Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sierpniowy projekt denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sierpniowy projekt denko. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 września 2015

Sierpniowy projekt denko...

Witajcie!


Czas zasuwa jak oszalały - dopiero niedawno prezentowałam Wam lipcowy projekt denko, a tu już kolejny miesiąc za nami. Pora więc na podsumowanie kosmetycznych zużyć tego miesiąca. Ostatnio trochę szaleję z zużywaniem kosmetyków z czego bardzo się cieszę, bo do czasu przeprowadzki, która odbędzie się (mam nadzieję) za kilka miesięcy, chciałabym zużyć jak najwięcej kosmetycznych zapasów, aby nie targać ich tam i z powrotem. Mam nadzieję, że uda mi się zużyć większą połowę tych zapasów. Póki co jestem na dobrej drodze :-)

 

 

Jak widzicie trochę się tego uzbierało. Od jakiegoś czasu staram się systematycznie zużywać wszystkie kosmetyki i nie rozpoczynać kilku np. żeli pod prysznic na raz. Moja metoda dość dobrze się sprawdza, co potwierdza dzisiejszy post.

 

 

W kategorii włosy znalazły się:

* Farba do włosów Loreal Recital Preference odcień Havane 6.35 (Jasny bursztyn) - na początek zaczynam od  farbowego niewypału. Postanowiłam zdradzić szamponetki na rzecz farby do włosów. Marzył mi się jasny brązowy odcień na włosach, a co wyszło? Ni to rudy, ni czerwony kolor. Bardzo źle się w nim czułam więc już na drugi dzień zafarbowałam się moją ulubioną szamponetką z Mariona (Orzechowy brąz). Następnym razem kiedy zamarzy mi się zmiana koloru udam się do znajomej fryzjerki ;-)

* Arganowa maska do włosów Prosalon - dostałam ją od siostry, która znalazła ją w którymś z kosmetycznych pudełek. Maska szału na mnie nie zrobiła, ale to pewnie dlatego, że też nie mam problemów ze zniszczonymi włosami.

* Szampon do włosów przetłuszczających się Gres Energy Nivea - całkiem przyjemny szampon, który nie spowodował swędzenia skóry głowy, ani łupieżu. Mam przyjemny cytrusowy zapach i był wydajny.

* Szampon przeciwłupieżowy Citrus Detox Garnier Fructis - kolejny dobry szampon dostępny w każdej drogerii. Świetnie się pieni więc jest mega wydajny.

 

 

W kategorii ciało znalazły się:

* Kremowy żel pod prysznic o zapachu lodów pistacjowych - zapach tego żelu przypominał mi migdałowe landrynki (pamiętacie takie?). Bardzo przyjemny i bardzo ładny, ale niestety nie był zbyt długo wyczuwalny. Poza tym dość dobrze się pienił i nie przesuszał skóry.

* Żel do higieny intymnej Facelle - lubię i używam prawie na okrągło. 

* Żel do golenia Nivea Men -  Mężuś ma swój ulubiony żel do golenia i ten nie trafił w jego upodobania więc musiałam sama go zużyć ;-)

* Żel do golenia Blueberry Love Balea - to moje pierwsze zetknięcie z żelem do golenia  tej marki. Już samo opakowanie kusi oko, a i zapach jest bardzo ładny. Do tego żel jest wydajny i nie przesusza skóry. Chyba zacznę częściej po nie sięgać w miarę możliwości :)

 

 

* Balsam do ciała Golden Shine Balea - tak jak uwielbiam żele pod prysznic tej marki, tak do balsamów coś nie mogę się przekonać. Ta wersja zawierała w sobie złote drobinki, które na szczęście nie rzucały się zbytnio w oczy. Nawilżał średnio i pachniał trochę jak balsam brązujący.

* Krem do rąk Moment od sense Isana - przyjemny lekki krem do rąk o bardzo ładnym kobiecym zapachu. Stał u mnie u mnie w kuchni, bo zaopatrzony był w wygodną pompkę. Miał dużą pojemność więc i na dość długo wystarczył. Nawilżał całkiem dobrze i był niedrogi.

* Żel pod prysznic Tropical sunshine Balea - uwielbiam i tyle ;-)

* Peeling do ciała jeżynowo-malinowy  Tutti Frutti Farmona - to chyba mój ulubiony peeling do ciała. Mocny z niego zdzierak, a jego zapach jest genialny. Więcej możecie przeczytać o nim w tym poście.

* Olejek do kąpieli z masłem shea Spa Vintage Body Oil - w ogóle nie polubiłam się z tym pseudo olejkiem. Do olejku jeszcze dużo mu brakuje, bo to raczej zwykły żel, który na dodatek dziwnie pachniał. 

 

 

W kategorii pozostałe znalazły się:

* Zapas mydła w płynie Isana - był całkiem ok, jednak zapach był słaby i słabo wyczuwalny.

* Energetyzujący multiaktywny koktajl 35 + Bandi - bardzo fajny krem, który mnie nie zapchał, ale dobrze nawilżył skórę twarzy.

* Płatki kosmetyczne Carea.

* Nawilżany papier toaletowy Alouette.

* Próbka mleczka nawilżającego LPM.

* Maszynki do golenia Wilkinson - moje ulubione. 

 

To by było na tyle z moich kosmetycznych zużyć sierpnia. Myślę, że w tamtym miesiącu poszło mi bardzo dobrze i mam nadzieję, że będzie podobnie w tym miesiącu. A jak prezentują się wasze kosmetyczne pustaki?