wtorek, 29 lipca 2014

Wszystkie odcienie różu na paznokciach...

Miały być kropki na paznokciach i były, ale szybko się zmyły ;-) Dlatego dzisiaj przychodzę do Was ze wszystkimi odcieniami różu na paznokciach. Oczywiście to nie wszystkie różowe odcienie lakierów jakie posiadam, ale te najlepiej do siebie pasowały, dlatego wszystkie wylądowały na paznokciach.


Lakiery, których użyłam to:
* Manhattan Lotus Effect (nr 55K),
* Safari (nr 42),
* Bell Fashion Colour (nr 808),
* Manhattan Lotus Effect (nr 51K),
* Manhattan Lotus Effect (nr 65K),
* Manhattan Pro Care (jako baza).


To mani to takie a'la ombre. Zebrałam do kupy różne odcienie różu od najjaśniejszego do najciemniejszego i tak pomalowałam nimi paznokcie. Na każdym paznokciu są dwie warstwy lakieru. Jak widzicie wszystkie dobrze kryją i nie smużą. Zmywa je się bez problemów i nie odbarwiają płytki paznokcia. Trzymają się też bez zarzutu kilka dni bez większych uszkodzeń.


Myślę, że takie mani przypadnie wszystkim lubiącym różowe barwy na paznokciach. Ja kiedyś nie wyobrażałam sobie, że tak dobrze będę się czuła z takimi kolorami na paznokciach. A jednak są to kolory, które najczęściej u mnie goszczą.


Takie mani można wykonać oczywiście też innymi kolorami. Ja różowych mam najwięcej więc te od razu poszły w ruch. Ostatni kolor może nie do końca jest różowy, bo to taki buraczkowy odcień, ale myślę, że fajnie komponuje się z resztą kolorów.


Podoba Wam się taka różowa tęcza na paznokciach?

Pozdrawiam Kasiaaa :-)

niedziela, 27 lipca 2014

Tygodnik kulturalny...

Witajcie!

Jak co tydzień przygotowałam dla Was małą porcję poleceń kulturalnych. Na początek mam jednak do Was pytanie: czy znacie strony, na których można bezpłatnie i bez konieczności rejestracji oglądać seriale online? Chodzi mi przede wszystkim o "Chirurgów", bo właśnie nadrabiam ich odcinki ;-)

Moje ostatnie odkrycie to Matt Corby i jego utwór "Brother". W tym przypadku utwór jest trochę zmiksowany, bo oryginał może nie wszystkim przypaść do gustu.


Jak wiecie lubię książki pisane na faktach, takie z życia wzięte, reportaże. "Trębacz z Tembisy" Wojciecha Jagielskiego to właśnie taka książka. Dwie historie przeplatające się w książce: historia Nelsona Mandeli i historia twórcy popularnych trąbek wuwuzeli Freddiego Maake, ukazują perypetie południowej Afryki i nieustającej walki o równe prawa wszystkich jej mieszkańców.


Jednym z moich ulubionych polskich filmów jest "Ogród Luizy". Oglądałam go już kilka razy i zawsze chętnie do niego wracam. Film do najnowszych nie należy, ale myślę, że części z Was się spodoba. Czy miłość gangstera do pacjentki zakładu psychiatrycznego jest możliwa? O tym przekonacie się oglądając ten film.


Pozdrawiam Kasiaaa :-)

środa, 23 lipca 2014

Matujący (chłodzący) krem-żel od Eveline...

Po kosmetyki marki Eveline nie sięgam zbyt często, dlatego nie wiem czego mogę się po nich spodziewać. Jakiś czas temu wpadł mi jednak w ręce krem do twarzy tej marki. Nie pokładałam w nich wielkich nadziei, ale też nie podchodziłam do niego zbyt sceptycznie. Jaki okazał się naprawdę Chłodzący krem-żel Pro Young Eveline?


Krem zamknięty jest w szklanym słoiczku o pojemności 50 ml. Jego konsystencja, jak sama nazwa wskazuje, jest kremowo-żelowa. Dzięki temu jest ona lekka, nietłusta i szybko się wchłania. Nie ma tu mowy o możliwości przetłuszczenia sobie tym kremem twarzy. Moja cera lubi się świecić i przetłuszczać więc zawsze oszczędnie nakładam kremy na twarz i jest to ilość niezbędna do prawidłowego nawilżenia mojej skóry. W przypadku tego kremu, tego kosmetyku nie muszę sobie żałować i bać się o przetłuszczenie skóry. Mogę nałożyć go większą ilość, a skóra będzie odpowiednio nawilżona, ale nie tłusta i nie przesuszona.


Jeśli chodzi o efekt matujący to u mnie jest on zauważalny. Nie jest to może efekt wow, ale widzę różnicę w porównaniu z innymi kremami tego typu. Efekt ten nie utrzymuje się przez cały dzień, ale biorąc pod uwagę obecną pogodę i moją przetłuszczającą się cerę, to i tak jestem z niego zadowolona. Zapach kremu jest delikatny i nie drażniący. Krem nadaje się jako baza pod makijaż.


Krem stosuję jedynie na dzień, bo na noc stosuję bardziej treściwsze kremy. Według producenta krem ma za zadanie matowić, nawilżać i oczyszczać naszą skórę. Z dwoma pierwszymi zapewnieniami zgadzam się, a co do drugiego to nie zauważyłam, aby krem jakoś szczególnie wpłynął na zmniejszenie moich porów. Na pewno nie zapchał mnie i nie przesuszył. A co do chłodzenia, to tego efektu nie poczułam. Ogólnie krem pozytywnie mnie zaskoczył i jeśli będę miała możliwość jeszcze raz go kupić, to na pewno to zrobię. Miałyście do czynienia z tym kremem? A może znacie jakieś inne dobre kremy matujące?

Pozdrawiam Kasiaaa :-)

poniedziałek, 21 lipca 2014

French w kolorowe kropki...

Wzięłam się w końcu za porządki w zdjęciach i dokopałam się do takiego oto kropkowanego, kolorowego frencha, który nosiłam na paznokciach jakiś czas temu. Musiało mi się bardzo nudzić skoro zabrałam się za takie kropki ;-)


Zdobienie może nie wygląda jakoś super efektownie z bliska, i widać jego mankamenty, jednak z daleka efekt jest dosyć fajny.


Do wykonania tego mani użyłam kilku kolorów. Kolory można dowolnie łączyć, dzięki czemu za każdym razem możemy uzyskać inny wygląd frencha.


Kropeczki robiłam sondą średniej wielkości. Na wierzch nałożyłam moją ulubioną odżywkę Manhattan Pro Care.


Ostatnio coś często chodzą za mną kropki, bo przymierzam się do kolejnego zdobienia, w którym główną rolę mają odgrywać właśnie kropeczki :)

Pozdrawiam Kasiaaa :-)

niedziela, 20 lipca 2014

Tygodnik kulturalny...

Witajcie w ten piękny i upalny weekend!

Pogoda nas ostatnio rozpieszcza prawda? U mnie dzisiaj termometr pokazuje 34 stopnie :-) Dla uprzyjemnienia tych gorących dni mam dla Was kilka poleceń kulturalnych. Pierwsze, to nuta od Milky Chance czyli "Down by te River". Świetny ma głos ten wokalista :-)


Film, który mogę Wam polecić to "Biegnij chłopcze, biegnij". To dobre polskie kino, oparte na prawdziwej historii żydowskiego chłopca, któremu udało się uciec z getta. Wyrusza w podróż, aby ocalić swoje życie. Podczas niej spotyka ludzi, którzy dzielą się z nim wszystkim tym, co mają, mimo biedy, ale też spotyka ludzi, którzy nie mają w sobie za grosz empatii.


Książka "Biała gejsza" to historia dziewczyny wychowanej w zachodnim świecie, która chce na własnej skórze poznać świat gejsz we współczesnej Japonii. Wnika w świat wielkich pieniędzy, innych problemów i osobowości, alkoholu i narkotyków.



A tu kilka zdjęć z ostatniego tygodnia...


1. Pierwszy raz z panterką na paznokciach.
2. Póki co, tak wygląda nasza kuchnia ;-)
3. Przesyłka prosto z Chin.
4. Mimo upałów coś pokazało się w ogródku.

Pozdrawiam Kasiaaa :-)