środa, 29 lipca 2015
niedziela, 19 lipca 2015
Tygodnik kulturalny...
W końcu mam chwilę na naskrobanie jakiegoś skromnego posta. Ostatni tydzień minął mi na porządkach i malowaniu ścian w naszym nowym domu. Spodziewałam się, że nie będzie mi to szło, jednak pomału jakoś daję radę i to bez pomocy Mężusia ;-) Niestety w ostatnich dniach nie mam zbyt dużo czasu na czytanie, ale staram się chociaż nadrabiać to filmami i muzyką.
Książka, którą aktualnie czytam to "Ministerstwo Przewodnictwa uprasza o niezostawanie w kraju. Amerykańska rodzina w Iranie". Autor książki Hooman Majd jest z pochodzenia Irańczykiem, ale na stałe mieszka w USA. Tam założył rodzinę, jednak postanowił razem z żoną i małym synkiem zamieszkać na rok w rodzinnym kraju. Konfrontacja z irańską codziennością, irańskimi tradycjami i ciekawostkami okazuje się być bardzo pouczająca i niekiedy zaskakująca. Polecam tę książkę osobą lubiącym literaturę faktu i podróżnicze reportaże.
Utwór, który moim zdaniem idealnie wpasowuje się w letni relaks to "Do it like" w wykonaniu Lucasa DiPasquala i jego przyjaciół. Piosenka jest pozytywna, energiczna, taka do potupania i do auta ;-)
Serial, który przypadł mi do gustu to "Detektyw". Dopiero obejrzałam dwa odcinki, ale wiem, że na pewno będę go na bieżąco śledziła. Główne role grają tu świetni Matthew McConaughey i Woody Harrelson, którzy od kilkunastu lat tropią seryjnego mordercę, popełniającego makabryczne rytualne zabójstwa. Jesteśmy tu świadkami ich śledztw, tajemnic, życia prywatnego i zawodowego, ale też relacji pomiędzy nimi, które w ciągu tych kilkunastu lat przeszły zmiany. Serial jest bardzo klimatyczny i charyzmatyczny, a momentami nawet lekko hipnotyczny. A myślenie jednego z głównych bohaterów, którego gra Matthew McConaughey jest bardzo proste, czasem zawiłe, ale i trafiające w samo sedno.
* Macie wyrzuty sumienia, kiedy sięgacie po czekoladę? Niepotrzebnie. Przeczytajcie ten artykuł, mówiący o samych zaletach jedzenia tej słodkiej przyjemności ;-)
* Zwierzęta są bardzo uczuciowe i pomocne. Udowadnia to ten uroczy kot z bydgoskiego schroniska, który opiekuje się czworonogimi pacjentami. Taki kot pielęgniarz to dowód na to, że zwierzęta doświadczają takich samych uczuć co ludzie :-)
* Kojarzycie Rafała Betlejewskiego z programu "De Facto"? Jeśli tak, to wejdźcie na jego nowy projekt "Nie chcę tego", w którym przeczytacie relacje kobiet z gwałtów. Mocne i tragiczne.
czwartek, 16 lipca 2015
Kakaowe masło do ciała Ziaja...
Witajcie!
Mam dzisiaj dla Was recenzję mazidła, które bardzo polubiłam ze względu na swój przyjemny zapach, ale i bardzo dobre nawilżanie. Mowa tu o Kakaowym maśle do ciała marki Ziaja.
Masło zamknięte jest w plastikowym słoiczku o pojemności 200 ml. Preferuję tego typu opakowania w mazidłach do ciała, bo umożliwiają one wydobycie kosmetyku do końca bez potrzeby niekiedy kłopotliwego rozcięcia opakowania. W tym przypadku nie musimy się martwić, że jakąś część kosmetyku wyrzucimy wraz z opakowaniem. Konsystencja masła jest taka jak lubię: gęsta, treściwa, ale nie tłusta. Bez problemów rozsmarowuje się na skórze i szybko wchłania, nie pozostawiając na niej tłustej warstwy. Zapach jest typowo kakaowy. Nie jest on przesłodzony. Przypomina trochę zapach budyniu kakaowego, którego nie lubię jeść, ale zapach jest bardzo przyjemny :-)
Masło bardzo dobrze nawilża skórę, tworząc na niej delikatną warstwę ochronną. Po jego zastosowaniu skóra jest miękka, delikatna, odżywiona i przede wszystkim nawilżona. Do tego kakaowy zapach utrzymuje się jeszcze przez jakiś czas na skórze, ci w tym przypadku jest bardzo miłe. Bardzo polubiłam się z tym masłem i już kiedyś kilkakrotnie u mnie gościło. Jestem pewna, że jeszcze nie raz się na nie skuszę. Miałyście okazję go używać?
wtorek, 14 lipca 2015
Różowo, fioletowo, piaskowo...
Witajcie!
Dzisiaj post z tych krótkich, ponieważ od trzech dni boli mnie głowa i za bardzo nie mogę się skupić... Mani, które gościło na moich paznokciach w tamtym tygodniu to połączenie kilku piaskowych lakierów: różowego, jasnofioletowego i srebrnego brokatowego. Lubię łączyć kilka kolorów na paznokciach, bo to szybki i łatwy sposób na ładne mani.
Lakiery użyte do tego zdobienia to:
* różowy piasek Candy Shop Wibo nr 3,
* jasnofioletowy piasek Candy Shop Wibo nr 4,
* srebrny brokatowy piasek Rio Lovely nr 1,
* baza to odżywka Pro Care Manhattan.
Obecnie moje paznokcie mają trudną sytuację, ponieważ wzięłam się za malowanie pokoi ;-) więc niestety trochę na tym cierpią. Na szczęście częste ich obcinanie nie doprowadziło jeszcze do ich całkowitego zniszczenia. Mani, które dzisiaj oglądacie nosiłam kilka dni. Piaskowe lakiery z reguły trzymają się trochę dłużej na paznokciach i tak też było w tym przypadku. Każdy z tych lakierów dobrze kryje przy dwóch warstwach i dość szybko wysychają. Jeśli chodzi o ich zmywanie to wiadomo, że trzeba poświęcić im kilka minut więcej, a w szczególności lakierowi brokatowemu.
Myślę, że takie połączenie kolorystyczne fajnie wpasowało się w letnie klimaty. Obecnie na paznokciach mam też fiolet tylko w klasycznym wydaniu. Niestety nie pokażę Wam go, bo już jest w stanie rozkładu ;-) Podoba Wam się takie piaskowe mani?
niedziela, 12 lipca 2015
Tygodnik kulturalny...
Witajcie!
Pierogi ulepione pora więc na trochę odpoczynku ;-) Mam dla Was kilka poleceń kulturalnych, które mogą Wam przypaść do gustu i skutecznie umilić weekendowy relaks i nie tylko. Zapraszam :-)
Ostatnio nadrabiam filmowe zaległości, dzięki czemu obejrzałam kilka fajnych filmów. Dzisiaj mam dla Was dwie filmowe propozycje:
* "Najdłuższa podróż" - ten film obejrzałam wczoraj i bardzo przypadł mi do gustu. Historia dotyczy młodej dziewczyny, która poznaje młodego kowboja i ujeżdżacza byków (ooo tak ;-), który wraca do sportu po doznaniu poważnej kontuzji. Dla niej najważniejsza jest sztuka, a dla niego niebezpieczny sport. Czy będą potrafili pogodzić swoje odmienne pasje? Musze się Wam przyznać, że uwielbiam takie romantyczne i ckliwe historyjki, dlatego pewnie ten film tak przypadł mi do gustu. No, a jeśli nie preferujecie tego typu filmów, to obejrzyjcie go chociażby ze względu na uroczo przystojnego, słodziutkiego młodego Scotta Eastwooda ;-)
* "W dobrej wierze" - drugi film to historia czworga młodych uchodźców z ogarniętego wojną Sudanu, którzy otrzymują szanse na nowe życie w Stanach Zjednoczonych. W filmie nie brak wzruszeń, różnic kulturowych i trochę zabawnych momentów. Fajnie pokazana jest tu kwestia odnalezienia się w nowej, całkowicie odmiennej od rodzinnej, kulturze. Co ciekawe główne postaci w tym filmie, czyli czworo sudańskich uchodźców, zagrali prawdziwi afrykańscy uchodźcy.
Teraz trochę beatboxu, czyli duet K-Leah i Dharni i ich cover utworu "Say my name". Uwielbiam ich słuchać, a Dharni jest uroczy i ma nieziemsko zwinny aparat gębowy ;-) Ma chłopak ogromny talent.
Książkę, którą ostatnio przeczytałam to "Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia. Tom II" autorstwa Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Ostatnio często polecam jej książki, ale same wpadają w moje ręce. To kontunuacja lawendowej trylogii, którą główną bohaterką w tej części jest jedna z trzech sióstr Zofia. Staje ona twarzą w twarz ze swoją pierwszą, dawną miłością, ale też poznaje prawdę, która całkowicie zmienia jej dotychczasowe życie, które okazuje się być budowane na kłamstwie. Polecam Wam oczywiście sięgnąć po pierwszy tom tej serii, abyście były bardziej wtajemniczone w całą historię trzech sióstr.
To by było na tyle z moich cotygodniowych poleceń kulturalnych. Mam nadzieję, że coś przypadnie Wam do gustu. Jeśli obejrzałyście, przeczytałyście, przesłuchałyście w ostatnim czasie coś interesującego, to czekam na Wasze propozycje ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










