środa, 22 stycznia 2020

"Sztuka bezruchu. Przygody w podróżowaniu donikąd" Pico Iyer

Książki z serii TED Books cechują się tym, że możemy je przeczytać w ciągu jednego posiedzenia. Mimo ich niewielkich rozmiarów, zawsze znajdziemy w nich ciekawe i wartościowe informacje, które są podane w bardzo przystępny sposób. „Sztuka bezruchu. Przygody w podróżowaniu  donikąd” to pozycja dla osób chcących nieco zwolnić i wyciszyć się. W dobie natłoku obowiązyków i napływających zewsząd informacji, trudno jest tak naprawdę odetchnąć i odpocząć. Social media nie pozwalają o sobie zapomnieć nawet na minutę. Dlatego tak ważne jest odcięcie się od tego wszystkiego, chociaż na krótką chwilę.


Książka składa się z sześciu krótkich rozdziałów, wzbogaconych o piękne i uspokajające zdjęcia. Autor tej książki, pisarz, eseista i dziennikarz, postanowił na własnej skórze przekonać się o istocie trwania w bezruchu. W tym celu spotkał się w samotni z Leonardem Cohenem, znanym na całym świecie artystą, który podróżowanie donikąd ma opanowane do perfekcji, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Cohen udowodnił mu, że nawet tak popularny człowiek, potrzebuje wytchnienia i odpoczynku. Według Cohena bezruch jest konieczny dla wszystkich, którzy chcą odzyskać własne zmysły, przytłoczone nadmiarem bodźców. W obecnych czasach luksusem może być uwolnienie się od dostępu do informacji i możliwość trwania w bezruchu. Autor książki podczas swoich podróży spotkał też innych ludzi, którzy podążając donikąd chcą zostawić za sobą swoje codzienne życie i zaznać więcej spokoju. Takie odsunięcie się na bok może pomóc nam odnaleźć samych siebie, pozbyć się stresu, oczyścić umysł, dodać pozytywnej energii i natchnąć nowymi pomysłami. Nawet mieszkańcy Doliny Krzemowej, propagatorzy nowych technologii, co tydzień robią sobie detoks i wyłączają większość urządzeń po to, by zrobić sobie porządek w głowach. Jeśli więc czujecie się zasypani obowiązkami, problemami i innymi mniej ważnymi bzdurami, sięgnijcie po tę lekturę, a później odłóżcie wszystko na bok i cieszcie się chwilą.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Relacja. 

sobota, 11 stycznia 2020

"Następnym razem" Karolina Winiarska

„Następnym razem” to historia miłości dwojga ludzi, którzy uczucia do siebie zawsze odstawiali na dalszy tor, na przysłowiowe „następnym razem”. To również historia o lepszych i gorszych wyborach życiowych których dokonuje każdy z nas. Ta książka udowadnia, że czasami los potrafi bawić się nami, aż w końcu lituje się, nagradzając upragnioną miłością. Jednak czy wtedy nie jest już na nią za późno?


Olga i Michał poznają się na wakacyjnym obozie. Oboje przypadają sobie do gustu, jednak są zbyt nieśmiali na powiedzenie sobie nawzajem o swoich uczuciach. To powoduje, że po zakończonych wakacjach wracają do swoich rodzinnych miast, zachowując ciepłe wspomnienia. Każde z nich wie, że ich uczucia były prawdziwe i wyjątkowe, niestety nie wykorzystali swoich szans na otworzenie się przed sobą. Po wakacjach Olga i Michał wracają do swoich codziennych obowiązków: szkoły, nauki, przyjaciół i planowania swojej przyszłości. Nadal jednak pamiętają o sobie nawzajem. Kilka lat później, jako dorośli, próbują ułożyć swoje życia jak najlepiej. Niestety nie zawsze wszystko układa się tak, jakby tego chcieli. Michał rozwodzi się ze zdradzającą żoną, a i Olga walczy o swoje małżeństwo. Czasami piszą do siebie zdawkowe sms-y, informując co u nich. Czy w końcu odważą się spotkać i zawalczyć o ich młodzieńczą pierwszą miłość?

Historia przedstawiona w książce jest bardzo życiowa. Pokazuje jak wybory podejmowane na różnych etapach życia, wpływają na nasze dalsze losy. Zarówno Olga, jak i Michał, są pozytywnymi bohaterami. Ich młodzieńcza pierwsza miłość towarzyszyła im do momentu, dopóki nie spotkali się po wielu latach. Wtedy mogła przeobrazić się w dojrzałe i świadome uczucie. To udowadnia, że przeznaczenie istnieje naprawdę, wystarczy dużo cierpliwości i wiary, aby miłość i tęsknota do drugiej osoby przetrwały życiowe niepowodzenia i próbę czasu. Z drugiej strony autorka pokazuje, że czasami nie warto zbyt długo zastanawiać się nad pierwszym krokiem w nieznane, bo następny raz może i nadejdzie, ale nie wiemy, jak długo będzie nam dane cieszyć się nim. Książkę oceniam pozytywnie, choć dla mnie była trochę zbyt płaska i za mało emocjonalna. 

Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy

czwartek, 9 stycznia 2020

"Uduszeni" Beth Gardiner

"Na całym świecie, od Fort Lee po Frankfurt, od Karaczi po Kalofornię, brudne powietrze jest przyczyną siedmiu milionów przedwczesnych zgonów rocznie. To więcej niż AIDS , cukrzyca i wypadki samochodowe razem wzięte."

Powyższe zdanie idealnie odzwierciedla to, o czym mówi książka „Uduszeni". Nie zdawałam sobie sprawy o skali zanieczyszczonego powietrza, dopóki nie przeczytałam tej książki. Według mnie jest to lektura obowiązkowa dla każdego, bez względu na miejsce zamieszkania, bo brudne powietrze truje nas każdego dnia zarówno w krajach zamożnych, jak i ubogich.


Autorka książki odbyła wiele dalekich i bliskich podróży, aby jak najlepiej pojąć istotę zanieczyszczonego powietrza. Mieszka z rodziną w Londynie, w którym smog to przykra codzienność. Dlatego jej dociekliwa natura nakłoniła ją do chęci zrozumienia głębokich skutków oddziaływania brudnego powietrza na ludzkie ciało. Ataki serca, astma, udary mózgu, uszkodzenia płodu, demencja, cukrzyca, różne rodzaje raka to tylko część długiej i wciąż rosnącej listy dolegliwości zdrowotnych spowodowanych wdychaniem trucizn z powietrza. Większość z nas nie myśli codziennie o tym co wdychamy, przynajmniej ja tak miałam, do momentu przeczytania „Uduszonych". Od teraz doceniam naprawdę świeże powietrze, a unikam tego gorszego, jeśli mam oczywiście taką możliwość. Niestety jakość powietrza w pewnym stopniu nie jest zależna od nas samych i nie mamy na nie wpływu, choć już to, czym przemieszczamy się z miejsca na miejsce i czym ogrzewamy nasze domy, ma duże znaczenie na otaczające nas powietrze.

Książka została podzielona na dwie części. W tym rozdziale widzimy jak brudne powietrze kształtuje życie ludzi zamieszkujących różne regiony świata: Londyn, Delhi, Kalifornia, Malawi. Niestety jest tu też mowa o Polsce i naszym przywiązaniu do węgla. Autorka odwiedziła Kraków, w którym „powietrze jest dobre, trzeba je tylko dobrze pogryźć". Drugi rozdział daje trochę nadziei na to, że widać zmiany dokonywane po to, aby poprawić jakość powietrza. Niewątpliwie polityka odgrywa dużą rolę we wprowadzeniu zmian mających oczyścić powietrze. Przemysł i postęp cywilizacyjny, które tak bardzo zmieniają nasze życie na lepsze, w znacznej mierze powodują konsekwencje, które może i nie są widoczne gołym okiem, ale mają olbrzymi wpływ na nasze zdrowie oraz klimat. Odzwyczajenie się od korzystania z węgla, ropy i gazu nie dokona się szybko i prosto. Jednak musimy zrozumieć zagrożenie, jakie niesie ze sobą zanieczyszczone powietrze,  dokonać odpowiednich wyborów i zdecydować w jakim chcemy żyć świecie.

Dziękuję Wydawnictwu Relacja za możliwość przeczytania tej książki.

sobota, 4 stycznia 2020

"Pan Romantyczny" Leisa Rayven

Do książek opatrzonych tytułami typu pan: romantyczny, przystojny, seksowny, itp. podchodzę trochę sceptycznie. Często jest tak, że taki tytuł skrywa lekką, trywialną i banalną historię. Jednak w tym przypadku autorka stworzyła smaczny i ciekawy romans, który czyta się jednym tchem.


Tytułowy Pan Romantyczny to Max Riley, przystojny mężczyzna do towarzystwa, który spełnia marzenia kobiet o facecie idealnym. Jest czuły, opiekuńczy, ale też męski i seksowny. Jego niewątpliwą zaletą jest dbanie o klientki, ale nie chodzi tu o seks, a o ich potrzeby emocjonalne. Każda kobieta chce się poczuć potrzebna, doceniona i kochana, a Pan Romantyczny to gwarantuje. Dodatkowo potrafi przeobrazić się w seksownego piosenkarza, niegrzecznego chłopca czy uwodzicielskiego kowboja. Gdy jego sława dociera do dziennikarki Eden Tate, zagorzałej antyfanki związków i miłości, jego kariera zaczyna wisieć na włosku. Eden chce udowodnić, że Max tylko żeruje na bogatych kobietach. Zdesperowany mężczyzna proponuje dziennikarce 3 randki, którymi ma rozkochać nią w sobie. Jeśli to mu się uda, Eden ma zrezygnować z napisania o nim artykułu. Kobieta zgadzając się na taki układ, nie wie, że jej cyniczne podejście do miłości zostanie poddane nietypowej dla niej próbie.

Cała historia może i sprawia wrażenie zabawnej, lekkiej i frywolnej, ale wcale taka nie jest. Eden swój stosunek do związków, wyniosła z dzieciństwa. Jej ojciec notorycznie zdradzał jej mamę, dlatego ona sama nie wierzy w wierność. Jej kontakty z mężczyznami kończą się na jednorazowych łóżkowych spotkaniach. Nie jest też wybredna co do swoich łóżkowych partnerów, bo wymaga od nich jedynie kilka chwil miłego zapomnienia, a nie miłosnych deklaracji. Kiedy trafia na temat Pana Romantycznego nie może się doczekać, aż utrze nosa facetowi z przerośniętym, według niej, ego. Jednak Max wykorzystuje swój urok do zaspokajania potrzeb zamożnych kobiet, z całkiem innych pobudek niż próżność. I tu należy się duży ukłon dla autorki, która z na pozór banalnego romansu, stworzyła romantyczną historię z głębszym przesłaniem. Max nie kieruje się w swoich działaniach chęcią zaliczenia jak największej liczby bogatych damulek. Jedną z jego głównych zasad jest zakaz uprawiania seksu z klientkami oraz kończenie relacji jeśli klientka zaczyna czuć do niego coś głębszego. Z jednej strony Max chce dowartościować kobiety, które może i mają mnóstwo pieniędzy i stać je na wiele, ale tak naprawdę są samotne i zaniedbane emocjonalnie przez swoich partnerów. Z drugiej strony bardzo potrzebne mu są dość duże pieniądze, których nie dałby rady zarobić siedząc za biurkiem. Jednak jaki jest główny powód jego nietypowego zawodu dowiemy się pod koniec książki.

Książkę czytałam z wielką przyjemnością. Zarówno Eden, jak j Max, są bohaterami, których nie sposób nie lubić. Fajnie było przyglądać się z bliska ich poznawaniu się. Bycie świadkiem uwodzenia Eden przez Maxa przyprawiało mnie o rumieńce i szybsze bicie serca. Nie dziwię się Eden, że uległa urokowi takiego mężczyzny. Emocjonalne i erotyczne napięcie pomiędzy tą dwójką było wyczuwalne z kilometra. Jednak jeśli ktoś liczy na namiętne sceny seksu co kilka stron, może bardzo się zawieść. Tu bardziej chodzi o sferę uczuciową, aniżeli o zaspokajanie potrzeb cielesnych, za co chwała autorce.

Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy.

niedziela, 29 grudnia 2019

"Drive" Kate Stewart

Główną bohaterką powieści jest Stella. Dziewczyna to chodząca petarda: ma dużo ikry, jest wygadana, przebojowa i żyje z wielką pasją do muzyki, a szczególnie do pisania o niej. Tymczasowo mieszka u swojej starszej siostry Paige i jej chłopaka Neila. Szuka pracy, ale też swojej życiowej ścieżki. Pewnego dnia poznaje przyjaciela Paige, Reida, perkusistę lokalnego zespołu. Oboje nie wzbudzają w sobie zbyt wielkiej sympatii, jednak z czasem, Stella dostrzega w Reidzie rzeczy, które coraz bardziej jej się w nim podobają. Swoim wyparzonym językiem i ciekawskim charakterem w końcu zjednuje go do siebie. Tak zaczyna się ich związek. Niestety obecna życiowa sytuacja Reida nie jest wesoła. Zmaga się on nie tylko z toksycznymi rodzicami, ale też brakiem wiary w samego siebie. Jego mroczna strona i demony, które w sobie dusi sprawiają, że rezygnuje ze związku ze Stellą i wyjeżdża do rodzinnego miasta, całkowicie łamiąc tym serce Stelli.


Dziewczyna jest w rozsypce, jednak próbuje się ogarnąć i zapomnieć o miłości do Reida. Rozpoczyna pracę w lokalnej prasie, której szefem jest Nate. Jest on zupełnym przeciwieństwem Reida i od kilku miesięcy, kiedy to Stella złożyła u niego CV, ciągle o niej myśli. Chce być ze Stellą, z czym zupełnie się nie kryje. Daje jej jednak czas i przestrzeń, aby uporała się ze złamanym sercem. Stella czuje się przy nim bezpiecznie i oddaje mu swoje serce. W końcu zaczynają tworzyć swoją własną historię. Jednak miłość, o której Stella tak bardzo nie chce myśleć, nie daje o sobie zapomnieć. W ciągu kilku lat kilkukrotnie wpada na Reida. Te spotkania są bardzo emocjonalne i robią bałagan w głowie i sercu dziewczyny. Reid w końcu chce zawalczyć o Stellę, jednak ona sama nie chce rezygnować z Nata, który wiele dla niej znaczy.

Historia opisana w "Drive" może wydawać się lekka i niezobowiązująca i taka też po części jest. Mogłaby okazać się kiepska i banalna, na szczęście autorka wykazała się sprytem i stworzyła coś fajnego. Nie jest to słodka i mdła miłosna opowiastka. Miłość Stelli do dwóch facetów, którzy są niczym ogień i woda, została przedstawiona w atrakcyjny sposób. Pokazuje, że można kochać równie mocno dwie osoby, a miłosne wybory nie zawsze są łatwe i czasami trzeba zrezygnować z kogoś, kogo bardzo kochamy, na rzecz drugiej osoby. Każda z postaci jest świetnie wykreowana i każdą z nich równie mocno polubiłam. Stella to chodząca petarda, a Reid i Nate są całkowicie od siebie różni, ale każdy ma w sobie siłę przyciągania. Dialogi są zabawne, ale też jest trochę trudnych i chwytających za serce rozmów. Nie mogę też pominąć motywu muzycznego, który fajnie się tu wkomponował. Fabuła książki rozkręca się coraz bardziej z każdym przeczytanym rozdziałem. Ostatnie kilkadziesiąt stron to już emocjonalny rollercoster, wzruszający i wyciskający łzy.