Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyczne dno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyczne dno. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 7 lipca 2016
środa, 2 września 2015
Sierpniowy projekt denko...
Witajcie!
Czas zasuwa jak oszalały - dopiero niedawno prezentowałam Wam lipcowy projekt denko, a tu już kolejny miesiąc za nami. Pora więc na podsumowanie kosmetycznych zużyć tego miesiąca. Ostatnio trochę szaleję z zużywaniem kosmetyków z czego bardzo się cieszę, bo do czasu przeprowadzki, która odbędzie się (mam nadzieję) za kilka miesięcy, chciałabym zużyć jak najwięcej kosmetycznych zapasów, aby nie targać ich tam i z powrotem. Mam nadzieję, że uda mi się zużyć większą połowę tych zapasów. Póki co jestem na dobrej drodze :-)
Jak widzicie trochę się tego uzbierało. Od jakiegoś czasu staram się systematycznie zużywać wszystkie kosmetyki i nie rozpoczynać kilku np. żeli pod prysznic na raz. Moja metoda dość dobrze się sprawdza, co potwierdza dzisiejszy post.
W kategorii włosy znalazły się:
* Farba do włosów Loreal Recital Preference odcień Havane 6.35 (Jasny bursztyn) - na początek zaczynam od farbowego niewypału. Postanowiłam zdradzić szamponetki na rzecz farby do włosów. Marzył mi się jasny brązowy odcień na włosach, a co wyszło? Ni to rudy, ni czerwony kolor. Bardzo źle się w nim czułam więc już na drugi dzień zafarbowałam się moją ulubioną szamponetką z Mariona (Orzechowy brąz). Następnym razem kiedy zamarzy mi się zmiana koloru udam się do znajomej fryzjerki ;-)
* Arganowa maska do włosów Prosalon - dostałam ją od siostry, która znalazła ją w którymś z kosmetycznych pudełek. Maska szału na mnie nie zrobiła, ale to pewnie dlatego, że też nie mam problemów ze zniszczonymi włosami.
* Szampon do włosów przetłuszczających się Gres Energy Nivea - całkiem przyjemny szampon, który nie spowodował swędzenia skóry głowy, ani łupieżu. Mam przyjemny cytrusowy zapach i był wydajny.
* Szampon przeciwłupieżowy Citrus Detox Garnier Fructis - kolejny dobry szampon dostępny w każdej drogerii. Świetnie się pieni więc jest mega wydajny.
W kategorii ciało znalazły się:
* Kremowy żel pod prysznic o zapachu lodów pistacjowych - zapach tego żelu przypominał mi migdałowe landrynki (pamiętacie takie?). Bardzo przyjemny i bardzo ładny, ale niestety nie był zbyt długo wyczuwalny. Poza tym dość dobrze się pienił i nie przesuszał skóry.
* Żel do higieny intymnej Facelle - lubię i używam prawie na okrągło.
* Żel do golenia Nivea Men - Mężuś ma swój ulubiony żel do golenia i ten nie trafił w jego upodobania więc musiałam sama go zużyć ;-)
* Żel do golenia Blueberry Love Balea - to moje pierwsze zetknięcie z żelem do golenia tej marki. Już samo opakowanie kusi oko, a i zapach jest bardzo ładny. Do tego żel jest wydajny i nie przesusza skóry. Chyba zacznę częściej po nie sięgać w miarę możliwości :)
* Balsam do ciała Golden Shine Balea - tak jak uwielbiam żele pod prysznic tej marki, tak do balsamów coś nie mogę się przekonać. Ta wersja zawierała w sobie złote drobinki, które na szczęście nie rzucały się zbytnio w oczy. Nawilżał średnio i pachniał trochę jak balsam brązujący.
* Krem do rąk Moment od sense Isana - przyjemny lekki krem do rąk o bardzo ładnym kobiecym zapachu. Stał u mnie u mnie w kuchni, bo zaopatrzony był w wygodną pompkę. Miał dużą pojemność więc i na dość długo wystarczył. Nawilżał całkiem dobrze i był niedrogi.
* Żel pod prysznic Tropical sunshine Balea - uwielbiam i tyle ;-)
* Peeling do ciała jeżynowo-malinowy Tutti Frutti Farmona - to chyba mój ulubiony peeling do ciała. Mocny z niego zdzierak, a jego zapach jest genialny. Więcej możecie przeczytać o nim w tym poście.
* Olejek do kąpieli z masłem shea Spa Vintage Body Oil - w ogóle nie polubiłam się z tym pseudo olejkiem. Do olejku jeszcze dużo mu brakuje, bo to raczej zwykły żel, który na dodatek dziwnie pachniał.
W kategorii pozostałe znalazły się:
* Zapas mydła w płynie Isana - był całkiem ok, jednak zapach był słaby i słabo wyczuwalny.
* Energetyzujący multiaktywny koktajl 35 + Bandi - bardzo fajny krem, który mnie nie zapchał, ale dobrze nawilżył skórę twarzy.
* Płatki kosmetyczne Carea.
* Nawilżany papier toaletowy Alouette.
* Próbka mleczka nawilżającego LPM.
* Maszynki do golenia Wilkinson - moje ulubione.
To by było na tyle z moich kosmetycznych zużyć sierpnia. Myślę, że w tamtym miesiącu poszło mi bardzo dobrze i mam nadzieję, że będzie podobnie w tym miesiącu. A jak prezentują się wasze kosmetyczne pustaki?
środa, 8 lipca 2015
Czerwcowy projekt denko...
Witajcie!
W tym miesiącu mam lekki poślizg z podsumowaniem kosmetycznych zużyć, jednak są wakacje więc same rozumiecie ;-) W sobotę pokazywałam Wam moje czerwcowe zakupy kosmetyczne (tutaj), które okazały się niewielkie i stonowane. A jak poszło mi zużywanie kosmetyków w czerwcu? Zobaczcie same...
Patrząc na moje poprzednie kosmetyczne zużycia, czerwcowe denko okazało się być największym w tym roku. W sumie udało mi się zużyć 14 pełnowymiarowych kosmetyków, paczkę płatków kosmetycznych i dwie próbki podkładów. To chyba sporo, prawda?
W kategorii twarz znalazły się:
* Tonik do demakijażu Rival de Loop - pisałam o nim bardzo dawno temu (tutaj), kiedy był zamknięty w trochę innym opakowaniu. Polubiłam się z nim, bo dobrze oczyszczał twarz z zanieczyszczeń, nie podrażniał skóry i nie przesuszał jej. Do tego jest tani jak barszcz więc warto go wypróbować.
* Morelowy krem matujący So pretty! Soraya - z tym kremem również się polubiłam, o czym pisałam w tym poście. Dobrze nawilżał, ale przede wszystkim matowił. Do tego przyjemnie pachniał i był wydajny.
* Pianka do mycia twarzy z miodla indyjską Himalaya Herbals - kolejny produkt w moim denko, który się u mnie sprawdził. Pianka dobrze oczyszczała, nie przesuszała. Więcej możecie przeczytać o niej tutaj.
* Emulsja oczyszczająca z granatem Alterra - z tym kosmetykiem niestety się nie polubiłam. Emulsja ma wielu zwolenników jednak ja do nich nie należę. Niestety zapychała mnie, co od razu ją zdyskwalifikowało. Pełną recenzję przeczytacie tutaj.
W kategorii ciało znalazły się:
* Krem pod prysznic i do kąpieli Ceylon Bingo Spa - całkiem przyjemny kosmetyk do codziennej pielęgnacji. Taka pojemność wystarcza na bardzo długo, dlatego w połowie butelki zaczęłam stosować go jako mydło do rąk. Jego pełna recenzja jest tutaj.
* Płyn do higieny intymnej Facelle - regularnie po niego sięgam i nie mam mu nic do zarzucenia. Kosmetyk wielofunkcyjny, który zawsze się sprawdza.
* Żel pod prysznic Werbena i cytryna Le Petit Marseiliais - dobre działanie i boski zapach. To cytrusowa bomba pod prysznic. Bardzo go polubiłam. Chyba większość z Was już o nim słyszała, jednak jesli chcecie poznać go bliżej zapraszam do tej recenzji.
* Żel do golenia Energy Lirene Men - kupiłam go Mężusiowi jednak jakoś go nie polubił więc ja go przejęłam. Nie mam mu nic do zarzucenia, bo sprawdzał się w porządku jako żel do depilacji.
* Malinowy żel pod prysznic Isana - zdecydowanie to jeden z lepszych zapachów żeli pod prysznic tej marki. Fajny, orzeźwiający, malinowy zapaszek. Przeczytacie o nim więcej tutaj.
* Olej kokosowy KTC - zużywałam go bardzo długo z tego względu, że stosowałam go tylko jako nawilżacz do dłoni, stóp i łokci. Czasami po depilacji nakładałam go na nogi. Całkiem dobrze spełniał swoje zadanie, jednak jego największym minusem jest brak kokosowego zapachu. Pod koniec też trudno było go wygrzebać z opakowania.
* Masło do ciała Pobudzająca pomarańcza i kawa Perfecta Home Spa Dax Cosmetics - bardzo przyjemne masło do ciała o ślicznym zapachu. Bardzo dobrze nawilżało skórę i otaczało ją miłym zapachem (recenzja).
W kategorii włosy znalazły się:
* Kuracja do włosów z błotem karnalitowym Bingo Spa - bardzo dobry produkt do włosów, który sprawił, że moje włosy znacznie mniej się przetłuszczały. Więcej przeczytacie o nim tutaj.
* Szampon ułatwiający rozczesywanie włosów Babydream - skuteczny i niedrogi szampon, po który na pewno jeszcze nie raz sięgnę. Naprawde nie plątał włosów tak jak niektóre szampony, a do tego był wydajny i nie przetłuszczał włosów (recenzja).
* Piwna odżywka do włosów Cmo - tę odżywkę znalazłam w rosyjskiej edycji pudełka PinkJoy. Jej zapach skradł moje serce, ponieważ pachniała jak waniliowe ciasteczka. Jej zapach utrzymywał się jeszcze przez jakiś czas na włosach więc dla mnie bomba.
W kategorii pozostałe znalazły się:
* Płatki kosmetyczne Carea - standard :-)
* Próbki podkładów z Vichy i Yves Rocher.
Uff! To by było na tyle z moich czerwcowych zużyć kosmetycznych. Trochę się tego uzbierało, ale to dobrze, bo zapasy pomału się zmniejszają i ... uzupełniają ;-) Mam nadzieję, że w lipcu także pójdzie mi tak dobrze. Znacie coś z moich czerwcowych pustaków?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)














