Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura popularnonaukowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura popularnonaukowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 maja 2020

"Tak dziś jemy. Biografia jedzenia" Bee Wilson

„Tak dziś jemy. Biografia jedzenia” to książka przepełniona mnóstwem ciekawych informacji dotyczących odżywiania. Dawno nie czytałam książki popularnonaukowej, która dostarczała by tak dużej wiedzy na temat jedzenia. Najlepsze jest to, że cała książka jest oparta na wielu badaniach naukowych i artykułach prasowych naukowców oraz licznych spotkaniach i rozmowach autorki z ekspertami z różnych dziedzin. Dzięki temu widać, że autorka przyłożyła się do napisania tej książki,  całą zebraną wiedzę przemieniając w świetną lekturę, którą czyta się z zainteresowaniem i przyjemnością.


Niegdyś ludzie cierpieli z powodu głodu i niedożywienia. Posiłki były małe, a wybór produktów do gotowania był mocno ograniczony. Dzisiaj większość z nas może pozwolić sobie na wiele pysznych i sycących posiłków, a składniki, z których je przyrządzimy ogranicza tylko nasza wyobraźnia. Niestety nadmiar łatwo dostępnych i w dużej mierze niezdrowych produktów, doprowadziło mnóstwo ludzi do wielu chorób lub nawet śmierci. Rewolucja żywieniowa zmieniła nie tylko nasze ciała, ale też życie i cały świat. Zatarły się granice pomiędzy regionalnymi i krajowymi dietami. Teraz już nie ma znaczenia czy mieszkasz w Tokio, Bejrucie, czy w Warszawie. W każdym z tych miejsc możesz zjeść sushi, kebab lub pizzę. Podobna sytuacja ma miejsce z pojedynczymi produktami, które kiedyś można było zdobyć tylko w konkretnym kraju. Teraz wystarczy pójść do sklepu i wrzucić do koszyka oliwki, skorzonerę, parmezan i komosę ryżową i cieszyć się ich smakiem. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że na rynku zaczęły pojawiać się produkty dostępne na każdym kroku, które mają za zadanie zastępować nam domowe, pełnowartościowe posiłki, a są zapychającymi przekąskami, przepełnionymi cukrami, olejami rafinowanymi i innymi substancjami chemicznymi. To sprawiło, że ludzie szybko włączyli je do swoich diet, uzależniając się od nich. Do tego dochodzi jedzenie zbyt dużych porcji, w biegu, bez delektowania się i celebrowania jedzenia. 

To wszystko ma istotny wpływ na nasze zdrowie i życie, z czego nie zdaje sobie wiele osób. Dlatego ta książka powinna trafić w ręce milionów ludzi. Każdy, komu zdrowie jego i jego rodziny nie jest obojętne, dzięki tej lekturze poszerzy swoje horyzonty o świetną wiedzę. Autorka w sposób rzetelny i konkretny zapoznaje nas z tematem jedzenia. Robi to w sposób prosty, czytelny i nienachalny. Myślę, że ta książka może być świetnym impulsem do zmienienia swoich żywieniowych poglądów i nawyków. Obecne czasy dają nam trochę w kość, dlatego warto zadbać o siebie w strefie jedzenia, bo w końcu jesteśmy tym, co jemy.

Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy. 

niedziela, 2 lutego 2020

"Wrząca rzeka" Andrés Ruzo

Autor „Wrzącej rzeki" jest specjalistą od geotermii. Niegdyś usłyszał od dziadka tajemniczą legendę o rzece w Amazonii, która podobno wrze, jakby płonął pod nią ogień. Ta historia tak bardzo utkwiła w jego pamięci, że jako już dorosły mężczyzna, naukowiec i odkrywca, postanowił odnaleźć rzekę z opowieści. W tym celu wyruszył w głąb Amazonii i rozpoczął poszukiwania.


Ta książka jest relacją z drogi, jaką młody odkrywca musiał pokonać, aby udowodnić istnienie owianej tajemnicą rzeki. Autor musiał nie tylko radzić sobie z trudnymi warunkami panującymi w Amazonii. Problemem był też stosunek miejscowych szamanów, nielegalnych hodowców bydła i loncernów naftowych do jego poszukiwań. Niejednokrotnie musiał udowadniać swoje dobre zamiary. Na szczęście swoją szczerością i szacunkiem do natury, zdobył przychylność lokalnych mieszkańców i mógł przeprowadzić odpowiednie badania na tamtejszych terenach bez wzbudzania gniewu.

W tej powieści bardzo podobał mi się stosunek autora do odkrycia prawdy o wrzącej rzece. Do całego tematu podszedł z różnych stron bardzo dokładnie i rzetelnie. Przeprowadził wiele badań, wysnuwał teorie, dyskutował z innymi naukowcami i radził się ich chcąc poznać inne spojrzenia na badane zagadnienie. Z drugiej strony nie ignorował też opowieści i mitów osób, które twierdziły, że wrząca rzeka istnieje naprawdę. Przeprowadzał badania terenowe, analizował zebrane próbki wody, dużo rozmawiał z mieszkańcami najbliższych terenów rzeki. To wszystko trwało kilka lat, więc nie była to lekka praca. Jednak jego upór i chęć poznania prawdy, nagrodziły go niezwykłym odkryciem. Możecie wierzyć lub nie, ale wrząca rzeka istnieje naprawdę! Na pewnym jej odcinku woda osiąga temperaturę ponad 90 stopni, więc kto do niej wpadnie zostanie ugotowany i to dosłownie. Tym samym autor udowodnił istnienie wrzącej rzeki, a swoim poszanowaniem do natury i miejscowych wierzeń pokazał, że środowisko naturalne i gospodarczy dostatek mogą iść ze sobą zgodnie w parze.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Relacja.

czwartek, 9 stycznia 2020

"Uduszeni" Beth Gardiner

"Na całym świecie, od Fort Lee po Frankfurt, od Karaczi po Kalofornię, brudne powietrze jest przyczyną siedmiu milionów przedwczesnych zgonów rocznie. To więcej niż AIDS , cukrzyca i wypadki samochodowe razem wzięte."

Powyższe zdanie idealnie odzwierciedla to, o czym mówi książka „Uduszeni". Nie zdawałam sobie sprawy o skali zanieczyszczonego powietrza, dopóki nie przeczytałam tej książki. Według mnie jest to lektura obowiązkowa dla każdego, bez względu na miejsce zamieszkania, bo brudne powietrze truje nas każdego dnia zarówno w krajach zamożnych, jak i ubogich.


Autorka książki odbyła wiele dalekich i bliskich podróży, aby jak najlepiej pojąć istotę zanieczyszczonego powietrza. Mieszka z rodziną w Londynie, w którym smog to przykra codzienność. Dlatego jej dociekliwa natura nakłoniła ją do chęci zrozumienia głębokich skutków oddziaływania brudnego powietrza na ludzkie ciało. Ataki serca, astma, udary mózgu, uszkodzenia płodu, demencja, cukrzyca, różne rodzaje raka to tylko część długiej i wciąż rosnącej listy dolegliwości zdrowotnych spowodowanych wdychaniem trucizn z powietrza. Większość z nas nie myśli codziennie o tym co wdychamy, przynajmniej ja tak miałam, do momentu przeczytania „Uduszonych". Od teraz doceniam naprawdę świeże powietrze, a unikam tego gorszego, jeśli mam oczywiście taką możliwość. Niestety jakość powietrza w pewnym stopniu nie jest zależna od nas samych i nie mamy na nie wpływu, choć już to, czym przemieszczamy się z miejsca na miejsce i czym ogrzewamy nasze domy, ma duże znaczenie na otaczające nas powietrze.

Książka została podzielona na dwie części. W tym rozdziale widzimy jak brudne powietrze kształtuje życie ludzi zamieszkujących różne regiony świata: Londyn, Delhi, Kalifornia, Malawi. Niestety jest tu też mowa o Polsce i naszym przywiązaniu do węgla. Autorka odwiedziła Kraków, w którym „powietrze jest dobre, trzeba je tylko dobrze pogryźć". Drugi rozdział daje trochę nadziei na to, że widać zmiany dokonywane po to, aby poprawić jakość powietrza. Niewątpliwie polityka odgrywa dużą rolę we wprowadzeniu zmian mających oczyścić powietrze. Przemysł i postęp cywilizacyjny, które tak bardzo zmieniają nasze życie na lepsze, w znacznej mierze powodują konsekwencje, które może i nie są widoczne gołym okiem, ale mają olbrzymi wpływ na nasze zdrowie oraz klimat. Odzwyczajenie się od korzystania z węgla, ropy i gazu nie dokona się szybko i prosto. Jednak musimy zrozumieć zagrożenie, jakie niesie ze sobą zanieczyszczone powietrze,  dokonać odpowiednich wyborów i zdecydować w jakim chcemy żyć świecie.

Dziękuję Wydawnictwu Relacja za możliwość przeczytania tej książki.