nie być zbyt małe, ale tez nie jest zbyt duże. O dziwo wśród nich nie znalazł się żaden bubel.



* Mydło w płynie Mango i pomarańcza Isana - to chyba moja ulubiona wersja zapachowa mydeł w płynie od Isany. Świeży, owocowy zapach, to tego dobra skuteczność za niewielkie pieniądze.

* Peeling do ciała jeżynowo-malinowy Tutti Frutti Farmona - świetny peeling. Mocny z niego zdzierak więc nie każdemu przypasuje. Jego zapach jest wyśmienity :)

* Masło do ciała Czekolada + Karmel Bielenda Appetizing Body Spa Bielenda - o tym przyjemniaku pisałam w osobnym poście (tu). Bardzo udane mazidło do ciała. Dobrze nawilżało skórę, a do tego przepysznie pachniało, aż chciało się je zjeść.

* Kolagenowy żel do higieny intymnej Bingo Spa - bardzo przyjemny żel do higieny intymnej. Delikatny, nie uczulił mnie, nie spowodował pieczenia, ani nic z tych rzeczy. Był dość wydajny, dlatego wystarczył mi na ponad dwa miesiące. Więcej możecie o nim przeczytać w tym poście.

* Dezodorant Sport Double Power Fa - to mój niekwestionowany ulubieniec wśród antyperspirantów. Skutecznie chroni i do tego bardzo ładnie pachnie. Regularnie po niego sięgam.

* Krem do rąk Express Kamill - ostatnimi czasy bardzo polubiłam kremy do rąk marki Kamill. Wersja Express charakteryzuje się porządnym nawilżeniem, szybkim wchłanianiem i bardzo przyjemnym zapachem. Jeśli chcecie bliżej go poznać przeczytajcie ten post.

* Żel pod prysznic Romantic Garden of Eden Avon Senses - żel o ślicznym zapachu i dobrym działaniu. Pięknie pachniał, dobrze się pienił i miał fajną dość gęstą konsystencję. Nie przesuszał też skóry.



* Płatki kosmetyczne Carea - denkowy standard :-)

* Pomadka Art Deco - miałam ją dość długo i była całkiem przyjemna. To typowy nudziak więc nie każdemu by przypasował, jednak dla mnie była idealna na co dzień. Dodatkowo nawilżała usta.

* Regeneracyjny krem pod oczy Rival de Loop - całkiem przyjemny krem pod oczy do codziennego stosowania. Po jego zastosowaniu skóra wokół oczu była miękka, odżywiona, nawilżona i jędrna. Nie likwiduje cieni pod oczami, ale też nie wymagałam tego od niego.

* Maskara False Lashes Lovely - to moja ulubiona maskara. Daje fajny efekt, wydłuża i pogrubia rzęsy, nie skleja ich, nie podrażnia, nie osypuje się, nie grudkuje. Ma wygodną szczoteczkę, którą łatwo operować. Do tego kosztuje grosze.

* Woda perfumowana Femme Avon - słodki, lekki, kobiecy zapach idealny na co dzień. Trwałość też całkiem w porządku.


To by było na tyle z moich majowych zużyć kosmetycznych. Myślę, że poszło mi całkiem nieźle i mam nadzieję, że w czerwcu będzie podobnie, albo i lepiej. A jak tam Wasze majowe pustaki?


środa, 29 kwietnia 2015

Kwietniowy projekt denko...


Nadszedł koniec kwietnia więc spięłam się i przygotowałam podsumowanie kosmetycznych zużyć tego miesiąca. Tym razem trochę lepiej mi poszło niż w poprzednich miesiącach z czego bardzo się cieszę. Całe moje denko prezentuje się tak:



Standardowo kosmetyki podzieliłam na kilka kategorii dla swojej wygody, ale i żebyście lepiej je poznały. No to zaczynamy :-)



W kategorii ciało znalazły się:

* Płyn do kąpieli Blue Dream Kamill - świetny płyn do kąpieli o kolorze identycznym jak butelka. Do tego ma bardzo ładny, lekko męski zapach, co osobiście bardzo lubię w kosmetykach. Postaram się jeszcze naskrobać o nim osobną recenzję, bo na pewno jest tego wart.

* Ujędrniające mleczko do ciała Imbir & Kardamon Bielenda (Azja Spa) - o tym mleczku pisałam osobną recenzję. Mleczko przypadło mi do gustu głównie ze względu na swój bardzo przyjemny imbirowy zapach, który skradł moje serce. Do tego dość dobrze nawilżało i było bardzo tanie. Czego chcieć więcej?

* Złote serum wyszczuplająco-modelujące Slim Extreme 4D Eveline - tutaj producenta trochę poniosło z nazwą tego kosmetyku, bo efektu 4D nie zauważyłam, ale też nie potrafię zgadnąć jak powinien on wyglądać w rzeczywistości ;-) Pomijając kwestię nazwy, samo serum było całkiem przyjemne. Było wydajne, dobrze nawilżało skórę, która po zastosowaniu była bardzo gładka. Co do zwalczania cellulitu to tu tego nie zauważyłam, ale też nie spodziewałam się efektu wow. Serum zawiera w sobie trochę złotych drobinek, które ładnie, ale nie tandetnie, mienią się na skórze. Po aplikacji serum na skórze pojawia się efekt chłodzenia, co podobno jest gwarancją natychmiastowego działania. Ogólnie byłam z niego zadowolona i może jeszcze kiedyś po nie sięgnę.

* Pianka do golenia Venus - nie wiem czemu, ale ostatnio coraz rzadziej sięgam po produkty do depilacji skierowanych dla kobiet, bo najczęściej sięgam po te męskie. Ta pianka wpadła w moje ręce przez przypadek i nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Nie przepadam za zapachem konwalii w kosmetykach, a i same właściwości pianki niczym nadzwyczajnym się nie wyróżniły.

* Migdałowe mydło w płynie - bardzo lubię migdałowe aromaty, jednak w tym przypadku zapach okazał się omijać migdały. Był przyjemny, ale jakoś tak nie podpasował mi za bardzo. Mimo to w roli mydła do rąk kosmetyk sprawdził się bardzo dobrze.



W kategorii twarz znalazły się:

* Płatki kosmetyczne Carea - ich chyba nikomu przedstawiaż nie trzeba ;-)

* Tonik oczyszczający i żel do mycia twarzy do cery tłustej Fitomed - o tym duecie pisałam osobną recenzję. Oba kosmetyki w połączeniu sprawdziły się u mnie rewelacyjnie i z pewnością jeszcze nie raz do nich wrócę. Polubiły się z moją cerą i poprawiły jej stan. Do tego były mega wydajne i niedużo kosztowały. Z tego względu ostatnio skusiłam się na inne dwa kosmetyki z Fitomedu, a mianowicie Płyn oczarowy i Żel do twarzy do cery suchej. Mam nadzieję, że oba spiszą się podobnie, jak ten duet.

* Krem do twarzy 24h energii dla skóry Skincode - krem ten okazał się moim kosmetycznym odkryciem. Używałam go na noc i w spisywał się genialnie. Moja skóra go pokochała, ponieważ wyraźnie poprawił jej stan. Jeśli chcecie bliżej go poznać, to odsyłam Was do osobnej recenzji.



W kategorii dłonie znalazły się:

* Jaśminowy krem do rąk Avon Care - krem ten zupełnie mi nie podpasował. Słabo nawilżał, a co gorsze dziwnie pachniał, coś jak zwiędnięte kwiatki. Jego pełną recenzję znajdziecie tutaj.

* Zmywacz do paznokci Isana - ulubiony zmywacz, po który zawsze sięgam. Teraz zastąpił go inny i zobaczymy czy będzie lepszy.



W kategorii pozostałe znalazły się:

* Papier toaletowy nawilżany Quenn - wożę taki zawsze w aucie i wykorzystuję go do wycierania rak. Sprawdza się całkiem dobrze, chociaż lubi się rwać. 

* Szampon wzmacniający Fresh Garnier Fructis - dobrze oczyszczał włosy i nie zwiększył ich przetłuszczania, ale jakoś szału nie zrobił z moimi włosami.

* Garść próbek i miniaturka odżywki do włosów.


Jak widzicie trochę kosmetyków udało mi się zużyć w tym miesiącu. Mam nadzieję, że majowe denko będzie prezentowało się podobnie. A jak z Waszymi kosmetycznymi zużyciami?

 

wtorek, 31 marca 2015

Marcowy projekt denko...


Koniec miesiąca zawsze sprzyja podsumowaniu kosmetycznych zużyć. Tak jest i dzisiaj, w związku z czym przybywam do Was z marcowym projektem denko. Wedle moich wcześniejszych przypuszczeń, kosmetyczne zużycia marca nie prezentują się zbyt obficie, jednak coś tam udało mi się zużyć. Jak co miesiąc denko oscyluje w okolicy dziesięciu produktów.


Nie wiem z jakiego powodu, ale całkiem wypadło mi z głowy podzielenie zużytych kosmetyków na kategorie, tak jak robiłam to co miesiąc. Niestety musicie mi to wybaczyć i zadowolić się tylko tym jednym powyższym zdjęciem. A więc w marcu udało mi się zużyć:
* Odżywcza emulsja z maliną nordycką Neutrogena - świetny balsam do ciała. Był naprawdę skuteczny i bardzo przypadł mi do gustu. Więcej możecie o nim przeczytać w tym poście.
* Olejek do kąpieli Jeżyna & Malina Tutti Frutti Farmona - nie wiem skąd nazwa olejek, bo ten kosmetyk to bardziej żel niż olejek. Tak też go stosowałam. Żel, podobnie jak peeling z tej samej serii, skradł moje serce swoim świetnym owocowym zapachem i dobrym działaniem. Poza tym żel nie przesusza skóry, co dla mnie jest istotnym punktem w działaniu tego typu kosmetyków. Na pewno jeszcze nie raz po niego sięgnę.
* Mydło w płynie Linda - to akurat był zapas tego mydła. Można je dostać w Biedronce i co jakiś czas po nie sięgam. Nie mam mu nic do zarzucenia.
* Antyperspirant Fa Sport Double Power - to zdecydowanie mój ulubieniec i faworyt wśród dezodorantów. Od jakiegoś czasu wiernie mi służy i coraz rzadziej sięgam po inne.
* Bloker Ziaja - to kolejny świetny kosmetyk, który znalazł się wśród marcowych pustaków. Używałam go jedynie dwa razy w tygodniu, a dzięki niemu byłam w pełni chroniona przed nadmiernym poceniem się i nieprzyjemnym zapachem. Wiem, że niektórym on nie służy, ale u mnie sprawdzał się bardzo dobrze i na pewno sięgnę po kolejne opakowanie.
* Zmywacz do paznokci BeBeauty - ten zmywacz jakoś nie przypadł mi do gustu. Fajnie, że jest wyposażony w pompkę, ale równie dobrze mogłoby jej nie być. Do tego nie był tak skuteczny, jak mój ulubiony zmywacz z Isany.
* Płatki kosmetyczne Carea - stały punkt projektu denko. Po żadne inne nie sięgam
* Szampon przeciwłupieżowy Isana Med - przyjemny szampon do włosów, który na pewno mi nie zaszkodził. Nie spowodował przetłuszczania, nie wzmocnił łupieżu, a wręcz na odwrót. Miał delikatny, nienachalny zapach, praktycznie niewyczuwalny. Był wydajny i dobrze się pienił. Jedyny minus to taki, że trochę plątał włosy, ale nie aż tak bardzo, jak co niektóre szampony. Bardzo możliwe, że jeszcze po niego sięgnę.
* Pur Blanca Elegance Avon - ostatnio bardzo często używam perfum z Avonu na co dzień. Tak tez było w przypadku tych, które okazały się całkiem przyjemne. Przypominały mi perfumy z którymi kiedyś szalałam, a mianowicie Pure One nieznanej marki, które były zapachem unisex.
* Migdałowy peeling do ciała Sweet Secret Farmona - całkiem przyjemny peeling do ciała, ale na pewno nie był on mocnym zdzierakiem. Dobrze nadawał się na co dzień, ale nie wiem czy jeszcze raz po niego sięgnę. Jeśli już to może po inną wersję zapachową. Jeśli chcecie dowiedzieć się o nim więcej, to zapraszam do tego posta.
* Krem do rąk Intensiv Kamill - świetny krem do rąk. Skuteczny, przyjemnie pachniał, był wydajny i niedrogi. Dostaniemy go w każdym Rossmannie. Jego pełną recenzję znajdziecie tutaj.
* Próbki - 3 sztuki.

Używałyście któryś z tych kosmetyków? Co o nich sądzicie?


sobota, 28 lutego 2015

Lutowy projekt denko...

Luty mija bezpowrotnie, dlatego przygotowałam już lutowy projekt denko. Tym razem wyrobiłam się dość szybko, ale też i nie było czego zbytnio opisywać. W lutym w ogóle nie zaszalałam z kosmetycznymi zużyciami. Jakoś tak wyszło, że mało produktów wykończyłam, ale może w marcu pójdzie mi trochę lepiej.


Jak widzicie na powyższym zdjęciu, kosmetycznych pustaków jest niewiele. Udało mi się zużyć kilka próbek, co mnie cieszy, bo zostało mi ich już naprawdę niewiele.


W kategorii włosy znalazły się:
* Szampon do włosów 2 w 1 Isana - użyłam go tylko kilka razy i w sumie nawet nie pamiętam czy przypadł moim włosom do gustu. Zużyłam do jako żel do depilacji ;-)
* Szampon łopianowy Herbal Care Farmona - tego szamponu na pewno nie polubiły moje włosy. Po jego zastosowaniu włosy były pokryte jakby tłustą warstwą, co od razu go zdyskwalifikowało. Zyżyłam go jako żel pod prysznic.
* Suchy szampon do włosów Isana - po ten szampon sięgam co jakiś czas. Co prawda jest trochę gorszy od Batiste, ale daje radę. Trzeba tylko uważać podczas jego stosowania, aby nie osiwieć ;-)


W kategorii ciało znalazły się:
* Żel pod prysznic z mocznikiem Isana Med - bardzo przyjemny żel pod prysznic, o którym pisałam tutaj. Nie przesuszał skóry, dobrze się pienił, miał neutralny zapach. Do tego jest łatwo dostępny i tani. Polecam.
* Płyn do higieny intymnej Facelle - do tego płynu regularnie wracam. Jest wielofunkcyjny, bo może posłużyć zgodnie z przeznaczeniem, ale też jako szampon do włosów, żel pod prysznic czy żel do oczyszczania twarzy.
* Regenerujący balsam do ciała Venus - balsam ten należy do średnich nawilżaczy. Osobiście wole bardziej treściwsze mazidła, więc raczej więcej po niego nie sięgnę.


W kategorii dłonie i usta znalazły się:
* Odżywka do paznokci 8 w 1 Eveline - to mój nr 1 w tej kategorii. Nie raz poratowała moje paznokcie przed całkowitym zniszczeniem. Ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Ja należę do tej pierwszej grupy, bo u mnie działa rewelacyjnie. Jeśli chcecie zobaczyć jak kiedyś mi pomogła to zapraszam do tego posta.
* Regenerujący krem do rąk Venus - ten krem, podobnie jak jego brat balsam, nie zrobił na mnie efektu wow. Mimo to całkiem dobrze radził sobie z nawilżeniem dłoni i miał przyjemny zapach.
* Brzozowa pomadka ochronna Sylveco - bardzo dobra pomadka ochronna. Była gęsta, nie topiła się, ale przede wszystkim świetnie nawilżała usta. Więcej możecie przeczytać o niej tutaj.


Wśród próbek nic się nie wyróżniło, jedynie Collagen+, który świetnie nawilżał i ujędrniał skórę twarzy.

Tak wygląda mój lutowy projekt denko. Nie jest tego zbyt dużo, ale pozbyłam się kilka nietrafionych kosmetyków, które zalegały mi na półce. Myślę, że w marcu uda mi się zużyć trochę więcej kosmetyków i zrobi mi się więcej wolnego miejsca w szafce. A jak tam Wasze zużycia kosmetyczne tego miesiąca?