Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 czerwca 2019

"Wstrzymaj oddech" Holly Seddon

Główną bohaterką jest młoda kobieta Alex. Alkoholiczka, po rozwodzie, po utracie dziecka, pracy, rodziny i przyjaciół. Trochę nieciekawie, prawda? Alex zdaje sobie sprawę ze swojej beznadziejności i próbuje jakoś się ogarnąć. Różnie jej to jednak wychodzi. Kiedyś była zawodową dziennikarką, a teraz jest wolnym strzelcem. Pewnego dnia trafia na oddział dla osób przebywających w przewlekłej śpiączce. Tam poznaje swoją rówieśniczkę Amy. Amy wiele lat temu została porwana i skatowana prawie na śmierć. Jej oprawcy do tej pory nie odnaleziono i tylko ona sama wie co się jej przytrafiło. Zaczyna odwiedzać Amy, która zawieszona w czasie nie zdaje sobie sprawy z tego, co dzieje się dookoła niej. Zaciekawiona jej historią Alex postanawia przyjrzeć się jej bliżej i stworzyć z tego dobry artykuł. Stawia sobie za cel odnalezienie sprawcy tragedii Amy.

W trakcie co chwilę pojawiają się nowe wątki, które z jednej strony naprowadzają czytelnika na rozwiązanie zagadki, a z drugiej trochę utrudniają dotarcie do prawdy. Narracja jest tu w trzeciej osobie, co nie do końca lubię, jednak autorce udało się tak  ją poprowadzić, że nie jest irytująca. Opisane są tu punkty widzenia kilku osób, nawet samej poszkodowanej przebywającej w śpiączce, co w sumie tworzy fajną, ciekawą perspektywę. Postaci są skomplikowane i nieoczywiste. W tej historii nie znajdziemy niespodziewanych zwrotów akcji, ale i bez nich jest wciągająca i czyta się ją jednym tchem. Rozwiązanie zagadki nie jest przewidywalne, chociaż w trakcie możemy nad nim gdybać. Przychodzi ono dopiero na końcu, za co należy się duży plus autorce.
Podsumowując całość stwierdzam, że nie zawiodłam się na tej książce. Co prawda nie spodziewałam się po niej zbyt wiele, ale pozytywnie mnie zaskoczyła. Więc polecam przeczytać.

niedziela, 9 października 2016

Tygodnik kulturalny...

Witajcie!

Pogoda za oknem nie dopisuje do wychylania nosa poza dom więc mam dla Was dzisiaj małą porcję poleceń kulturalnych, które pozwolą Wam się zrelaksować w domowym ciepełku. Mnie osobiście dopadł katar mimo, że obecnie coraz rzadziej wychodzę z domu. Brzuszek rośnie i coraz ciężej mi się poruszać ;-)



Na pierwszym miejscu jest film, który wczoraj obejrzałam. To "Zanim się pojawiłeś". Wg mnie tytuł powinien brzmieć "Zanim się pojawiłAś", ponieważ główna bohaterka opowieści to niebanalna, prosta dziewczyna, dzięki której sparaliżowany mężczyzna czuje się przez chwilę jak przed wypadkiem. Bohaterka jest bardzo barwną postacią dzięki swojej otwartości, ale przede wszystkim dzięki swoim nietypowym strojom, które idealnie do niej pasują. Z kolei jej podopieczny jest wyrafinowany i wyniosły. Jednak jak to w filmach bywa przeciwieństwa zawsze się przyciągają, jednak w tym przypadku nie ma standardowego happy endu. Popłakałam się na tym filmie więc polecam ;-)




Książka, która ostatnio mnie zainteresowała to "Dziewczyna z pociągu" autorstwa Pauli Hawkins. Opowiada ona historię kobiety podróżującej codziennie do pracy tym samym pociągiem, który zawsze zatrzymuje się przed tym samym domem. Kobieta zaczyna obserwować jego mieszkańców i wczuwać się w ich życie. Jednak pewnego dnia widzi coś, czego nie powinna i to zmienia jej, i tak już nieudane życie, w jeszcze bardziej pogmatwane.




Na koniec coś do posłuchania: Maxine Ashley i jej "Lobster". Utwór klimatyczny, tak jak i jego wykonawczyni i teledysk do niego.





poniedziałek, 7 marca 2016

Tygodnik kulturalny...

Witajcie!


Jak Wam mija ten piękny poniedziałek? ;-) Bo mi średnio. Właśnie dzisiaj z samego rana weszła do nas ekipa, która ma za zadanie stworzyć nam piękną łazienkę. Jednak wiecie jak to jest, jak w domu dzieje się coś takiego. Syf, brud, kurz i w ogóle bałagan. Niestety ma to potrwać około dwóch tygodni więc muszę uzbroić się w cierpliwość. Pocieszam się jedynie efektem końcowym :) 


Oprócz mojego marudzenia mam dla Was jeszcze małą porcję poleceń kulturalnych. Mam nadzieję, że coś z nich przypadnie Wam do gustu. Pierwsze miejsce to książka "Dotrzymana obietnica" autorstwa Jill Anderson. To prawdziwa historia kobiety, której mąż od kilku lat ciężko chorował, aż w końcu postanowił ulżyć sobie i jej w cierpieniu, popełniając samobójstwo. Autorka, a zarazem główna bohaterka książki, mimo obecności podczas całego zdarzenia, nie udzieliła mu żadnej pomocy, co spowodowało jego śmiercią. Została poddana wielu przesłuchaniom, które miały na celu stwierdzenie czy zrobiła to umyślnie. Bohaterka wyjaśnia historię swojej miłości, małżeństwa, relacji z mężem i z ich rodzinami. Ta historia ma na celu skłonienie czytelnika do postawienia się w sytuacji bohaterki: pomóc ukochanej osobie przeżyć, aby mogła dalej żyć w nieustającym bólu i cierpieniu, czy pomóc jej pozbyć się tego wszystkiego. Ciężka to sprawa.

 

 

Filmem, który niedawno obejrzałam był "Marsjanin", z Mattem Damonem w roli głównej.  Przedstawia on losy kosmonauty, który po nieudanej ekspedycji zostaje sam w stacji badawczej na Marsie i za wszelką cenę usiłuje tam przeżyć w oczekiwaniu na pomoc. Film pokazuje, momentami w zabawny sposób, hart ducha, potęgę rozumu i wielką siłę woli. 

 

 

Na koniec coś nowego do posłuchania, czyli Maxine Ashley i jej "Lobster". Klimatyczny utwór i teledysk do niego również niczego sobie.

 

 

A Wy co możecie mi polecić do czytania, słuchania lub oglądania? :-)

 

niedziela, 6 września 2015

Tygodnik kulturalny...

Witajcie!



Pogoda jaka jest każdy widzi więc ma dla Was garść poleceń kulturalnych, aby umilić Wam ostatnie chwile kończącego się weekendu. Ostatnio coraz częściej sięgam po banalne i ckliwe książki. Coś mnie wzięło na nie i nie mogę się od nich oderwać ;-) Książka Jessiki Sorensen "Przypadki Callie i Kaydena" wciągnęła mnie swoją prostotą, ale i emocjami, jakich dostarczyła. To historia dwojga młodych ludzi mających trudne i niemiłe wspomnienia za sobą. Kiedyś to ona uratowała go. Teraz on chce się jej odwdzięczyć za pomoc, której mu bezinteresownie udzieliła i której sama kiedyś potrzebowała, ale nikt jej nie pomógł. Autorka świetnie skupiła się na uczuciach dwojga głównych bohaterów, ale też ich przyjaciół, którzy podobnie jak oni, nie mają przyjemnych przeżyć za sobą. Siła przyjaźni i miłości jest tu widoczna na każdym kroku. Zakończenie książki pozostało otwarte więc z niecierpliwością czekam na kontynuację.

 


Film, który ostatnio obejrzałam to "Cake" z Jennifer Aniston w roli głównej. Powiem Wam, że nie spodziewałam się po tej aktorce, że potrafi zagrać dramatyczną rolę, a jednak bardzo dobrze jej to wyszło. Wciela się ona w postać kobiety borykającej się z niedawno przeżytą tragedią, której skutki odczuwa na duszy, ale i na ciele. Pierwszy raz zobaczyłam Aniston w takim stanie i w takim temacie. Tym filmem niewątpliwie potwierdziła swoje umiejętności aktorskie. W końcu nie została przedstawiona jako wesoła, zakręcona ekstra laska, a kobieta po ciężkich przejściach.

 

 

Na koniec coś miłego dla ucha czyli Major Lazer i Ellie Goulding w utworze "Powerful".  Świetny kawałek i tyle :)

 

 

Chcecie pomóc bezdomnym psiakom? Nic trudnego. Wystarczy codziennie kliknąć w  3 billboardy, a partner portalu Karmimy psiaki zasponsoruje je i tym samym pomoże znaleźć bezpieczny dom dla tych biedaków.


https://www.karmimypsiaki.pl/pomagaj-codziennie/


niedziela, 30 sierpnia 2015

Tygodnik kulturalny...



Witajcie!


Dzisiejszy dzień spędzam na korzystaniu z ostatnich kąpieli słonecznych. Wiadomo, że z przyjściem roku szkolnego pogoda ulega znacznej zmianie i niestety będzie trzeba pozmieniać swoją garderobę. Dzisiaj jednak korzystam z pięknej pogody, a w międzyczasie nadrabiam kulturalne zaległości.


Jeśli chodzi o literaturę to tutaj, podobnie jak z muzyką, moje upodobania nie ograniczają się do jednego gatunku. Najbardziej lubię literaturę faktu i podróżniczą, chociaż pomiędzy tymi pozycjami staram się sięgać po coś lżejszego. Książka "Hopeless" autorstwa Colleen Hoover okazała się właśnie taką pozycją: lekką, ale też wciągającą i wzruszającą. To opowieść o młodej dziewczynie, na której drodze niespodziewanie pojawia się przystojny i tajemniczy chłopak. Od pierwszego spotkania zaczyna między nimi iskrzyć, ale jest tez wiele innych emocji łączących i dzielących tych dwoje. Kiedy ta miłosna historia na dobrą sprawę mogłaby się już zakończyć happy endem do akcji wkracza ponura przeszłość dziewczyny, która będzie musiała dowiedzieć się o sobie prawdy, ale i pokonać niemiłe wspomnienia. Jak w przypadku takich historii bywa, jest ona trochę banalna, ale warta przeczytania.

 

 

Jedną z moich ulubionych zagranicznych wokalistek jest Jess Glynne. Jej utwór "Why me" jest taki jak lubię: rytmiczny, niejednoznaczny i wpadający w ucho. No i zazdroszczę jej tej burzy rudych loków ;-)

 

 

W tym tygodniu nie obejrzałam żadnego szczególnego filmu, który mogłabym Wam polecić, ponieważ kończyłam oglądać pierwszy sezon "Detektywa", którego już Wam polecałam. W zamian mam krótki, ale treściwy filmik autorstwa Klaudii Klary, którą uwielbiam. Dziewczyna ma charakter i nie boi się mówić prawdy prosto z mostu o takich prostych rzeczach, jak chociażby testowanie kosmetyków. Muszę powiedzieć, że tym swoim testowaniem rozwaliła mnie na łopatki. Nie wiem czy sama odważyłabym się na coś takiego ;-)

 

 

Kolejny filmik, który mnie rozwalił to kreska na oku w męskim wykonaniu. W sumie to nie dziwię im się, że mają z tym problemy, bo sama je mam ;-) Trzeba im jednak przyznać, że bardzo się starali :)

 

 

Przypadło Wam coś do gustu? :)

 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Tygodnik kulturalny...


Witajcie!


Jak Wam mija ten weekend? Bo mi mija na porządkach, ale i relaksie. Wiem, że to niedziela i powinno się dzień święty chwalić, ale ja mam trochę inne podejście do tego typu kwestii i właśnie w niedzielę najlepiej mi się sprząta. Co do relaksu, to przygotowałam dla Was kilka poleceń kulturalnych, które mam nadzieję umilą Wam te ostatnie godziny niedzielnego relaksu.


Film, który obejrzałam kilka dni temu to "Zbuntowana". To kontynuacja filmu "Niezgodna". To film z pogranicza si-fi, akcji i małego romansu. Jeśli podobała Wam się pierwsza część, to i ta przypadnie Wam do gustu. Jak dla mnie filmy te mają coś w sobie z "Igrzysk śmierci", ale może to tylko moje wyobrażenia.

 


Książka, która przekonała mnie do siebie swoją prostotą, szczerością, ironicznością i trafnymi spostrzeżeniami dotyczącymi młodych ludzi wkraczających w dorosłe życie, to "Zachłanni" Magdaleny Żelazowskiej. To historia trzech tzw. "słoików", czyli lokalnych emigrantów osiadłych w stolicy. Każdy z nich chce osiągnąć w swoim życiu sukces i wieść dostatnie życie. Każdy ma w tym celu przygotowany plan, aby zamiary zmienić w czyny. Jednak droga do szczęścia i stabilizacji nie jest usłana różami, a rzeczywistość okazuje się być mniej kolorowa. W tym celu muszą wykazać się sprytem, pomysłowością, empatią, ale i jej brakiem, a do tego muszą być ambitni i nieugięci. Autorka z humorem opisuje rzeczywistość przyjezdnych i ich sposoby radzenia sobie z nią.

 

 

Wykonawca, który ostatnio bardzo często u mnie gości to Jafia. Kiedyś był wokalistą grupy Rastasize i ich muzyka też była świetna. Uwielbiam jego głos, a jego muzyka jest genialna. W ogóle polecam przesłuchać jego całą płytę"KA RA VA NA". Chórki na tej płycie wymiatają ;-) A dzisiaj polecam Wam jeden konkretny utwór, jakim jest "Mama".

 

 

Polecane artykuły:

* Ostatnio w internecie krąży nowy trend w stylizacji paznokci "Bubble nails". Skusiłybyście się na coś takiego? ;-) 

* Trudno to sobie wyobrazić, ale w pewnym nepalskim miasteczku prawie każdy jego mieszkaniec  oddał swoją nerkę, aby zapewnić rodzinie godziwy byt. 

*  Dlaczego nazwy wielu zagranicznych marek nie zostały spolszczone? Odpowiedź jest banalna: bo brzmiałyby dziwnie i śmiesznie. Pan Lapko pokazuje nam jak wyglądałyby polskie nazwy znanych zagranicznych produktów.

 

niedziela, 2 sierpnia 2015

Tygodnik kulturalny...

 

Oj coś ostatnio nie mam czasu na blogowanie. Zawsze coś lub ktoś skutecznie mnie od tego odciąga i dlatego właśnie na blogu zalega mała cisza. Mam nadzieję, że jednak wezmę się w garść i powrócę do regularnego blogowania. Dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma poleceniami kulturalnymi, które ostatnio u mnie gościły.


Film, który bardzo przypadł mi do gustu to "Wiek Adaline". To historia kobiety urodzonej na początku XX wieku, która wskutek wypadku przestaje się starzeć. Jej nadzwyczajna cecha bardzo jej doskwiera przez co stara się nie zakochiwać i żyć samotnie. Jednak los stawia na jej drodze przystojnego mężczyznę, dla którego traci głowę. Historia trochę banalna, ale bardzo ładnie przedstawiona. Na letni wieczór idealna.

 

 

Książka, którą aktualnie czytam to "Wielkie małe życie. Wspomnienia o radosnym psie" autorstwa Deana Koontza. To bardzo pozytywna i wzruszająca książka. Pokazuje ona, że psy to nie tylko zwierzę domowe, ale i istota zdolna do wyrażania swoich uczuć, ale przede wszystkim myśląca. Każdy posiadacz psa z pewnością doceni tę literacką pozycję.

 


Artystka muzyczna, która w ostatnim czasie dość często u mnie gości to młodziutka Jasmine Thompson. Jej utwór "Adore" jest jednym z moich ulubionych. Dziewczyna ma anielski głos, prawda? :-)



To by było na tyle z moich poleceń kulturalnych. Jutro zabieram się za ogarnięcie kosmetycznych pustaków i lipcowych nowości kosmetycznych. Mam też do pokazania stemplowe zdobienie więc bądźcie czujne ;-)


niedziela, 19 lipca 2015

Tygodnik kulturalny...



W końcu mam chwilę na naskrobanie jakiegoś skromnego posta. Ostatni tydzień minął mi na porządkach i malowaniu ścian w naszym nowym domu. Spodziewałam się, że nie będzie mi to szło, jednak pomału jakoś daję radę i to bez pomocy Mężusia ;-) Niestety w ostatnich dniach nie mam zbyt dużo czasu na czytanie, ale staram się chociaż nadrabiać to filmami i muzyką.


Książka, którą aktualnie czytam to "Ministerstwo Przewodnictwa uprasza o niezostawanie w kraju. Amerykańska rodzina w Iranie". Autor książki Hooman Majd jest z pochodzenia Irańczykiem, ale na stałe mieszka w USA. Tam założył rodzinę, jednak postanowił razem z żoną i małym synkiem zamieszkać na rok w rodzinnym kraju. Konfrontacja z irańską codziennością, irańskimi tradycjami i ciekawostkami okazuje się być bardzo pouczająca i niekiedy zaskakująca. Polecam tę książkę osobą lubiącym literaturę faktu i podróżnicze reportaże.

 


Utwór, który moim zdaniem idealnie wpasowuje się w letni relaks to "Do it like" w wykonaniu Lucasa DiPasquala i jego przyjaciół. Piosenka jest pozytywna, energiczna, taka do potupania i do auta ;-)

 


Serial, który przypadł mi do gustu to "Detektyw". Dopiero obejrzałam dwa odcinki, ale wiem, że na pewno będę go na bieżąco śledziła. Główne role grają tu świetni Matthew McConaughey i Woody Harrelson, którzy od kilkunastu lat tropią seryjnego mordercę, popełniającego makabryczne rytualne zabójstwa. Jesteśmy tu świadkami ich śledztw, tajemnic, życia prywatnego i zawodowego, ale też relacji pomiędzy nimi, które w ciągu tych kilkunastu lat przeszły zmiany. Serial jest bardzo klimatyczny i charyzmatyczny, a momentami nawet lekko hipnotyczny. A myślenie jednego z głównych bohaterów, którego gra Matthew McConaughey jest bardzo proste, czasem zawiłe, ale i trafiające w samo sedno.

 

 

* Macie wyrzuty sumienia, kiedy sięgacie po czekoladę? Niepotrzebnie. Przeczytajcie ten artykuł, mówiący o samych zaletach jedzenia tej słodkiej przyjemności ;-)

* Zwierzęta są bardzo uczuciowe i pomocne. Udowadnia to ten uroczy kot z bydgoskiego schroniska, który opiekuje się czworonogimi pacjentami. Taki kot pielęgniarz to dowód na to, że zwierzęta doświadczają takich samych uczuć co ludzie :-) 

* Kojarzycie Rafała Betlejewskiego z programu "De Facto"? Jeśli tak, to wejdźcie na jego nowy projekt "Nie chcę tego", w którym przeczytacie relacje kobiet z gwałtów. Mocne i tragiczne. 

 

niedziela, 12 lipca 2015

Tygodnik kulturalny...


Witajcie!


Pierogi ulepione pora więc na trochę odpoczynku ;-) Mam dla Was kilka poleceń kulturalnych, które mogą Wam przypaść do gustu i skutecznie umilić weekendowy relaks i nie tylko. Zapraszam :-)


Ostatnio nadrabiam filmowe zaległości, dzięki czemu obejrzałam kilka fajnych filmów. Dzisiaj mam dla Was dwie filmowe propozycje:

* "Najdłuższa podróż" - ten film obejrzałam wczoraj i bardzo przypadł mi do gustu.  Historia dotyczy młodej dziewczyny, która poznaje młodego kowboja i ujeżdżacza byków (ooo tak ;-), który wraca do sportu po doznaniu poważnej kontuzji. Dla niej najważniejsza jest sztuka, a dla niego niebezpieczny sport. Czy będą potrafili pogodzić swoje odmienne pasje? Musze się Wam przyznać, że uwielbiam takie romantyczne i ckliwe historyjki, dlatego pewnie ten film tak przypadł mi do gustu. No, a jeśli nie preferujecie tego typu filmów, to obejrzyjcie go chociażby ze względu na uroczo przystojnego, słodziutkiego młodego Scotta Eastwooda ;-)

* "W dobrej wierze" - drugi film to historia czworga młodych uchodźców z ogarniętego wojną Sudanu, którzy otrzymują szanse na nowe życie w Stanach Zjednoczonych. W filmie nie brak wzruszeń, różnic kulturowych i trochę zabawnych momentów. Fajnie pokazana jest tu kwestia odnalezienia się w nowej, całkowicie odmiennej od rodzinnej, kulturze. Co ciekawe główne postaci w tym filmie, czyli czworo sudańskich uchodźców, zagrali prawdziwi afrykańscy uchodźcy.


 


Teraz trochę beatboxu, czyli duet K-Leah i Dharni i ich cover utworu "Say my name". Uwielbiam ich słuchać, a Dharni jest uroczy i ma nieziemsko zwinny aparat gębowy ;-) Ma chłopak ogromny talent.

 

 

 

Książkę, którą ostatnio przeczytałam to "Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia. Tom II" autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Ostatnio często polecam jej książki, ale same wpadają w moje ręce. To kontunuacja lawendowej trylogii, którą główną bohaterką w tej części jest jedna z trzech sióstr Zofia. Staje ona twarzą w twarz ze swoją pierwszą, dawną miłością, ale też poznaje prawdę, która całkowicie zmienia jej dotychczasowe życie, które okazuje się być budowane na kłamstwie. Polecam Wam oczywiście sięgnąć po pierwszy tom tej serii, abyście były bardziej wtajemniczone w całą historię trzech sióstr.

 


To by było na tyle z moich cotygodniowych poleceń kulturalnych. Mam nadzieję, że coś przypadnie Wam do gustu. Jeśli obejrzałyście, przeczytałyście, przesłuchałyście w ostatnim czasie coś interesującego, to czekam na Wasze propozycje ;-)

 

niedziela, 5 lipca 2015

Tygodnik kulturalny...


Ufff! Ale upał! Naprawdę dawno pogoda mnie tak nie zmęczyła. Ale mimo takich upałów nie narzekam na gorąco, bo wolę to niż deszcze i zimno. Dzisiaj trochę się nawet poopalałam więc jest dobrze :-) Jak co tydzień mam dla Was kilka kulturalnych poleceń, które mogą umilić Wam weekendowy relaks.


Książka, którą właśnie przeczytałam to "Bez strachu. Jak umiera człowiek" autorstwa Magdaleny Rigamonti i Adama Ragiela. Przyznam szczerze, że z lekkim strachem podchodziłam do tej książki, ponieważ jak większość ludzi boję się śmierci i nie chcę o niej myśleć. Ta książka jednak uświadomiła mi, że pani z kosą może przyjść do każdego z nas w każdym nieoczekiwanym momencie naszego życia. Dzięki niej mniej więcej wiem, co dzieje się z ludzkim ciałem po przejściu na drugą stronę, jeśli chodzi o kwestie pogrzebowe i czysto fizyczne. Książka pokazuje, że biznes pogrzebowy nie jest pozbawiony ludzi bez skrupułów, ale są też tacy, którzy szanują ciało człowieka także po śmierci. Doprowadzanie nieboszczyka do przyzwoitego wyglądu wymaga wielkiej wiedzy, umiejętności, ale i szacunku. Więc jeśli interesuje Was taki temat to zachęcam do przeczytania tej książki, bo można z niej naprawdę sporo wynieść.

 

 

 Zbaczając z poważnego tematu, mam dla Was przyjemną komedię "Tammy". Główną rolę gra świetna Melissa McCarthy, którą bardzo lubię. Gra ona kobietę - posiadaczkę wielkiego pecha, która traci pracę w fast foodzie, a na dodatek odkrywa, że mąż ją zdradza. Postanawia więc wyruszyć w podróż, w której towarzyszy jej zakręcona, lubiąca sobie wypić babcia. W filmie nie brak zabawnych momentów, a wszystko za sprawą genialnej głównej aktorki. Początkowa scena w filmie, podczas której tytułowa Tammy jedzie autem i "nuci" sobie piosenkę lecącą w radio, przypomina mi mnie samą ;-)



Na koniec utwór pozytywny i relaksacyjny, czyli "We need love" w wykonaniu Treeshy i Denhama Smitha. Uwielbiam takie klimaty więc musiałam się tym utworem z Wami podzielić :)



Chciałabym polecić Wam jeszcze filmik, który w ostatnim czasie wzbudza wiele emocji. Nagrała go dziewczyna, która od kilku miesięcy publikowała w internecie swoje zdjęcia bez makijażu. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że boryka się ona z trądzikiem. W filmiku pokazane są komentarze, które otrzymywała po publikacji swoich zdjęć. Filmik pokazuje, że ludzie są nietolerancyjni i bezlitośni, ale też pokazuje, że pomimo wyglądu zewnętrznego każdy z nas jest piękny i wyjątkowy. Sama walczę z trądzikiem od wielu lat i wiem jakie myśli potrafi on wywołać w nas samych więc autorce tego filmiku należy się wielki szacunek, że poruszyła ten temat.

 


poniedziałek, 29 czerwca 2015

Tygodnik kulturalny...


Deszczowa pogoda w końcu postanowiła odpuścić więc zaraz idę się trochę powygrzewać na słonku. Wczoraj pobiłam swój rekord w jeździe jako kierowca: przejechane 600km w ciągu których miałam tylko jedną półgodzinną przerwę (sic!). Dlatego dzisiaj trochę leniuchuję i nadrabiam blogowe zaległości ;-)


Pewnie zauważyłyście, że lubię różnorodną muzykę poczynając od rapu, reggae, a kończąc na czymś mocniejszym. Dzisiejsza propozycja należy do tych łagodniejszych i trochę melancholijnych. To "How dare you" Steaming Satellites.




Nawiązując do powyższego utworu polecam Wam film, w którym możecie usłyszeć właśnie tę piosenkę. To "Mroczna dolina". To chyba pierwszy film produkcji niemieckiej i austriackiej, który przypadł mi do gustu. Jego akcja dzieje się w XIX wieku w małej austriackiej górskiej wiosce, do której przybywa nieznajomy wędrowiec, fotograf, który chce w wiosce przezimować. Nieznajomy jednak ma też inne plany wobec niektórych mieszkańców wioski. Film na pewno nie należy do tych komercyjnych, ale wg mnie jest on bardzo dobry: ciekawa fabuła, piękne krajobrazy, tajemniczość no i porządna muzyka.



Pozostając w nostalgicznym klimacie, polecam książkę "Kusiciel" A. J. Gabryela. Książka ma w sobie dużo z erotyka, ale nie tylko. To opowieść mężczyzny, który ulokował swoje wszystkie uczucia w kobiecie, której w ogóle nie powinien poznawać. Opisuje on w bardzo dokładny sposób sceny łóżkowe, ale i opisy jego uczuć nie są jałowe. Najlepiej będzie jeśli przytoczę Wam opis książki z okładki: 

"Miałem w życiu wiele kobiet, zbyt wiele by je wszystkie tu wymienić. Zresztą większości z nich i tak nie pamiętam, a gdybym pamiętał to i tak nie chciałbym o nich pisać. Teraz w moim życiu jest Ona. Powinienem żałować że ją poznałem, lecz nie żałuję. Powinienem zapomnieć, a rozpamiętuję smak jej niebezpiecznie czerwonych ust, dotyk niecierpliwych dłoni, zapach jej podniecenia i to jak trudno było mi przy niej trzymać moją zachłanność na wodzy. Powinienem zapomnieć, a jestem opętany. Opętany pomimo tego, że obdarowywała mnie jedynie kłamstwami, że zniszczyła mój świat, że podjęła za mnie decyzję, że odebrała mi wszystko. Więcej niż wiedziałem że mam. Kiedyś łączyło nas wiele, dzisiaj łączą nas tylko sekrety. Do teraz wiedzieliśmy o nich tylko ona i ja. Do teraz." 

 

 

Przypadło Wam coś do gustu? A może polecicie mi coś w podobnych klimatach do powyższych?

 

niedziela, 21 czerwca 2015

Tygodnik kulturalny...


Kolejny tydzień czerwca za nami, pora więc na podrzucenie Wam kilku poleceń kulturalnych, które umilą Wam niedzielny relaks. Kiedyś w ogóle nie sięgałam po polską literaturę, jednak ostatnio nadrabiam zaległości w tej dziedzinie. Obecnie najczęściej sięgam po książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, w które trochę się wkręciłam ;-) Ostatnio polecałam Wam serię "Zakręty losu", a dzisiaj polecam książkę "W szpilkach od Manolo" tejże autorki. To opowieść o kobiecie sukcesu, która jest trochę zakręcona i nieogarnięta. Kiedy pewnego dnia na jej miejscu parkingowym parkuje tajemniczy przystojniak, który okazuje się być jej nowym przełożonym, jej życie nabiera jeszcze większego zamętu. Książki tej autorki charakteryzują się sporą dawką uczuć, tajemnicą w tle, codziennymi dramatami i odrobiną sensacji. Wszystko to razem tworzy przyjemne historie, które czyta się jednym tchem, tak jak i w przypadku tej książki.



Pozostając w granicach naszej rodzimej twórczości polecam wam utwór Bednarka "Sailing". Nie od dziś wiecie, że bardzo go cenię za jego pozytywne podejście do muzyki, jego muzykę, a także jego zachowanie na koncertach. Dlatego polecam wsłuchać się w jego muzykę i sięgnąć po jego najnowszy album, który niedawno tez Wam polecałam ;-)



Film, który ostatnio obejrzałam to "Dzika droga" z Reese Witherspoon w roli głównej. Czytałam książkę na podstawie której powstał ten film i muszę powiedzieć, że zarówno film, jak i książka są na tym samym poziomie. Do tej pory jeszcze chyba nie widziałam, aby Reese Witherspoon nie grała ładnej i pustej blondynki. W tym filmie jest zupełnie inaczej, ponieważ gra ona dziewczynę z bagażem nieudanych życiowych doświadczeń, która wyrusza w samotną pieszą wędrówkę. Jej wyprawa ma być próba odnalezienia samej siebie i oczyszczenia się z negatywnych emocji, jakie przez wszystkie lata ją otoczyły. To spokojne i refleksyjne kino drogi, która skłania do zastanowienia się nad swoim życiem.



Postanowiłam też co jakiś czas porzucać Wam linki do artykułów czy zdjęć, które w ostatnim czasie mnie zainteresowały. Oto i one:

 

* Osobom planującym lub już mającym za sobą okres ciąży, polecam artykuł "Jak przetrwać ciążę? Poradnik dla mężczyzn". Ciąża jeszcze przede mną, ale w artykule i tak doszukałam się kilku damsko-męskich oczywistości, które autor trafnie ocenił.

* Patrząc na te zdjęcia aż chciałoby się podjąć zatrudnienie w biurze Google we Wrocławiu :-)

* Marzycie o wydaniu książki, ale myślicie, że jest to nierealne i dobijają Was niepowodzenia? Nie przejmujcie się tym, ponieważ wielu światowej sławy pisarzy musiało przejść tą samą drogą co Wy, a ich książki były nawet kilkadziesiąt razy odrzucane przez wydawnictwa, zanim stały się światowymi bestsellerami.


niedziela, 14 czerwca 2015

Tygodnik kulturalny...


Witajcie!


Weekend zaliczam do tych udanych ze względu na piękną pogodę i przyjemny relaks z Mężusiem. Niestety jutro trzeba wracać do rzeczywistości. Jak co tydzień przygotowałam dla Was kilka poleceń kulturalnych. Lubię czytać takie posty u innych, bo zawsze coś wpadnie mi w oko, a czasami nie mam czasu na wynajdywanie filmów, książek czy muzyki. Mam nadzieję, że jakoś korzystacie z tego, co Wam tu polecam ;-)


Na początek coś lekkiego, zabawnego i przyjemnego, czyli komedia "The DUFF". To historia młodej dziewczyny, która uświadamia sobie, że jest pośmiewiskiem dla rówieśników i jest tzw. duffem. Postanawia zmienić coś w swoim życiu, jednak najpierw musi trafić na samo dno szkolnego upokorzenia, aby móc potem się od niego odbić. Ogólnie komedia jest w porządku, ale nie wszyscy lubią oglądać w filmie nastoletnie problemy więc pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu. Mimo to na tzw. odmóżdżenie może być ;)



Kolejna propozycja to moja ulubiona polska pisarka, czyli Agnieszka Lingas-Łoniewska i jej cykl książek "Zakręty losu". To historia braci Borowskich, z których jeden jest tym dobrym i poukładanym facetem, a ten drugi jest na bakier z prawem i całym otaczającym go światem. Ich drogi przecinają się w najmniej przyjemniejszych momentach, a działania jednego, odbijają się negatywnie na tym drugim. Do tego dochodzą sprawy miłosne, trochę niebezpieczny momentów, przez co te książki czyta się jednym tchem. Nie raz pisałam, że uwielbiam książki tej autorki więc nie mogłam przejść obojętnie obok tej serii. Jedyne moje zastrzeżenie co do tych książek, to ich słabe okładki. Ale przecież książki nie ocenia się po okładce więc czytajcie ;-)



Na koniec klasyka polskiego rapu czyli O.S.T.R i utwór "Lubię być sam". Uwielbiam tego człowieka za jego świetną muzykę i genialne teksty. Słucham go od niepamiętnych czasów i pewnie jeszcze długo nie przestanę. Ponad to mocno trzymam kciuki za jego walkę z chorobą i mam nadzieję, że jeszcze przez długie lata będzie sprawiał radość swoją twórczością.




Na koniec kilka fotek z mijającego tygodnia :)



1. Relaks z książką i dobrym piwkiem.

2. Taki miły prezencik od kocicy :)

3. Letnie mani.

4. Kocurek zawsze znajdzie sobie odpowiednie miejsce do spania :-)


niedziela, 7 czerwca 2015

Tygodnik kulturalny...


Witajcie!


W piątkowym poście zachwalałam piękną, letnią pogodę, a dzisiaj nastąpiło jej załamanie: ochłodzenie, deszcz, burza. W takim dniu jak dziś najchętniej leżałabym do góry brzuchem i się relaksowała. W związku z tym mam dla Was kilka poleceń kulturalnych, aby cotygodniowej tradycji stało się za dość ;-)



Pierwsze miejsce to lekka i zabawna, typowo amerykańska komedia, czyli "Dzień z życia blondynki". Dobrze obiecująca prezenterka telewizyjna, która marzy o większej popularności wybiera się z przyjaciółkami na imprezę suto zakrapianą alkoholem. Jak to bywa w przypadku tego typu amerykańskich imprez, kobieta budzi się w łóżku poznanego poprzedniego wieczora barmana, z którym spędziła upojną noc. Wymykając się cichaczem z jego mieszkania i próbując dostać się na czas na planowane nagranie. Niestety po drodze spotykają ją liczne zabawne i absurdalne przygody, jak to w życiu blondynki bywa.





Kolejna propozycja to nowość muzyczna od Kleszcza i Lilu, czyli "Spacer". Teledysk, jak i utwór są dość klimatyczne i ostatnio bardzo często ten kawałek leci z moich głośników. 

 





Ostatnia propozycja to książka "Motylki" Laurie Halse Anderson. To relacja z życia młodej anorektyczki, która dokładnie opisuje jak czuje się w swoim ciele i jak walczy z otoczeniem i sama ze sobą. Książka do wesołych nie należy, ale czasem lubię sięgnąć po coś w takim dramatycznym stylu.



To by było na tyle z moich cotygodniowych poleceń kulturalnych. Dajcie znać czy coś Wam przypadło do gustu. Oczywiście Wasze propozycje dla mnie są mile widziane ;-)