sobota, 3 sierpnia 2013

Zakupy z głową...


Ostatnio przeczytałam fajny artykuł o robieniu zakupów z głową. Pomyślałam sobie, że muszę Wam go pokazać, bo wiem, że dużo blogerek ma manię kupowania na zapas. Później niestety część z tych rzeczy albo ląduje w koszu, albo zostaje rozdana innym, bo już zbliża się termin ważności. Ja także wpadłam w manię kupowania, szczególnie kosmetyków, kiedy zaczęłam czytać blogi kosmetyczne. Bardzo lubię testować nowe kosmetyki i lubię się przekonać na własnej skórze o ich działaniu. Czasami dzięki temu trafiam na kosmetyczne perełki, które na stałe goszczą w mojej łazience. Czasem trafi się też jakiś kosmetyczny bubel, do którego nigdy już nie wracam. Ostatnio jednak starałam się nie odwiedzać drogerii, w których kuszą półki uginające się od nowości kosmetycznych. Dzięki temu na bieżąco zużywam moje kosmetyczne zapasy, których ostatnio trochę mi się uzbierało. Staram się teraz kupować tylko te kosmetyki, które już mi się kończą. Jeśli już jakiś kosmetyk mi nie odpowiada to staram się go użyć do innej części ciała, niż do tej, do której jest przeznaczony :) Niestety kobiety lubią pocieszać się i poprawiać sobie humor zakupami i ja też czasami skuszę się na jakąś promocję, ale staram się przy tym kontrolować ;) 
Dla zainteresowanych mądrym kupowaniem wklejam artykuł.

"Dlaczego kupujemy? 
Najsilniej działają na nas promocje - 75% ankietowanych  przyznała się, że przynajmniej raz na jakiś czas kupuje coś dlatego, że to coś zostaje oznaczone hasłem „promocja”. Polacy lubią też eksperymentować - słowo „nowość” elektryzuje połowę z nas.
Równie duża część z nas, bo aż 62%, sugeruje się zasłyszaną opinią. 1/3 ankietowanych biegnie do sklepu, by zrobić na kimś wrażenie. Ale zdarza się również, że kupujemy coś nagle, pod wpływem impulsu – do takiego zachowania przyznało się 47% ankietowanych. Najmniej atrakcyjne okazują się być dla nas konkursy – tylko 1/5 kupuje coś, by wziąć w nich udział. Aż 57% Polaków wybiera się do sklepu, by kupić coś i dzięki temu poczuć się lepiej.

Na co zwracamy uwagę kupując kosmetyki?
Najważniejsze dla kupujących są: przystępna cena 58%, skład 49%, informacje na opakowaniu zgodne z oczekiwaniami 48%, a następnie promocja 37%, rozpoznawalna marka 35%, pozytywna opinia znajomych 35%. 

Marnowanie kosmetyków
Chociaż większość Polaków deklaruje, że w ogóle nie zdarza im się wyrzucać kosmetyków, których nie zużyli do końca, to aż 43% pozostałych czasami tak robi, 18% robi to przynajmniej raz na pół roku i aż 36% ankietowanych przyznało się, że zdarza im się wyrzucić kosmetyk, którego nawet nie zaczęło używać i tu podobnie 18% robi to przynajmniej raz na pół roku.





Powody wyrzucania kosmetyków:
- przekroczenie terminu ważności – 53%
- zakup nieodpowiedniego lub złego jakościowo kosmetyku – 29%
- niewłaściwe przechowywanie – 24%
- zbyt duże zakupy 15%
- zapomniałem ich użyć 14% 
- znudził mi się 12%
- brak pomysłu na wykorzystanie produktu 10%.

Nie do końca umiemy, ale generalnie chcielibyśmy mniej kupować i dotyczy to również kupowania kosmetyków. Niestety: 20% Polaków często ma poczucie, że zmarnowała pieniądze kupując dany kosmetyk, 20% eksperymentuje z kosmetykami i jak się nie sprawdzą, to nieraz się marnują, 17% ma wrażenie, że ma za dużo kosmetyków i gubi się w nich."


Co o tym myślicie? Też tak macie, że na zakupach szalejecie, a potem zastanawiacie się do czego zużyć kupione kosmetyki? Zużywacie kosmetyki na bieżąco czy macie ich duże zapasy?

Pozdrawiam K. :-)

piątek, 2 sierpnia 2013

Ocet malinowy w sprayu Marion...

Nie było mnie na blogu przez dwa dni, bo mój komputer niestety zaniemógł i musiałam oddać go do naprawy. Teraz już jest wszystko dobrze i przychodzę do Was z nową recenzją kosmetyczną. Tym razem niestety recenzja nie będzie pochlebna. A szkoda, bo wiązałam wiele nadziei z kosmetykiem, o którym Wam dzisiaj napiszę, czyli o Occie z malin Marion. Czytając etykietkę tego produkty myślałam, że chociaż trochę pomoże mi wzmocnić moje włosy, jednak nic takiego się stało. A szkoda...


Spray znajduje się w niedużej plastikowej buteleczce. Jest koloru typowo malinowego. Ma bardzo ładny malinowy zapach, który niestety nie utrzymuje się na włosach. Skusiłam się na niego, bo przeczytałam, że nie zawiera SLS, SLES ani parabenów. Oczywiście zapach także mi się spodobał. Spray w zapewnieniach producenta miał za zadanie przywrócić włosom blask, siłę i elastyczność. Do tego miał regenerować włosy od wewnątrz i wygładzać je. Niestety kosmetyk ten nie zrobił zupełnie nic z moimi włosami. Włosy były po nim takie, jakbym nie zastosowała żadnej odżywki, ani nic podobnego. Pomimo tego, że stosowałam go regularnie od dwóch miesięcy, w żadnym stopniu nie wpłynął na regenerację i wzmocnienie moich włosów.


Jeśli chodzi i ten kosmetyk z pewnością do niego nie wrócę, bo nie lubię stosować czegoś, po czym nie widać żadnych efektów. Podobno płukanka octowa z tej samej serii daje o wiele lepsze rezultaty więc może skuszę się na nią. Wiem, że niektórym osobom przypadł do gustu ten spray, jednak ja nie polubiłam się z nim, pomimo miłego zapachu. Jedyne co mi się w nim podobało to zapach. No i jest wydajny. Ale jeśli nie widać efektów, to po co używać? Teraz go wykańczam i zobaczycie go za miesiąc w projekcie denko.

Miałyście? Używałyście? Co o nim sądzicie?

Pozdrawiam K. :-)

wtorek, 30 lipca 2013

Lipcowy projekt denko...

Lipiec już się kończy, a więc naszedł czas na lipcowy projekt denko. W tym miesiącu udało mi się zużyć trochę kosmetyków pełnowymiarowych, jak i trochę próbek. Wśród zużytych kosmetyków znalazł się tylko jeden bubel, więc to bardzo dobry wynik, jak na tyle kosmetyków.


Jak co miesiąc kosmetyki podzieliłam na kilka kategorii: ciało, włosy, dłonie, twarz, pozostałe i próbki. Niektóre kosmetyki stale u mnie goszczą, a innych używałam po raz pierwszy. Same zobaczcie, co udało mi się zużyć w tym miesiącu.


W kategorii ciało znalazły się:
* Żele Balea - robiłam kiedyś o nich osobny post i pojawiają się w każdym moim projekcie denko. Uwielbiam je za wszystko: zapach, konsystencję, wydajność, opakowanie. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. Tym razem zużyłam dwie sztuki o zapachu brazylijskie mango i owoc guavy. Oba pięknie pachniały.
* Żel peelingujący z arbuzem Joanna - o nim pisałam także w osobnym poście na temat peelingów. Nie jest to mocny zdzierak, ale idealnie nadaje się na co dzień. Pięknie pachnie. Ma w sobie delikatne drobinki, które masują i peelingują. Jest trochę rzadki i przez to mało wydajny, ale chyba skuszę się na inną wersję zapachową.
* Krem do ciała kakaowy Isana - jest przeciwieństwem kremu do ciała owoc granatu i figa (recenzja), który dla mnie jest zbyt rzadki, ale aktualnie muszę go jak najszybciej wymęczyć. Z kolei wersja kakaowa jest gęsta, lepiej nawilża i przyjemnie pachnie, nie chemicznie. Z pewnością w przyszłości do niego powrócę.


W kategorii włosy znalazły się:
*Szampon koloryzujący Marion odcień aksamitny brąz - ten kosmetyk stale u mnie gości i regularnie go używam. Tym razem jednak kolor nie przypadł mi do gustu, bo zbytnio nie było go widać na moim włosach. teraz kupiłam sobie odcień, który zawsze używam i z którego jestem najbardziej zadowolona.
* Ultralekka odżywka z olejkiem arganowym Marion - bardzo fajna odzywka, która nie obciążała i nie przetłuszczała włosów. Włosy były po niej miękkie i delikatnie, lepiej się rozczesywały. Jest o wiele lepsza niż ocet malinowy z tej samej firmy, o którym napiszę w kolejnym poście.
* Szampon piwny - podkradłam go mojej mamie, która regularnie go używa. Nadaje się do włosów przetłuszczających się, bo nie przetłuszcza ich i nie plącze. Może nie pachnie jakoś rewelacyjnie, ale włosy są po nim odświeżone, miękkie i delikatne.
* Szampon nabłyszczający figa i ekstrakt z pereł - bardzo fajny szampon, który mimo tego, że ma kolor perłowy, nie przetłuścił mi włosów, a wręcz przeciwnie, dłużej były świeże. Włosy są po nim miękkie, delikatne, łatwo się rozczesują i wolniej się przetłuszczają. Ma przyjemny nie chemiczny zapach. Szampon nie zawiera silikonów.


W kategorii dłonie znalazły się:
*Mleczko pielęgnujące Johnson's Baby - jest to wersja próbkowa, ale ja używałam tego mleczka jako kremu do rąk, bo idealnie się w tym celu sprawdzało. Bardzo dobrze nawilża na długi czas. Przyjemnie pachnie i jest bardzo wydajne.
* Krem do rąk z wyciągiem z arniki Quartett - bardzo dobry krem do rąk. Gęsty, ale nie tłusty, bardzo dobrze nawilżający na długi czas. Nie pozostawiał tłustego filmu na skórze. Przyjemnie zapach. Kupiony w Niemczech więc w Polsce raczej go nie dostaniemy.


W kategorii twarz znalazły się:
* Morelowy peeling St. Ives - bardzo mocny zdzierak, przynajmniej dla mnie. Musiałam się z nim ostrożnie obchodzić, aby nie podrażnić sobie nim skóry. Przeważnie mieszałam go z żelem do mycia twarzy. Mimo to bardzo go lubiłam, ponieważ idealnie radził sobie z usuwaniem martwego naskórka i świetnie wygładzał skórę. Niestety został wycofany ze sprzedaży, ale podobno peeling z Sorayi jest podobny do niego.
* Płyn micelarny Be Beauty - o tym płynie chyba nic nie trzeba pisać, bo zna go cała blogosfera. To jest moje pierwsze zużyte opakowanie, a w zapasie czekają na mnie jeszcze dwie sztuki. Polubiłam się z nim, bo jest delikatny, nie podrażnia, dobrze nawilża skórę. Używałam go nie do demakijażu, a jedynie do przemywania twarzy i w tym przypadku radził sobie świetnie. Niedawno było o nim głośno, że niby ma zniknąć z Biedronkowych półek, ale ja ciągle go tam widzę i mam nadzieję, że to się nie zmieni.


W kategorii pozostałe znalazły się:
* Płatki kosmetyczne Carea - moje ulubione płatki kosmetyczne. Nie rozdwajają się i do tego są tanie jak barszcz.
* Zapas mydła w płynie - kupuję te mydło w Lidlu za całe 2zł! Używam go tylko do mycia dłoni. jest wydajne, pieni się, delikatnie pachnie. Za tą cenę nie można mieć nic lepszego.
* Sól do kąpieli o zapachu kokosa i cytrusów - to jest ten jeden jedyny bubel w tym miesiącu. W poprzednim miesiącu miałam inny zapach i też był to bubel. Moja siostra to kupiła i dała mi żebym zużyła. Sól jest mało wydajna i bardzo słabo pachnie. Zostało mi jeszcze jedno opakowanie i już nigdy więcej do niego nie powrócę.
* Antyperspirant Garnier Mineral Active Dry - fajny antyperspirant o przyjemnym i delikatnym zapachu. Co do chronienia przed poceniem się, to mogę go zaliczyć do średniej ochrony. Nie wiem czy do niego wrócę. może wybiorę tym razem inną wersję.
* Suplement diety Skrzyp, pokrzywa, witaminy - kupuję go w Inter Marche za niecałe 10zł/60tab. Wystarczy jedna tabletka dziennie, więc wystarcza na dwa miesiące. Teraz używam drugie opakowanie i jestem z niego zadowolona.


W kategorii próbki znalazły się:
* Żel do mycia rąk bez użycia wody Carex - mam jego pełnowymiarową wersję i przypadł mi do gustu. Przyjemnie pachnie i dobrze myje.
* Olejek do mycia Mustela - nie przypadł mi do gustu ten olejek, bo miał trochę dziwny zapach, a poza tym wystarczył na jedno zastosowanie, więc to za mało, abym mogła coś więcej o nim powiedzieć.
* Odżywcze mleczko do ciała Nivea - kiedyż używałam tylko i wyłącznie tego mleczka, ale później zaczęłam testować nowości i całkiem o nim zapomniałam. teraz przypomniał mi się jego wyrazisty i klasyczny zapach i bardzo dobrze nawilżenie.
* Podkład Clinique Even Better - był to odcień naturalny. Bardzo dobrze krył i nie powodował efektu maski. Niestety nie na moją kieszeń.
* Próbki Love Me Green - o nich była osobna recenzja tutaj.



Jak widzicie kosmetyki, które zużyłam w tym miesiącu to przeważnie kosmetyki 'pierwszej potrzeby'. Udało mi się też zużyć kilka próbek. Staram się systematycznie zużywać moje kosmetyczne zapasy, które powoli się zmniejszają. Kontroluję się też na zakupach, żeby nie kupować na zapas tych samych kosmetyków. Ale promocje ciągle mnie kuszą super okazjami ;-)

Używałyście którychś z tych kosmetyków? Jak Wasze projekty denko?

Pozdrawiam K. :-)

poniedziałek, 29 lipca 2013

Ulga dla skóry wrażliwej...

W ostatnich postach były recenzje kosmetyków do oczyszczania, a dzisiaj czas na nawilżenie. Bardzo lubię kosmetyki Ziaji, które prawie zawsze przypadają mi do gustu. Oczywiście czasami trafiają się jakieś buble, ale chyba każda firma kosmetyczna ma w swojej ofercie takie kosmetyki. Kremy z Ziaji stosuje dość często i wszystkie, które do tej pory używałam spełniały moje oczekiwania. Tak jest i tym razem. Krem łagodzący na dzień redukujący podrażnienia z serii Ulga dla skóry wrażliwej, bardzo polubiłam i z pewnością nie raz będzie u mnie gościł.


preparat hypoalergiczny
bezzapachowy
0% barwników
0% silikonów
0% olejów mineralnych
minimalna bezpieczna ilość konserwantów - See more at: http://ziaja.com/kosmetyki/dla-dziecka/1756,krem-lagodzacy-na-dzie-redukujacy-podraznienia#sthash.zIaMVfI9.dpuf
preparat hypoalergiczny
bezzapachowy
0% barwników
0% silikonów
0% olejów mineralnych
minimalna bezpieczna ilość konserwantów - See more at: http://ziaja.com/kosmetyki/dla-dziecka/1756,krem-lagodzacy-na-dzie-redukujacy-podraznienia#sthash.zIaMVfI9.dpuf
Krem nie posiada żadnych barwników, silikonów oraz olejów mineralnych.  Zawiera minimalną bezpieczną ilość konserwantów. Jest testowany dermatologicznie. Zawiera filtr SPF 20 (ochrona średnia).


Krem znajduje się w klasycznym, typowym dla Ziaji słoiczku. Opakowanie jest wygodne i poręczne. Konsystencja kremu jest biała i na pierwszy rzut oka może wydawać się ciężka i tłusta, ale w rzeczywistości taka nie jest. Jest dosyć lekka i szybko się wchłania. Nie powoduje świecenia się na twarzy, chociaż przy takiej pogodzie, jaką mamy teraz, jest to prawie nieuniknione.


Krem bardzo dobrze spisuje się pod podkład. Co do spełnienia obietnicy producenta, czyli łagodzenia podrażnień, w moim przypadku krem faktycznie działa. Łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia. Skóra jest po nim delikatna, bardzo miękka i dobrze nawilżona. Nie spowodował u mnie żadnych podrażnień, ani uczuleń. Do tego jest bardzo wydajny. Kupiłam go w Rossmanie za ok. 7zł więc cena tez jest ok. Plusem jest też SPF 20, który na taką pogodę może nie jest zbyt wysoki, ale zawsze to jakaś ochrona. Nie wiem czy krem nada się na zimę, ponieważ ma lekką formułę, ale na takie upalne dni, jest jak znalazł.

Używałyście? Sprawdził się u Was?

Pozdrawiam K. :-)

niedziela, 28 lipca 2013

Mobile mix...

Dawno nie było postów z serii mobile mix, a ostatnio trochę mi się uzbierało fotek w telefonie, więc kilka dzisiaj Wam pokażę. Nie będę się dzisiaj rozpisywała, bo pogoda jest wykańczająca (36 stopni!) i nie wyspałam się, bo była straszna duchota. Po południu będę musiała to sobie odespać ;)


1. Nowy lakier na paznokciach.
2. Wakacyjna podopieczna - Tequila.
3. Coca-Cola z moim imieniem.
4. Wycieczka do lasu.


5. Przejażdżka do bilioteki.
6. Opalanie z książką.
7. Moja kocica - Milka.
8. Prezent od znajomych - chorwacka Rakija.

Pozdrawiam K. :-)