Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piątki pchnące Yankee Candle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piątki pchnące Yankee Candle. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 marca 2015

Piątki pachnące Yankee Candle: Pink Dragon Fruit...


Nastał piątek - tygodnia koniec i początek :-) Pora więc na chwilę relaksu wraz z woskiem Yankee Candle Pink Dragon Fruit. Według mnie wosk ten idealnie nadaje się na wiosnę i lato, ponieważ jego intensywny, różowy kolor przywodzi mi na myśl słoneczną i ciepłą pogodę. A jak pachnie?


Oto co pisze o nim producent:
"Pitaja zakwita tylko w nocy. W dzień natomiast – kusi aromatem oryginalnych, żywo różowych owoców. To właśnie one – truskawkowe gruszki – zebrane zostały na meksykańskich wakacjach, doskonale spreparowane i zamienione w sporą ilość wonnych olejków. Esencja wprost z serca smoczego owocu trafiła następnie do wnętrza wosku – aromatycznego, słodkiego, egzotycznego. Pink Dragon Fruit to zapachowy monochromatyzm w najlepszym wydaniu – długo wyczekiwana randka z meksykańską królową nocy, pachnąca aromatem truskawkowej gruszki i czarująca minimalistyczną formą zaklętą w różowym wosku."


Wosk należy do owocowej linii zapachowej. Nie wiem jak dokładnie pachnie smoczy owoc, ale jeśli wosk ten jest jego odzwierciedleniem, to jestem jak najbardziej na tak. Z pewnością jest on słodkim zapachem, ale też nie przesłodzonym.Po odpaleniu wosku w pomieszczeniu rozchodzi się przyjemny słodki, otulający, owocowy zapach. To egzotyczny, energetyzujący aromat, przełamany lekką kwaskowatością, dzięki czemu nie jest mdły i nie powoduje bólu głowy. Pink Dragon Fruit na pewno jest zapachem oryginalnym i nietypowym, ponieważ ciężko jest mi go do czegoś porównać. Na pewno ma on coś ze wspomnianej przez producenta truskawki, ale takiej egzotycznej. Wosk ten z pewnością przypadnie do gustu osobom lubiącym nietypowe, wyraziste zapachy. Dla mnie jest on nowym doznaniem zapachowym, które bardzo mi się spodobało.


Ten, jak i pozostałe woski Yankee Candle recenzowane na moim blogu, pochodzą ze sklepu Goodies.


piątek, 27 lutego 2015

Piątki pachnące Yankee Candle: Lake Sunset...

Tęsknię już za piękną, słoneczną pogodą, letnimi spacerami i wylegiwaniem się w słońcu. Na szczęście do zmiany pogody pozostało już niewiele czasu, przynajmniej mam taką nadzieję. W oczekiwaniu na lepszą aurę, umilam sobie zimowe dni różnymi przyjemnymi zapachami. Do takich z pewnością należy wosk Yankee Candle Lake Sunset. Należy on do rześkiej linii zapachowej, a dominującymi w nim aromatami są ozon, drewno i ananas.


Oto co pisze o nim producent:
"Świeże powietrze, ciepłe promienie przygotowującego się do snu słońca i kalejdoskop aromatów natury – tak maluje się aura spokojnego, spędzanego nad brzegiem jeziora wieczoru. W ten sam sposób prezentuje się też pomysł na domową sesję aromaterapeutyczną – uspokajającą, dającą ukojenie i przywodzącą na myśl najpiękniejsze, wakacyjne chwile. Wosk Lake Sunset to wielka moc zamknięta w drobnej formie i propozycja idealna dla wszystkich osób, które – walcząc z jesienną pluchą – marzą o wejściu do wehikuły czasu, który zabierze je wprost na sierpniowe, przyjeziorne molo."


Lake Sunset z czystym sumieniem mogę zaliczyć do ulubieńców. To zapach, który od razu przypadł mi do gustu. Nie wiem jak pachnie ozon, ale w tym wydaniu jest bardzo przyjemny. Zapach wosku należy do delikatnych, ale i słodkich aromatów. Jest świeży, ciepły, nie duszący, przyjemnie otula pomieszczenie i utrzymuje się w nim dość długo. Przy tym zapachu można się zrelaksować i przenieść się w przytulne miejsce. Świetnie nada się także na romantyczny wieczór we dwoje. Jest to zapach kobiecy, subtelny, troszkę pudrowy, ale też w jego głębi wyczuwam jakąś męską nutę, może piżma, co osobiście bardzo lubię w woskach. Wosk ten na myśl przywodzi letnie wieczory spędzone we dwoje, błogi relaks i odpoczynek. Jeśli tak pachnie zachód słońca nad jeziorem, to jestem jak najbardziej za.

Ten, jak i pozostałe woski recenzowane na moim blogu, pochodzą ze sklepu Goodies.