Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy niekosmetyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy niekosmetyczne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 sierpnia 2015

Lipcowy haul zakupowy...


Witajcie!


Wczoraj pokazywałam Wam to, co udało mi się zużyć w lipcu (tutaj). Dzisiaj mam dla Was post zakupowy. Podsumowując kosmetyczne zakupy lipcowe jestem z siebie dumna, że tak mało kupiłam. Normalnie sama siebie zaskakuję :)

 

 

Jeśli chodzi o  zakupy typowo kosmetyczne to nie zaszalałam w tej sferze. Do mojego koszyka wpadł dezodorant Fitness Isana i nowy limitowany żel pod prysznic także Isany. Do tego perfumy, które polubiłam czyli Secret Fantasy z Avonu. To już mój drugi flakonik. Są dość słodkie więc nie wszystkim podpasują, ale ja lubię takie aromaty. Do tego w Biedronce skusiłam się na Multiodżywczy krem regenerujący do ciała BeBeauty. Miałam kiedyś krem do rąk z tej serii i byłam z niego zadowolona więc postanowiłam przetestować jego brata do ciała.

 

 

W lipcu jakoś poszłam w aromatyczne zakupy i tym samym skusiłam się na poręczne perfumetki: Calvin Klein Ckin2u, Cacharel Amor Amor i Hugo Boss Intense Shimmer Edition. Wszystkie zapachy idealnie trafiają w moje gusta i na pewno jeszcze nie raz u mnie zagoszczą. Każda perfumetka to 20 ml, a jej koszt wyniósł mnie 6 zł więc myślę, że to dobry interes. W planach mam zakup innych zapachów, których do tej pory jeszcze nie testowałam.

 

 

Kolejnymi aromatycznymi zakupami/niezakupami były woski Yankee Candle i Kringle Candle. W sumie to nie były zakupy, bo otrzymałam je w zamian za wymienione punkty w nowym programie partnerskim Goodies. Te pierwsze woski uwielbiam i mam już dość pokaźną ich kolekcję. Tym razem zadomowiły się u mnie starsze wersje Lilac Blossoms, Midnight Jasmine oraz dwa nowe letnie zapachy Serengeti Sunset i Kilimanjaro Stars. Z woskiem Kringle Candle zapoznałam się po raz pierwszy. Co prawda mam tej marki dwie małe świeczki, które pachną obłędnie i szkoda mi je zużyć ;-) Zapach Spellbound od KC jest nietypowy i nieoczywisty, dlatego z pewnością doczeka się osobnej recenzji.

 

To by było na tyle z moich kosmetycznych i niekosmetycznych zakupów. Jak widzicie ostatnio przystopowałam z kupowaniem kosmetyków. To chyba też zasługa budowy domu, ponieważ teraz mam pilniejsze i znacznie potrzebniejsze wydatki więc kosmetyczne zakupy poszły w odstawkę ;-)

 

sobota, 4 lipca 2015

Czerwcowy haul zakupowy...

 

Kilkudniowa cisza na blogu została spowodowana powrotem Mężusia z delegacji ;-) Teraz pomału nadrabiam blogowe zaległości i przychodzę do Was z podsumowaniem czerwcowych zakupów kosmetycznych i nie tylko. Co prawda czerwcowego denka jeszcze nie zamieściłam, ale na pewno pojawi się ono w ciągu najbliższych kilku dni. W czerwcu w sumie nie poszalałam z zakupami kosmetycznymi. Do mojego koszyka wpadło tylko kilka kosmetyków tzw. pierwszej potrzeby.

 

 

W Rossmannie kupiłam dezodorant Isana Med, który mimo swojej śmiesznie niskiej ceny okazał się całkiem dobry. Do tego dorzuciłam dwa szampony również Isana Med, które jakiś czas temu u mnie gościły i spisywały się bardzo przyzwoicie. One też kosztowały bardzo mało, bo aż 2,99 zł za sztukę. W Biedronce skusiłam się na Krem do mycia ciała Lirene, żel pod prysznic o zapachu rabarbaru i wanilii oraz żel do higieny intymnej. Na tym kończy się moje kosmetyczne szaleństwo zakupowe poczynione w czerwcu. Dużo tego nie było z czego bardzo się cieszę, bo moje zapasy coś ostatnio nie chcą się zmniejszać ;-)



Na Wizażu trochę mi się poszczęściło i po raz pierwszy i drugi załapałam się do testowania. Najpierw otrzymałam do przetestowania Mleczko do mycia ciała Luksja, które nie załapało się do zdjęcia, ponieważ dotarło do mnie w uszkodzonym opakowaniu i stoi w łazience. Drugie testowanie to suplement diety Priorin Extra, który ma spowodować, że moje włosy będą zdrowe i piękne i przestaną wypadać. Póki co jestem na pierwszym opakowaniu i włosy jeszcze bardziej mi wypadają. Mam nadzieję, że to tylko efekt początkowy ;-)



Na Facebooku udało mi się załapać do testowania makijażowego duetu od Rimmel. Dzięki temu stałam się posiadaczką rozświetlającego podkładu Rimmel Wake Me Up oraz tuszu do rzęs Wake Me Up o zapachu ogórka. To moje pierwsze zetknięcie z tymi akurat kosmetykami kolorowymi i póki co wrażenia są pozytywne.



Czerwiec okazał się szczęśliwym dla mnie miesiącem, ponieważ na Test Me Too otrzymałam bon na 20zł, który mogłam wykorzystać w sklepie a'Tab. Do koszyka wrzuciłam więc dwie małe świeczki Kringle Candle. Pierwsza to wersja Watercolors, która pachnie obłędnie. Druga wersja to Grey, która pachnie bardzo męsko, ale ja lubię takie klimaty :) Kominek, który widzicie na powyższym zdjęciu to zakup w sklepie "Wszystko po 5,99 i nie tylko" ;-) Kosztował właśnie 5,99 zł, ale co do jego jakości nie mam nic do zarzucenia. Jest solidny i bardzo ładnie się prezentuje.



A to już taka moja mała zachcianka :) Koronkowy czarny komplet, który od dawna za mną chodził. Materiał jest delikatny, ale i wytrzymały. Koronka jest bardzo miła w dotyku, delikatna, nie drapie i nie podrażnia skóry. Komplet kupiłam w sklepie Demoniq, w którym znajdziecie sporo ładnej bielizny oraz jeśli lubicie coś bardziej hardcorowego ;-)


To by było na tyle z moich czerwcowych zakupów. Wpadło Wam coś w oko?



czwartek, 5 lutego 2015

Styczniowy haul zakupowy...

Wczoraj pokazywałam Wam styczniowy projekt denko (tutaj), a dzisiaj przychodzę ze styczniowym haulem zakupowym. Wydaje mi się, że styczniu, podobnie jak i w poprzednich miesiącach, nie poszalałam zbytnio z kosmetycznymi zakupami. Oczywiście mogłabym je jeszcze bardziej zmniejszyć, ale i tak jestem zadowolona, że nie korzystam z każdej napotkanej promocji kosmetycznej.


W styczniu wśród kupionych przeze mnie kosmetyków przeważały te z Avonu. Do koszyka wpadł mi zatem krem nawilżający do twarzy, perfumy Femme, krem do rąk, żel pod prysznic, wszystko to oczywiście pochodzi z Avonu. W Rossmannie skusiłam się na kolejny balsam z Neutrogeny, ponieważ jego poprzednik zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, o czym możecie przeczytać tutaj. Do tego zapas mydła w płynie z Isany, tym razem w wersji mango i pomarańcza, a także rumiankowy krem do rąk również z Isany.


W styczniu dotarła do mnie także kolejna płytka z Born Pretty Store. I na tym kończą się moje styczniowe zakupy kosmetyczne i zaczynają zakupy odzieżowe i gadżetowe. Na zimowych wyprzedażach dorwałam nowy sweter oraz jeansy. Do tego gumka z metalową srebrną kokardką, no i oczywiście mały zakup z Ebay'a, czyli czarny zegarek Genewa.


No i najlepszy mój styczniowy zakup czyli parka w kolorze khaki. Idealna na zimę i jesień, ponieważ ma odpinaną podszewkę i futerko przy kapturze, a do tego nie przemaka i jest bardzo wygodna. Jak Wam się podobają moje styczniowe zakupy?