Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie kosmetycznych zużyć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie kosmetycznych zużyć. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 7 lipca 2016
środa, 2 marca 2016
Lutowy projekt denko...
Witajcie!
Luty za nami więc pora na podsumowanie kosmetycznych zużyć tego miesiąca. W sumie w lutym nie zużyłam dużo produktów kosmetycznych. W poprzednich miesiącach było tego więcej i może wrzucę tu na dniach post o kosmetycznych pustakach z poprzednich miesięcy.
Jak widzicie na powyższym zdjęciu kosmetyki, które zużyłam w lutym należą do tych podstawowych i praktycznie codziennie się ich używa, oprócz oczywiście peelingu do twarzy i lakieru do paznokci.
* Aloesowy żel pod prysznic Kamill - bardzo przyjemny żel, który nie wysuszał mi skóry. Miał przyjemny, delikatny zapach, kremową konsystencję i dobrze się pienił.
* Żel pod prysznic Cabana Dream Balea - świetny, żywy i egzotyczny zapach. Niestety ostatnimi czasy żele Balea sprawiają, że po kąpieli z nimi mam uczucie suchej i ściągniętej skóry. Mimo to dalej je uwielbiam i mam ich jeszcze kilka w zapasie - na szczęście ;-)
* Mleczko do ciała Isana Med - dobrze nawilżało, jednak jego chemiczny zapach zraził mnie do siebie i zużyłam je z wielką ulgą.
* Mydło w płynie Isana - to chyba jedna z lepszych limitowanych edycji tych mydeł, jakie do tej pory miałam okazję używać. Fajny waniliowy zapach, dobrze się pieni i jest wydajne.
* Żel do higieny intymnej Facelle - w ostatnim czasie sięgam tylko po żele do higieny intymnej z Facelle. Są tanie jak barszcz i łatwo dostępne. Jednak ostatnio przeżyłam szok, kiedy postanowiłam podczas kąpieli tym właśnie żelem umyć sobie twarz. Po minucie od nałożenia skóra na twarzy zaczęła mnie strasznie piec i zaraz musiałam go spłukać. Kiedy po kąpieli spojrzałam w lustro twarz była czerwona jak burak. Nie wiem czemu tak się stało, ale już więcej tego nie powtórzę ;-) Ciekawe jest też to, że podczas mycia nim miejsc intymnych wszystko jest ok :)
* Lakier do paznokci Lemax - towarzyszył mi przez długi czas jednak niestety dobił już dna więc wylądował w śmietniku.
* Antyperspirant Fitness Isana - szału nie zrobił więc raczej nie wrócę do niego.
* Mini krem pielęgnacyjny Johnson's Baby - towarzyszył mi poza domem jako krem do rąk i w tym przypadku spisywał się zadowalająco.
* Perfumetka Endless Euphoria CK - bardzo ładny kobiecy zapach. Lekki, kwiatowy, subtelny. Idealny na wiosnę.
* Wazelina - stosowałam ją do nawilżania skóry stóp.
* Korektor rozświetlający Wibo Deluxe Brightener - w ogóle nie przypadł mi do gustu i nie rozumiem zachwytów nad nim. Jego aplikacja to porażka, ponieważ po przekręceniu albo nic się nie wydobywa, a jak już zacznie to o wiele za dużo niż trzeba. Do tego słabo sobie radził z kryciem cieni pod oczami więc już więcej po niego nie sięgnę.
* Maskara Dolls Lash Wibo - to jedna z moich ulubionych maskar z niższej półki. Kosztuje niewiele, a potrafi fajnie współpracować z moiomi rzęsami.
* Lekki krem-baza Celia - słabo nawilżał skórę, ale na szczęście nie przetłuszczał jej i szybko się wchłaniał kiedy nałożyłam go więcej.
* Oczyszczający peeling do twarzy - bardzo fajny peeling do twarzy. Odsyłam Was do jego recenzji, którą kiedyś naskrobałam.
To by było na tyle z moich lutowych zużyć kosmetycznych. A jak Wam poszło w lutym?
środa, 8 lipca 2015
Czerwcowy projekt denko...
Witajcie!
W tym miesiącu mam lekki poślizg z podsumowaniem kosmetycznych zużyć, jednak są wakacje więc same rozumiecie ;-) W sobotę pokazywałam Wam moje czerwcowe zakupy kosmetyczne (tutaj), które okazały się niewielkie i stonowane. A jak poszło mi zużywanie kosmetyków w czerwcu? Zobaczcie same...
Patrząc na moje poprzednie kosmetyczne zużycia, czerwcowe denko okazało się być największym w tym roku. W sumie udało mi się zużyć 14 pełnowymiarowych kosmetyków, paczkę płatków kosmetycznych i dwie próbki podkładów. To chyba sporo, prawda?
W kategorii twarz znalazły się:
* Tonik do demakijażu Rival de Loop - pisałam o nim bardzo dawno temu (tutaj), kiedy był zamknięty w trochę innym opakowaniu. Polubiłam się z nim, bo dobrze oczyszczał twarz z zanieczyszczeń, nie podrażniał skóry i nie przesuszał jej. Do tego jest tani jak barszcz więc warto go wypróbować.
* Morelowy krem matujący So pretty! Soraya - z tym kremem również się polubiłam, o czym pisałam w tym poście. Dobrze nawilżał, ale przede wszystkim matowił. Do tego przyjemnie pachniał i był wydajny.
* Pianka do mycia twarzy z miodla indyjską Himalaya Herbals - kolejny produkt w moim denko, który się u mnie sprawdził. Pianka dobrze oczyszczała, nie przesuszała. Więcej możecie przeczytać o niej tutaj.
* Emulsja oczyszczająca z granatem Alterra - z tym kosmetykiem niestety się nie polubiłam. Emulsja ma wielu zwolenników jednak ja do nich nie należę. Niestety zapychała mnie, co od razu ją zdyskwalifikowało. Pełną recenzję przeczytacie tutaj.
W kategorii ciało znalazły się:
* Krem pod prysznic i do kąpieli Ceylon Bingo Spa - całkiem przyjemny kosmetyk do codziennej pielęgnacji. Taka pojemność wystarcza na bardzo długo, dlatego w połowie butelki zaczęłam stosować go jako mydło do rąk. Jego pełna recenzja jest tutaj.
* Płyn do higieny intymnej Facelle - regularnie po niego sięgam i nie mam mu nic do zarzucenia. Kosmetyk wielofunkcyjny, który zawsze się sprawdza.
* Żel pod prysznic Werbena i cytryna Le Petit Marseiliais - dobre działanie i boski zapach. To cytrusowa bomba pod prysznic. Bardzo go polubiłam. Chyba większość z Was już o nim słyszała, jednak jesli chcecie poznać go bliżej zapraszam do tej recenzji.
* Żel do golenia Energy Lirene Men - kupiłam go Mężusiowi jednak jakoś go nie polubił więc ja go przejęłam. Nie mam mu nic do zarzucenia, bo sprawdzał się w porządku jako żel do depilacji.
* Malinowy żel pod prysznic Isana - zdecydowanie to jeden z lepszych zapachów żeli pod prysznic tej marki. Fajny, orzeźwiający, malinowy zapaszek. Przeczytacie o nim więcej tutaj.
* Olej kokosowy KTC - zużywałam go bardzo długo z tego względu, że stosowałam go tylko jako nawilżacz do dłoni, stóp i łokci. Czasami po depilacji nakładałam go na nogi. Całkiem dobrze spełniał swoje zadanie, jednak jego największym minusem jest brak kokosowego zapachu. Pod koniec też trudno było go wygrzebać z opakowania.
* Masło do ciała Pobudzająca pomarańcza i kawa Perfecta Home Spa Dax Cosmetics - bardzo przyjemne masło do ciała o ślicznym zapachu. Bardzo dobrze nawilżało skórę i otaczało ją miłym zapachem (recenzja).
W kategorii włosy znalazły się:
* Kuracja do włosów z błotem karnalitowym Bingo Spa - bardzo dobry produkt do włosów, który sprawił, że moje włosy znacznie mniej się przetłuszczały. Więcej przeczytacie o nim tutaj.
* Szampon ułatwiający rozczesywanie włosów Babydream - skuteczny i niedrogi szampon, po który na pewno jeszcze nie raz sięgnę. Naprawde nie plątał włosów tak jak niektóre szampony, a do tego był wydajny i nie przetłuszczał włosów (recenzja).
* Piwna odżywka do włosów Cmo - tę odżywkę znalazłam w rosyjskiej edycji pudełka PinkJoy. Jej zapach skradł moje serce, ponieważ pachniała jak waniliowe ciasteczka. Jej zapach utrzymywał się jeszcze przez jakiś czas na włosach więc dla mnie bomba.
W kategorii pozostałe znalazły się:
* Płatki kosmetyczne Carea - standard :-)
* Próbki podkładów z Vichy i Yves Rocher.
Uff! To by było na tyle z moich czerwcowych zużyć kosmetycznych. Trochę się tego uzbierało, ale to dobrze, bo zapasy pomału się zmniejszają i ... uzupełniają ;-) Mam nadzieję, że w lipcu także pójdzie mi tak dobrze. Znacie coś z moich czerwcowych pustaków?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













