Pokazywanie postów oznaczonych etykietą linki godne polecenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą linki godne polecenia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 października 2016

Tygodnik kulturalny...

Witajcie!

Pogoda za oknem nie dopisuje do wychylania nosa poza dom więc mam dla Was dzisiaj małą porcję poleceń kulturalnych, które pozwolą Wam się zrelaksować w domowym ciepełku. Mnie osobiście dopadł katar mimo, że obecnie coraz rzadziej wychodzę z domu. Brzuszek rośnie i coraz ciężej mi się poruszać ;-)



Na pierwszym miejscu jest film, który wczoraj obejrzałam. To "Zanim się pojawiłeś". Wg mnie tytuł powinien brzmieć "Zanim się pojawiłAś", ponieważ główna bohaterka opowieści to niebanalna, prosta dziewczyna, dzięki której sparaliżowany mężczyzna czuje się przez chwilę jak przed wypadkiem. Bohaterka jest bardzo barwną postacią dzięki swojej otwartości, ale przede wszystkim dzięki swoim nietypowym strojom, które idealnie do niej pasują. Z kolei jej podopieczny jest wyrafinowany i wyniosły. Jednak jak to w filmach bywa przeciwieństwa zawsze się przyciągają, jednak w tym przypadku nie ma standardowego happy endu. Popłakałam się na tym filmie więc polecam ;-)




Książka, która ostatnio mnie zainteresowała to "Dziewczyna z pociągu" autorstwa Pauli Hawkins. Opowiada ona historię kobiety podróżującej codziennie do pracy tym samym pociągiem, który zawsze zatrzymuje się przed tym samym domem. Kobieta zaczyna obserwować jego mieszkańców i wczuwać się w ich życie. Jednak pewnego dnia widzi coś, czego nie powinna i to zmienia jej, i tak już nieudane życie, w jeszcze bardziej pogmatwane.




Na koniec coś do posłuchania: Maxine Ashley i jej "Lobster". Utwór klimatyczny, tak jak i jego wykonawczyni i teledysk do niego.





niedziela, 30 sierpnia 2015

Tygodnik kulturalny...



Witajcie!


Dzisiejszy dzień spędzam na korzystaniu z ostatnich kąpieli słonecznych. Wiadomo, że z przyjściem roku szkolnego pogoda ulega znacznej zmianie i niestety będzie trzeba pozmieniać swoją garderobę. Dzisiaj jednak korzystam z pięknej pogody, a w międzyczasie nadrabiam kulturalne zaległości.


Jeśli chodzi o literaturę to tutaj, podobnie jak z muzyką, moje upodobania nie ograniczają się do jednego gatunku. Najbardziej lubię literaturę faktu i podróżniczą, chociaż pomiędzy tymi pozycjami staram się sięgać po coś lżejszego. Książka "Hopeless" autorstwa Colleen Hoover okazała się właśnie taką pozycją: lekką, ale też wciągającą i wzruszającą. To opowieść o młodej dziewczynie, na której drodze niespodziewanie pojawia się przystojny i tajemniczy chłopak. Od pierwszego spotkania zaczyna między nimi iskrzyć, ale jest tez wiele innych emocji łączących i dzielących tych dwoje. Kiedy ta miłosna historia na dobrą sprawę mogłaby się już zakończyć happy endem do akcji wkracza ponura przeszłość dziewczyny, która będzie musiała dowiedzieć się o sobie prawdy, ale i pokonać niemiłe wspomnienia. Jak w przypadku takich historii bywa, jest ona trochę banalna, ale warta przeczytania.

 

 

Jedną z moich ulubionych zagranicznych wokalistek jest Jess Glynne. Jej utwór "Why me" jest taki jak lubię: rytmiczny, niejednoznaczny i wpadający w ucho. No i zazdroszczę jej tej burzy rudych loków ;-)

 

 

W tym tygodniu nie obejrzałam żadnego szczególnego filmu, który mogłabym Wam polecić, ponieważ kończyłam oglądać pierwszy sezon "Detektywa", którego już Wam polecałam. W zamian mam krótki, ale treściwy filmik autorstwa Klaudii Klary, którą uwielbiam. Dziewczyna ma charakter i nie boi się mówić prawdy prosto z mostu o takich prostych rzeczach, jak chociażby testowanie kosmetyków. Muszę powiedzieć, że tym swoim testowaniem rozwaliła mnie na łopatki. Nie wiem czy sama odważyłabym się na coś takiego ;-)

 

 

Kolejny filmik, który mnie rozwalił to kreska na oku w męskim wykonaniu. W sumie to nie dziwię im się, że mają z tym problemy, bo sama je mam ;-) Trzeba im jednak przyznać, że bardzo się starali :)

 

 

Przypadło Wam coś do gustu? :)

 

niedziela, 23 sierpnia 2015

Tygodnik kulturalny...


Witajcie!


Jak Wam mija ten weekend? Bo mi mija na porządkach, ale i relaksie. Wiem, że to niedziela i powinno się dzień święty chwalić, ale ja mam trochę inne podejście do tego typu kwestii i właśnie w niedzielę najlepiej mi się sprząta. Co do relaksu, to przygotowałam dla Was kilka poleceń kulturalnych, które mam nadzieję umilą Wam te ostatnie godziny niedzielnego relaksu.


Film, który obejrzałam kilka dni temu to "Zbuntowana". To kontynuacja filmu "Niezgodna". To film z pogranicza si-fi, akcji i małego romansu. Jeśli podobała Wam się pierwsza część, to i ta przypadnie Wam do gustu. Jak dla mnie filmy te mają coś w sobie z "Igrzysk śmierci", ale może to tylko moje wyobrażenia.

 


Książka, która przekonała mnie do siebie swoją prostotą, szczerością, ironicznością i trafnymi spostrzeżeniami dotyczącymi młodych ludzi wkraczających w dorosłe życie, to "Zachłanni" Magdaleny Żelazowskiej. To historia trzech tzw. "słoików", czyli lokalnych emigrantów osiadłych w stolicy. Każdy z nich chce osiągnąć w swoim życiu sukces i wieść dostatnie życie. Każdy ma w tym celu przygotowany plan, aby zamiary zmienić w czyny. Jednak droga do szczęścia i stabilizacji nie jest usłana różami, a rzeczywistość okazuje się być mniej kolorowa. W tym celu muszą wykazać się sprytem, pomysłowością, empatią, ale i jej brakiem, a do tego muszą być ambitni i nieugięci. Autorka z humorem opisuje rzeczywistość przyjezdnych i ich sposoby radzenia sobie z nią.

 

 

Wykonawca, który ostatnio bardzo często u mnie gości to Jafia. Kiedyś był wokalistą grupy Rastasize i ich muzyka też była świetna. Uwielbiam jego głos, a jego muzyka jest genialna. W ogóle polecam przesłuchać jego całą płytę"KA RA VA NA". Chórki na tej płycie wymiatają ;-) A dzisiaj polecam Wam jeden konkretny utwór, jakim jest "Mama".

 

 

Polecane artykuły:

* Ostatnio w internecie krąży nowy trend w stylizacji paznokci "Bubble nails". Skusiłybyście się na coś takiego? ;-) 

* Trudno to sobie wyobrazić, ale w pewnym nepalskim miasteczku prawie każdy jego mieszkaniec  oddał swoją nerkę, aby zapewnić rodzinie godziwy byt. 

*  Dlaczego nazwy wielu zagranicznych marek nie zostały spolszczone? Odpowiedź jest banalna: bo brzmiałyby dziwnie i śmiesznie. Pan Lapko pokazuje nam jak wyglądałyby polskie nazwy znanych zagranicznych produktów.