piątek, 7 grudnia 2012

Skin Comfort suplement diety...

Wczoraj otrzymałam do przetestowania 10 kapsułek suplementu diety Skin Comfort. 
Producent zapewnia że:
"Preparat ten jest przeznaczony do profesjonalnej pielęgnacji skóry od wewnątrz. Dzięki połączeniu właściwości spiruliny i kwasu hialuronowego z bioaktywnym działaniem wyciągu z zielonych pędów owsa, izoflawanów sojowych, polifenboli z nasion winogron oraz 10 witamin Skin Comfort suplement diety pozytywnie wpływa na komfort skóry, jej nawilżenie i elastyczność. Witamina C pomaga w prawidłowej produkcji kolagenu w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania skór. Biotyna pomaga zachować zdrową skórę i włosy. Witamina C, E i B2 pomagają w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym w celu spowolnienia starzenia się komórek".
Czy zapewnienia producenta spełnią się? Tego nie wiem i nie wiem też czy się o tym przekonam, bo 10 kapsułek to zdecydowanie za mało, aby uzyskać widoczne efekty. Ale może akurat coś się poprawi w mojej skórze? Kto to wie? ;-)


A Wy dostałyście do przetestowania ten produkt? A może wcześniej już go używałyście?

czwartek, 6 grudnia 2012

Warkocze, warkoczyki...

Od zawsze podobały mi się warkocze i pamiętam, że jako mała dziewczynka często je nosiłam. Teraz powróciła na nie moda z czego bardzo się cieszę. Jak dla mnie jest to najwygodniejsza fryzura i łatwa do wykonania. No może nie wszystkie warkocze są łatwe do zrobienia, ale niektóre tak ;-) Więc namiętnie śledzę  stronki w poszukiwaniu fajnych pomysłów na tego typu fryzurę. Choć niektóre warkocze są powalające, to niestety nie jestem w stanie ich wykonać, bo albo nie wiem jak się za nie zabrać, albo w połowie coś mi się plącze i wychodzą kołtuny. Mimo to cierpliwie staram się uczyć tych zawijasów i czasami coś mi tam wychodzi :) Oto kilka zdjec, które przypadły mi do gustu:







A czy Wam podobają się takie upięcia włosów? A może znacie jakieś stronki, na których jest wytłumaczone krok po kroku w jaki sposób robi się takie cuda? :-)

wtorek, 4 grudnia 2012

Jesienny projekt denko...

Pod koniec listopada zaczęłam wygrzebywać z szafek opakowania po skończonych kosmetykach i byłam trochę zaskoczona, ponieważ odnalazłam już dawno zapomniane opakowania. Większość tych produktów przypadła mi do gustu i śmiało mogę je Wam polecić.


1. Maskara Telescopic Loreal - używałam jej dosyć długo, jak na maskarę, a do tego dostałam ją od koleżanki, której nie przypadła do gustu, więc chyba pobiłam rekord w jej zużyciu. Ma silikonową szczoteczkę-grzebyk, która dokładnie rozdziela rzęsy i fajnie je wydłuża. Niestety efektu sztucznych rzęs u mnie nie robiła, ale za to na co dzień nadawała się idealnie, ponieważ dawała naturalny wygląd. Nie wiem czy skusiłabym się na jej kupno ze względu na cenę. Jeśli już to chyba wolałabym kupic jakąś jej młodszą siostrę.
2. Jedwabne serum do włosów ProfiSilk - po prostu jedwab do włosów. Używałam go zawsze po umyciu na jeszcze wilgotne włosy. Wystarczyła niewielka kropelka. Włosy były po nim miękkie i gładkie. Czasami stosowałam też go podczas prostowania, aby zbytnio nie zniszczyć włosów. (ok. 4zł)
3. Krem Nivea - o tym kremie chyba nie trzeba nic pisać. Po prostu klasyka :) Nie raz uratował mi przesuszone ręce lub popękane usta. Opakowanie po zeszłorocznej edycji zimowej :-)
4. Lakier podkładowo - nawierzchniowy Killy's - dostałam go od mamy i z jego użyciem męczyłam się chyba z 3 lata. Fakt, że często go nie używałam, bo po prostu zapominałam o nim, ale jest też bardzo wydajny. Świetnie nadawał się pod ciemne lakiery, aby ochronić płytkę paznokcia przed zafarbowaniem. Jest także dobry do frencha. Niestety zbytnio nie utwardzał paznokcia jeśli stosowałam go na jakiś inny lakier. Wręcz nawet przyspieszał jego odpryskiwanie. (11zł)


5. Nawilżający balsam oliwkowy Isana - pisałam o nim w poście o mazidłach do ciała. Zdecydowanie mój nr 1 wśród balsamów z niższej półki. Jak dla mnie może śmiało konkurować z balsamami z wyższej półki. Jest gęsty, ładnie pachnie, dobrze nawilża, szybko się wchłania, nie zostawia tłustego filmu na skórze. Czego chcieć więcej? ;) (6-7zł/400ml)
6. Płyn do kąpieli French Lila Avon - używałam go jako żelu pod prysznic, bo bardzo ładnie pachniał, typowo bzowo :) Fajnie się pienił i był bardzo wydajny. (ok. 10zł/500ml)
7. Krem nagietkowy do cery normalnej, suchej i wrażliwej - zdecydowanie mój ulubieniec do stosowania na noc. Jest to krem półtłusty z wyciągiem z kwiatów z nagietka i witaminą E. Bardzo podoba mi się jego zapach, ale jest też w wersji nieperfumowanej, gdyby komuś nie odpowiadał jego zapach. Skóra po nim jest nawilżona i gładka. Bardzo dobrze nadaje się po zabiegach kosmetycznych. (6zł/100ml)
8. Szampon do włosów przetłuszczających się i ze skłonnością do łupieżu Joanna Naturia - tak jak zapewnia producent faktycznie zmniejszał przetłuszczanie się włosów i łupież. Włosy były po nim miękkie i delikatne. Zapach może trochę dziwny, bo siarkowy, ale niezbyt mocny, więc nie przeszkadzał. Jedyny minus to trochę źle rozczesywały mi się włosy po nim. Ale tak to wszystko z nim w porządku. (5,66zł/400zl)

A wy co sądzicie o tych produktach? Używałyście ich? Przypadły Wam do gustu?

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Dzień darmowej dostawy...

Dzisiaj, czyli 3 grudnia, przez cały dzień w ponad 1800 sklepach internetowych możemy robić zakupy bez ponoszenia kosztów przesyłki. Jest to idealna okazja, aby zrobić świąteczne zakupy bez wychodzenia z domu. Dzięki temu zaoszczędzimy kilka złotych, które można wydać na coś pożytecznego ;-) Więc jeśli miałyście w planach kupić prezenty najbliższym on-line, to sprawdźcie jakie sklepy włączyły się do tej akcji.

Dzień darmowej dostawy!


niedziela, 2 grudnia 2012

Słodkie lenistwo...

Dzisiejszą niedzielę postanowiłam spędzić na całkowitym lenistwie i odpoczynku. Z tego względu nie miałam w planach niczego do zrobienia i załatwienia.  Oczywiście w takim dniu jak dzisiejszy, kiedy człowiek jest rozleniwiony niezbędna jest dobra muzyka i dobry film. Dzisiaj polecam Wam piosenkę The Sol "Say Hello", która bardzo pozytywnie nastraja, szczególnie kiedy pogoda na dworze niezbyt dopisuje.



Co do filmu to mogę polecić Wam dramat biograficzny "Wszystko za życie". Ja tego filmu nie uważam za dramat (chociaż kończy się przykro), ponieważ według mnie pokazuje on, że warto marzyć i dążyć do ich spełnienia. Więc jeśli ktoś lubi tak jak ja filmy z przesłaniem, to serdecznie polecam.

Powoli też zaczynam odczuwać święta. Może to przez to, że rozpoczął się grudzień, czyli czas oczekiwania na świąteczny relaks. Wy też nie możecie doczekać się świąt, choinki, śniegu, prezentów, pysznego jedzenia, słodkości i zabawy sylwestrowej? :-)